W numerze 11. Julka wzięło na przemyślenia. Bardzo cenię takie podejście do pisania. Nie wyrzucanie suchych faktów na powierzchnię (czytaj: do kolejnego numeru KZ), ale własne zdanie na jakiś temat. Poza tym taka forma artykułów pozwala na liczne polemiki, które często podgrzewają atmosferę. Dlatego zdecydowałem się na polemikię z red_naczem.:) Ot tak, dla podgrzania atmosfery. ;p Nie wiem, czy wyjdzie mi to na dobre, być może w nowym numerze przeczytacie, że Miękki odchodzi z redakcji, ale co tam. Zaryzykuję. :)
Jak wiadomo, podstawą polemiki jest zapuszczenie muzyczki. Dzisiaj kupiłem najnowszą płytę Kazika Staszewskiego pt. "Los się musi odmienić" i oczywiste, że właśnie jej słucham. :) To raczej niedobrze dla stylu wypowiedzi, bo płyta jest conajmniej pesymistyczna. Możliwe, że ten art też będzie pesymistyczny. ;/ - pierwsza oznaka pesymizmu. ;p
"Jak wygląda wizerunek Polaka w innych krajach europejskich - pijak, dobry pracownik, złodziej, ale i romantyczny patriota. Co do tych pierwszych obrazów jest różnie. Jak wiemy każdy człowiek jest różny, więc nie można określić narodu złodziejami czy też pracoholikami, lecz ostatnia cecha była prawdziwa przez wiele lat. Przeważnie cechował nas wielki patriotyzm. Kiedy tylko mogliśmy, podnosiliśmy broń i walczyliśmy: o naród, o wolność, o swobody, jednak od kilku lat z tym naszym patriotyzmem jest, jak mi się wydaje, coraz gorzej." (to Julka kwestia ;p)
(a to moja :) Z tym się zgodzić niestety nie mogę. Że pijak - rozumiem, to było w naszej historii od zawsze. Polacy nigdy nie wylewali za kołnierz. Dobry pracownik - owszem, ale tylko za odpowiednią płacę. Ale odpowiednią dla jednej strony. Dla polskiego pracownika zawsze jest za mało. Zawsze. A teraz do sedna sprawy. Polacy nie byli patriotami. Może niektórzy byli, ale nie wszyscy, a na pewno nie większość. Nigdy. No bo kiedy, Twoim zadniem, byli patriotami? Czy za czasów szlacheckich, gdy nie chciało im się ruszyć na pospolite ruszenie? W czasach liberum veto? Czy może podczas konfederacji? Wydaje mi się, że w Polakach jest coś bardzo niedobrego. Otóż najpierw pierdolą sprawę (bardzo często tak jest), a potem zmuszeni są do bardzo drastycznych zrywów takich jak na przykład różnego typu i rodzaju powstania. Wiem, że są wyjątki, bo na przykład powstanie warszawskie było prawdziwym patriotycznym zrywem całej stolicy i za to należy się jej chwała. Jednak wcześniejsze doświadczenia pokazują, że Polacy często bardziej dbali (i chyba, jak spojrzeć na parlament, dbają) o własną osobę niż o dobro kraju.
W 1989 roku i jeszcze długo wcześniej Polacy unieśli się ponad podziały w patriotycznym zrywie. Ale trudno jest tu rozgraniczyć czy rzeczywiście chodziło im o Polskę, czy właściwie o własne "Ja".
|
|
|
|
Nie wiem, czy można rozgraniczać naród - obywatele, bo państwo to właśnie obywatele, ale.. Właśnie na Twoje pytanie "Czy oddałbyś życie za ojczyznę?" większość odpowiedziała przecząco. A ja nie wahałbym się oddać życia za ojczyznę. Ale tylko wtedy, gdyby zagrożeni byli moi bliscy, przyjaciele, znajomi, moja ojczyzna. Broniłbym, ale nigdy atakował. Nigdy nie pojechałbym do innego kraju niż Polska, by tam walczyć o wolność naszą i waszą. Może nie jestem patriotą, ale co mnie to obchodzi. Jestem tylko człowiekiem, możliwe że samolubnym, którego interesuje tylko obrona swoich racji.
"A jak jest w innych krajach? Globalizacja życia sprawiła, że większość ludzi czuje się nie Niemcami, Francuzami czy Amerykanami, lecz obywatelami świata, których z krajem łączy tylko dowód osobisty. I do tego moi rodacy nie możemy dopuścić. Musimy coś zrobić, aby Polak był Polakiem, a nie obywatelem świata."
A ja Ci powiem, że powiedziałeś najgorsze słowa, które mogłeś wypowiedzieć. Po prostu klasyczny bullshit. Jestem Polakiem, no i co z tego? Gdyby Niemcy wygrały wojnę, byłbym Niemcem. Gdybym mieszkał we wschodniej Polsce, a w Jałcie Wielkiej Trójce coś się poprzestawiało, to byłbym Rosjaninem. No i co z tego? Ten cały świat jest podzielony tylko dlatego, że za dużo ludzi chciało rządzić. Podzielili tereny, utworzyli granice i nadali ładne nazwy krajom. Dlaczego jak napisałeś "Musimy coś zrobić, aby Polak był Polakiem, a nie obywatelem świata"? W przyszłości chciałbym bardzo pojechać do Japonii. Może zostanę tam na stałe. Znajdę żonę, będę miał dzieci, teściową i jakąś rodzinkę w kraju kwitnącej wiśni. ;) I co? Mam mieć do nich jakieś uprzedzenia? Mam stwarzać jakieś problemy tylko dlatego, że nie są Polakami? Bardzo chciałbym być obywatelem świata, chciałbym żeby wszyscy ludzie patrzyli na mnie jak na swojego przyjaciela, a nie na gościa o innym kolorze skóry. Obywatelem świata można być zawsze i każdy moim zdaniem nim jest. Oczywiście o historii swojego kraju nie można zapominać, ale powinno to raczej łączyć ludzi niż dzielić.
"I dzisiaj można spotkać ludzi, którzy są gotowi na wszystko."
Tak, można spotkać takich ludzi. Ale powiedz mi Julku, na co Ty jesteś gotowy? Czy jesteś gotowy na atak na Irak i służbę w polskim kontyngencie? Nie? A czy gdybyś był Rosjaninem i Putin kazałby Ci strzelać do Czeczenów, byłbyś gotowy na wszystko? Bo ja nie. Mam w dupie walkę za polityków, ale nie zawahałbym się bronić ojczyzny, mojego kraju, w którym mieszkam, w którym się wychowałem, który jest mi bliski. Mam jednak ogromną nadzieję, że nigdy nie będę musiał udowadniać swojego patriotyzmu.
|
|
|