« poprzednia | spis treści | następna »  
Rome: Total War Barbarian Invasion
DJ_Hoobertus

Niedawno Sega przejęła od koncernu Activision, Creative Assembly, czyli studio odpowiedzialne za gry z sagi Total War. Prawdę mówiąc ta informacja trochę mnie zasmuciła. Co by to bowiem było, gdyby Sega zrezygnowała z wydawania kolejnych części TW? Jednak na całe szczęście nowy wydawca nie ma zamiaru porzucać tej świetnej serii i już szykuje dodatek do Rome – najlepszej strategii ubiegłego roku.

Barbarian Invasion, (właśnie tak nazywa się dodatek) nie dość, że wnosi do gry nowe nacje (w tym najważniejszą – Hunów), to jeszcze wprowadza kilka zmian w tym… walki toczone w nocy! Zainteresowani?

Banda naćpanych templariuszy

Koniec Rzymu…
Barbarian Invasion przenosi nas w lata 376-464, a wiec w okres, który śmiało można nazwać schyłkiem Rzymu. Czy więc jest sens tworzyć grę traktującą o Rzymie, jeżeli akcja gry dziać się ma w czasach jego upadku? Ano jest, jeśli to nie my będziemy „sterować” ową nacją. Bo takie są właśnie założenia gry! Dokładniej rzecz biorąc, gra ma się opierać na atakowaniu Rzymian! Nie bez przyczyny przecież do gry zostały dodane takie nacje jak: Frankowie, Persowie czy Hunowie oraz jeszcze kilka innych „przeciwników Rzymu”. Oczywiście nie zabrakło w grze możliwości zagrania samymi rzymskimi rodami (wtedy cele są takie, by utrzymać, któreś z Cesarstw przy władzy), jednak nie one mają odgrywać pierwszoplanową rolę.

Koczowniczy tryb życia
Teraz szerzej o frakcjach i państwach, jakimi dane nam będzie zagrać. Jak wspominałem główny wątek toczyć się ma wokół ludów barbarzyńskich (będzie ich siedem: ród Almanów, Katafarów, Hunów, Franków, Attyli, Wandali i Sarmatów). Szczególny nacisk położono na nację Hunów. Nację brudną, wieśniaczą, bekającą po jedzeniu i pierdzącą, jednym słowem chamską. Poza tymi nieocenionymi zaletami (albo wadami, jak kto woli), Hunowie nie grzeszą także wyszkoleniem, lub jakimkolwiek porządkiem, czy szykiem taktycznym. Z drugiej strony ich niewątpliwym plusem jest fakt, iż potrafią zaatakować ogromną rebelią. Mało tego, prowadzą oni koczowniczy tryb życia, więc nie potrzebują żadnego państwa albo prowincji, by móc istnieć! Ten fakt zaś (o ile wybierzemy grę właśnie nimi) daje ciekawe możliwości. Żeby tego było mało, w Barbarian Invasion dojdzie nowa opcja – plądrowanie miast. Co by nie mówić, użyteczna sprawa, szczególnie w perspektywie gry barbarzyńcami, którzy w rzeczywistości plądrowali, zabijali, gwałcili (niepotrzebne skreślić) wszystkich i wszystko co im w ręce wpadło (w przypadku gwałcenia niekoniecznie w ręce:)).
Wyścig :)



Na polu bitwy
Zmiany dosięgły również pola bitwy. Najważniejszą i najbardziej widoczną z nich, są walki toczone… w nocy! Co więcej, to nie tylko zabieg graficzny (chociaż patrząc na screeny… wygląda to cudownie), gdyż zmrok będzie miał faktyczne przełożenie na strategię walki! Taktycy wojenni nareszcie będą mieli pole do popisu. Tym bardziej, że tępo gry ma wzrosnąć, a al przeciwników zmienić nie do poznania. Mało tego – powstanie możliwość przemierzania rzek w bród! Oczywiście „pływać” będą mogły tylko te lżejsze jednostki (np. łucznicy), gdyż niemożliwym jest móc pływać, mając na sobie kilkadziesiąt kilo żelastwa, które noszą na sobie cięższe oddziały (ale pamiętacie w Rome łuczników strzelających do tyłu:))
Jako że dzięki Barbarian Invasion przenosimy się o trzy wieki do przodu (względem wersji podstawowej), musi mieć to odzwierciedlenie w jednostkach i ich wyposażeniu. Dodatkowe 80 jednostek, plus oczywiście bronie, machiny oblężnicze itp., to zmiany zadowalające, jednak nie zadziwiające, bowiem panowie z Creative Assembly przyzwyczaili nas do wiernego odwzorowania czasów, w których się znajdujemy.

Na mapie
Rozgrywka na mapie (podobnie jak na polu bitwy) także ma ulec przyspieszeniu i usprawnieniu. Poza tym, jeżeli sterować będziemy rodem rzymskim (w zasadzie cesarstwem – wschodnim lub zachodnim), przydatną możliwością stanie się wynajęcie generała, bądź gubernatora, który odpowiednio będzie zarządzał naszą armią albo prowincją. Na porządku dziennym mają być również przekupstwa, matactwa oraz walka o tron. Twórcy Barbarian Invasion nie zapomnieli o religii, która ma teraz odgrywać naprawdę ważną role. Zniknąć mają bitwy morskie. Prawdę powiedziawszy nawet mnie to cieszy, bo gdyby miały one wyglądać tak jak w podstawowej wersji Rome... cóż dobrze, że ich nie będzie. Mam za to nadzieję, iż czwarta część Total War przyniesie ze sobą nowość w postaci bitew na morzu, w których będziemy brać czynny udział.

Rzymianie do domu, literaci do piór

Rewelacyjny dodatek
Nie ma co, Barbarian Invasion zapowiada się wspaniale. I to nie ze względu na świetną grafikę, czy bitwy toczone „pod osłoną mroku”. Dodatek do Rome będzie rewelacyjny dlatego, iż zachowa wszystko to, co mieli poprzednicy oraz wprowadzi kilka znaczących zmian i usprawnień, na które fani serii Total War czekali. RTW: Barbarian Invasion, to nie tylko kilka nowych map i jednostek, to przede wszystkim rewolucyjne pomysły, mające na celu zachwycić. I to już na jesieni tego roku.
Żadna gra spod skrzydła Creative Assembly mnie nie zawiodła, tak będzie i teraz!


Gatunek: RTS
Data premiery: jesień 2005 albo czerwiec b.r.
Producent: Lionhead Studios

« poprzednia | spis treści | następna »