|
Biedni, zadręczani przez wszystkich. Bici, okaleczani, prześladowani. Nikt nie daje im spokoju, każdy chce tylko schwytać i zarżnąć. Chowają się a w razie potrzeby organizują ogromne manifestacje idąc głównymi drogami. Naprawdę szkoda mi Ich. Zostali dopadnięci w Raccon City w Londynie, nawet na platformach wiertniczych i starych rosyjskich statkach nie mogą zaznać spokoju. Ostatnią nadzieją jest super nowoczesne miasto Pubchbowl. Ale cofnijmy się dwadzieścia sześć lat do tyłu.
Edward Stubbfield, dla kolegów „Stubb”. Kolejny zwykły zjadacz chleba. Życie nie było dla niego miłe, w biedzie i samotności wiódł żywot komiwojażera, próbując sprzedawać rzeczy, których tak nikt nie kupuje. Pewnego dnia nasz „Stubb” został zamordowany przez pewnych typków, niezadowolonych z zakupionego u przedmiotu. Bez żadnej ceremonii został pogrzebany gdzieś na polach w Pensylwanii. Eddy leżał sobie w ziemi tak do roku 1959, kiedy to multimilioner Andrew Monady postanowił zbudować na jego mogile miasto przyszłości - Pubchbowl. Szybko na miejscu bezkresnych pól, wyrosły nowoczesne wieżowce, centra handlowe i inne pierdoły, które tylko przyczynią się do dopełnienia „Amerykańskiego Snu”. Widocznie Pani Bozia musiała zrobić cos z tym fantem. Wróciła życie w naszego Stubba, aby ten mógł dokonać zemsty za ten haniebny czyn. Już wkrótce sielankowe miasto spłynie krwią!

Zemsta, priorytetowe zadanie gracza. Przez kolejne levele musimy dokonać krwawej vendetty na ludziach, którzy raczyli naruszyć spokój naszego bohatera. Po raz pierwszy w historii „current-genów” będziemy kierować poczynaniami, zombiego, zaznaczyć trzeba, że to przesympatyczny gość. Wychodząc na miasto będzie się można nieźle zabawić. Masz ochotę na trochę gore? Proszę bardzo! Wystarczy podejść do przechodnia, wyrwać mu kończyny i okładać nimi na lewo i prawo gapiów, voila! Może jesteś jednym z mężczyzn, co to wszędzie chcą wejść? W tej grze nie ma rzeczy niemożliwych, po naciśnięciu jednego przycisku już śmigamy jako Pan Dłoń, „Rodzina Adamsów” się kłania ;). Pozwala nam to na przeszukiwanie najmniejszych zakamarków (zboki!). Wiadomo, człowiek po jakimś czasie zaczyna leczyć kompleksy. Stubb staje się duszą towarzystwa. Jak to w grach i filmach bywa wystarczy jedno ukąszenie, w tym wypadku, wyssanie mózgu. Po jakimś czasie na ekranie śmiga wesoła kompanie zombich, demolujących wszystko i wszystkich na swojej drodze.
|
Dobrych pomysłów na grę ciąg dalszy, Pan Dłoń potrafi przejmować
kontrolę nad żywymi, wystarczy przyssać się do głowy. Takie działanie umożliwia
nam korzystanie z broni palnej, zaskakiwanie przeciwników czy po prostu zwykłe
zwiedzenie terenu, na którym de facto później zrobimy rzeź (nie)winiątek.
Oczywiści każdy szanujący się action adventure nie może obejść się bez
maszyn, i tu nie będzie inaczej. Do naszej dyspozycji oddano super, mega,
wypas, uzbrojony… ciągnik. Uzbrojeni wieśniacy nie będą już
problemem. Komiwojażer-Zombie nawet w pojedynkę jest niebezpieczny, potrafi on
miotać granatami-organami, które efektownie wybuchają, tak jak te jajeczka z
Half Life 2:). Eksterminować ludzi przyjdzie nam w najróżniejszych lokacjach.
Na wioskach, gospodarstwach, polach czy wreszcie w typowo miejskich strukturach,
takich jak na przykład metro czy fabryka.

Ścieżka dźwiękowa to kolejny mocny punkt tej gry, odgłosy są aż nazbyt sugestywne, powodując uczucie pozytywnego kiczu. Krzyki, jęki są naprawdę takie… śmieszne.
Muzyka, autorzy wywalili kasę na własne studio nagraniowe oraz zapłacili za zatrudnienie czołowych amerykańskich gwiazd młodzieżowego rocka. Oj widzę coś z tego będzie
Graficznie, gra przypomina trochę filmy grozy z lat 60, zielonkawy filtr, to wszystko nadaje grze niezły klimat tanich filmów grozy. Bardzo ciekawa kompozycja. Gra wykorzystuje udoskonalony silnik z gry Halo, więc każda tekstura będzie wypełniona przeróżnymi efektami graficznymi, bump mapping naprawdę rzuca się w oczy. Każda z postaci wygląda jakby żywcem wyjęta z komiksu. Te zombie nie maja na celu nas straszyć, tylko pokazać te całe szalone uniwersum w krzywym zwierciadle, parodiując wszystkie filmy i gry. Otoczenie jak to przystało na Action-adventure, jest mało interaktywne. Można rozwalić deski, wybić szybę i to wszystko. No ale nie ma co narzekać taki gatunek gier w końcu.
Widać na rynku gier traktujących o zombie, coś się ruszyło. Już zacieram rączki na ten tytuł, mózgi będą spływać po ścianach tej jesieni.
P.S: Stylem gra przypomina trochę „Destroy all humans” .
Wydawca: Aspyr Media
Deweloper: Wideoland Games
Platforma: Xbox, PC
Termin: jesień 2005
|
|