« poprzednia | spis treści | następna »  
Worms: Armageddon
Bedzio

Worms zna chyba każdy szanujący siebie gracz. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś nigdy nie grał w przynajmniej jedną część tej gry. Jeśli tak jest - pora naprawić ten błąd. A więc jeśli faktycznie nie wiesz czym są Wormsy - pora cię oświecić. Otóż mamy planszę, a na niej rozmieszczone robaki. Owe stworzenia podzielone są na dwie drużyny. Krótko mówiąc, musimy wykończyć przeciwny team, używając przy tym różnorodnych broni. Zatem jest to coś podobnego do Liero, tyle, że akcja tutaj dzieje się w turach. Czyli jak sam zapewne zauważyłeś, cel jest prosty, lecz pomimo tego gra jest piekielne wciągająca.

W pierwszej kolejności warto wspomnieć o trybach gry - a tych trochę tutaj jest. Worms: Armageddon to przede wszystkim ciekawa i trudna kampania, której ukończenie zajmie nam trochę czasu. Wcześniej jednak warto ukończyć trening, gdzie podreperujemy chociażby swoją celność. Jeśli nie mamy ochoty na przechodzenie kolejno plansz, w każdej chwili pozostaje pojedynczy scenariusz. Poza tym sami możemy sobie narysować mapę, na której przyjdzie nam później grać. Na sam koniec pozostaje tryb multiplayer, gdzie możemy się zmierzyć zarówno przez sieć, jak i na jednym kompie. Zresztą za grę wieloosobową, Worms: Armageddon ma u mnie dużego plusa, gdyż podczas gry niesamowicie wzrasta grywalność.

Serię Worms zawsze charakteryzowały rewelacyjnie bronie. Nie inaczej jest tym razem. Mamy tutaj różnorodne pukawki, granaty, owce, czy chociażby bejsbole. Najważniejsze jest to, iż w stosunku do poprzednika jest ich więcej (i lepiej, ofkoz). Poza standardową bronią, są także specjalne, które znajdują się w środku spadających paczek na planszę. A są nimi rozmaite banany, super-owce, czy babcie. :)

Kolejną, olbrzymią zaletą są oczywiście plansze, na których przyjdzie nam toczyć boje. Nie ma jednak tutaj żadnych określonych scenerii, tylko losowy generator map. Podoba mi się głównie różnorodność map i wygląd. Poza tym często także umiejscowione są na nich różne mosty, które pozwalają nam się przedostać na drugą stronę etapu. Krótko mówiąc, pomysłów tutaj nie brakuje, zatem nie raz zostaniemy pozytywnie zaskoczeni.

Warto wspomnieć także o opcjach konfiguracyjnych. A tych jest... ho, ho... rewelacyjnie dużo. Nie mam na myśli tutaj ustawień grafiki, czy dźwięku, lecz konfiguracji naszej rozgrywki. Chodzi o to, że możemy mieć wpływ na wszystko. Możemy na przykład zadecydować ile i jakie bronie będą dostępne na początku, a jakie w spadających paczkach. Co tyczy się paczek - możemy decydować w jakich ilościach będą spadać. Po prostu, jeśli gramy na pojedynczym scenariuszu, możemy praktycznie wszystko ustalić wedle własniej woli (to, co dotyczy rozgrywki). Fajnym rozwiązaniem jest też tworzenie własnego teamu, któremu nadajemy nazwę, a poszczególnym robakom dodajemy ksywki, które będą widoczne w grze.

Niestety, w Worms: Armageddon nie uświadczymy już takich fantastycznych cut-scenek, jakie miały miejsce w poprzedniej części. Tutaj nawet intra nie ma. A szkoda, gdyż były one bardzo zabawne i umilały rozgrywkę. I chyba właśnie te filmiki są jedyną rzeczą, której brakuje Worms: Armageddon w stosunku do Worms 2. Prócz tego - recenzowana teraz gra posiada wszystkiego więcej i lepiej. Nowe bronie, nowe plansze, nowe odgłosy, nowe opcje, nowa kampania - to piechotą nie chodzi. :)

Bardzo przypadła mi do gustu także grafika w Worms: Armageddon. Wydawać się może, iż została ciut poprawiona, jednak nawet jeśli nie - wciąż prezentuje się wspaniale. Dzięki oprawie video gra posiada niesamowity klimat, i wbrew pozorom nie jest to gra dla dzieci, lecz dla całej rodziny. Co z tego, że jest bajkowa, skoro taka najbardziej pasuje do Wormsów.

O oprawie dźwiękowej również nie można powiedzieć złego słowa. A najlepszym elementem w tej kwestii są dialogi, które wydają nasi podopieczni. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że mówią one w języku polskim. Nie da się zaprzeczyć - są one bardzo zabawne i stanowią duże udoskonalenie dla samej gry.

Ogólnie rzecz biorąc, Worms: Armageddon jest wspaniałą grą, przy której doskonale bawić może się cała rodzina. W stosunku do poprzednika zmian nie jest rewelacyjnie dużo, jednak to wystarczy, aby uznać Worms: Armageddon za grę lepszą. Krótko mówiąc, musisz sięgnąć po Wormsy, a nie powinieneś żałować.


grywalność
więcej i lepiej
grafika i dźwięki
dużo innych rzeczy
brak cut-scenek
zmian mogłobyć ciut     więcej
Producent: Team 17
Dystrybutor: CD Projekt
Gatunek: Wormsy :)
Premiera: 1999
Procesor: 166 MHz
Pamięć RAM: 16 MB
Karta graficzna: 1 MB :)
System: Windows 98/ME/200/XP

« poprzednia | spis treści | następna »