« poprzednia | spis treści | następna »  
Ignition
Iron Cookie

Należę do wąskiego grona graczy lubiących tego typu ścigałki. Takie, w których nie liczy się grafika, nie liczy się realizm, nie liczy się model jazdy i nie liczą się autentyczne samochody. Tacy gracze, do jakich ja należę, wolą samochodówki, w których prócz monotonnej jazdy są jeszcze jakieś urozmaicenia. Dzisiaj producenci rzadko produkują takie gry. Najlepszymi przykładami są Lego Racer wraz z sequelem, Trackmania, czy nawet na siłę seria Grand Theft Auto (bo w końcu jazda nie jest jej głównym celem, więc można ją zaliczyć :)). My natomiast zajmiemy się przestarzałą, mało znaną ścigałką, której nazwa brzmi Ignition.

Dopieprzacz

Celem tej gry jest przemierzanie tras w poszczególnych trybach. Sama jazda niczym się nie wyróżnia, oczywiście nie ma tu mowy o realizmie, gdyż jego tutaj po prostu nie ma (samochody czasem zachowują się wręcz jak piłeczki). Jednak, gdyby przyjrzeć się z bliska, to dostrzec można wskaźnik, którego zawartość wraz z upływem czasu wzrasta. Tak, oto właśnie jest tytułowy Ignition, w wolnym tłumaczeniu zapłon. Jeśli wskaźnik się uzupełni, a trwa to krótko, możemy go wcześniej ustalonym przyciskiem uruchomić. Skutkiem tego jest znaczne przyspieszenie naszego autka. Występują jeszcze skutki uboczne, ale o nich przy odpowiedniejszej okazji opowiem.

Brum, brum! Brum... Buuum!!!

Warto by teraz napisać o autkach, a tych jest całkiem sporo, szczególnie porównując do ilości tras, ale o nich za chwilę. Otóż początkowo mamy tylko siedem, jednak kolejno przechodząc tryb Championship zdobywamy ich coraz więcej. Po przejściu wszystkiego mamy w sumie jedenaście samochodzików do wyboru (patrz tabelka). Autkom tym przyporządkowano odpowiednie cechy - są to: acceleration (szybkość z jaką ładuje się napęd Ignition), turbo (wartość tego napędu), speed (ogólna szybkość auta) oraz grip (zawieszenie). Każda ma jeszcze inną funkcję, np. dzięki wysokiemu zawieszeniu możemy zmiażdżyć inny samochodzik. :) Warto wspomnieć o wcześniej wymienianych efektach ubocznych Ignition, otóż są nimi... dźwięki. :) Każde auto ma przyporządkowany dźwięk, który słychać podczas uruchamiania napędu. Niby detal, ale przyjemny i wnoszący trochę do grywalności.

Te, którymi "brum-brum" się robi :)

Smoke - moja ulubiona maszyna; jest to wielki tir, miażdży się nim najlepiej, aczkolwiek inne statystyki stają na dość przeciętnym poziomie.
Coop - małe autko ze średnimi statystykami, taki sobie zwyklak, ale ma fajny dźwięk przy Ignition ("czop, czop!").
Evac - skrót od evacuation; malutka karetka, stosunkowo słabe autko.
Enforcer - policja, z początkowych aut jedno z lepszych.
Redneck - wieśniak. :P Ogólnie nie jest takie słabe, ale przez swą nazwę uchodzi za gorsze. :)
School bus - autobus szkolny - ktoś zainteresowany? :) Samochodzik ten zazwyczaj lokuje się na ostatnich pozycjach...
Bug - małe fajne autko przypominające garbusa. :) Ogólnie słabe, ale gdy gra się nim samodzielnie, to potrafi wygrywać w ładnym stylu.
Banana - pierwsze autko, które trzeba zdobyć; statystyki są u niego na tylko ciut wyższym poziomie niż normalne...
Monster - drugi do odblokowania; wielki i masywny oraz całkiem szybki.
Vegas - niezły samochodzik, acz trudno się nim steruje - ma największą zwrotność, którą trudno początkowo opanować; ma najfajniejszy dźwięk przy Ignition (szatańskie "buhahaha!"). Do zdobycia.
Ignition - jeśli się je ujarzmi, to nie ma mocnych. Najlepsze pod względem statystyk, ale cholernie trudne w prowadzeniu i mało fajne. Ostatnie, które trzeba odblokować


Duże, jak na małe

Pora teraz na omówienie trybów gry w singlu (jest też multi!), których jest, jak na taką małą gierkę, naprawdę dużo. I tak zaczynając od góry pierwszym będzie Championship. Przechodząc go odblokowujemy kolejno i trasy, i samochodziki, i stopnie trudności, a tych jest cztery. Tak, te ostatnie też, bo właśnie awansując na następny stopień trudności gramy w inny Championship, a na każdym są różne dziwne urozmaicenia, np. na najwyższym gramy w... lustrzanym odbiciu trasy! Ta gra jest pełna szczegółów i to właśnie one decydują o sporej grywalności produkcji panów z Virgin Interactive, natomiast wadą trybu Championship jest to, iż nawet jeśli w klasyfikacji (w której widnieje sześć nazw wraz z ich symbolami - tak, ścigamy się z maksymalnie pięcioma przeciwnikami) turnieju wygrywamy, to i tak cały czas musimy zdobywać minimum trzecie miejsce, by przechodzić dalej. Wspomnę jeszcze, że w całym turnieju składającym się z od pięciu do siedmiu tras możemy restartować wyścig trzy razy. Czy to sporo? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie. Kolejnym trybem jest Single Race. Trzeba coś mówić? Dla niewtajemniczonych - własny wybór trasy, na której wraz z komputerowymi przeciwnikami jeździmy bez żadnych zobowiązań. Mamy jeszcze Time Trial (jazda na czas) oraz sprawdzający się głównie w rozgrywce wieloosobowej Pursue Mode - ostatni na końcu każdego okrążenia odpada, aż zostanie tylko zwycięzca.

Kompleks mniejszości

Co do miejsc, które możemy przemierzać naszymi "piłkowatymi" samochodzikami to... jest ich bardzo mało, bo siedem tylko, z czego dwa musimy odblokować. Wynagradzają nam to swą różnorodnością, jednak nie jakością. Już nie wspomnę o grafice sprzed moich poprawek, a opowiem o tej z maksymalną rozdzielczością - 800x600. Zapewne wtedy, kiedy gra się pojawiła grafa robiła furorę, ale teraz jest to coś wysoce poniżej normy. Mnie to, co prawda, nie przeszkadza specjalnie, nigdy nie byłem miłośnikiem super-wypas-mega-zajeb-ekstra grafiki (rzecz jasna, jeśli jest ładna to świetnie, ale ogólnie w grach nie stawiam jej ani na pierwszym miejscu, ani na drugim), ale innym...

Przynajmniej nie odstrasza, a te jej kolorki są nawet ładne. Nieważne, przymknijmy oko i udawajmy, że jest rok 1997. Trasy, jak już wspomniałem, rekompensują ilość swą różnorodnością. Napotykamy na klimaty typowo zimowe, jak Yodel Peaks. Wspomnę też o mapie osadzonej na wsi (Moosejaw Falls), pustynnej Gold Rush i stricte wodnej Snake Island oraz leśnej Lost Ruins. Pozostałe trasy, dostępne dopiero po przejściu odpowiednich poziomów trudności, są już bardziej interesujące - Cape Thor, w której napotykamy wszystko wcześniej wymienione oraz osadzona gdzieś pomiędzy Las Vegas a przyszłością Tokyo Bullet. Na samych trasach czyha wiele niebezpieczeństw takich jak lawiny, pioruny, głazy, czy bardziej ekstrawaganckie... traktory, które mogą przejeżdżać nasze samochodziki. :) Prócz nich napotykamy również wagoniki ze złotem, długie koleje, ciężarówki, a nawet przepaści zazwyczaj umieszczone na ostrych zakrętach. Są normalne, a także takie, przed którymi musimy zrobić duży rozpęd, by takową przeskoczyć. Te są zwyczajowo umiejscowione w skrótach, których też na trasach nie brak.

Duperele

Dotarliśmy do na siłę odkładanego przeze mnie momentu - oprawa wizualna. I co mam teraz zrobić? Odkładać ten temat nadal! :D Opowiem, co widzimy od razu po uruchomieniu gry. Otóż początkowo zawsze wybieramy jeden z czterech języków(m.in. angielski). Następnie oglądamy doskonale zrobione menu - na środku te właściwe przyciski, a w tle pokazowy filmik. Wrażenie byłoby lepsze, gdyby ten filmik miał wyższą rozdzielczość, ale niech tam... Patrząc na najniższe partie menu widzimy prócz napisu Quit, Best Times. Tam znajduje się pierwsza piątka z każdej mapy - w znaczeniu ta, która najszybciej pokonała całą trasę tudzież jedno okrążenie.

Kamera

Jako że w Ignition kamera nie jest zbytnio atrakcyjna, to macie tutaj dwie możliwości zmiany. Wpiszcie to w menu (powtórne wpisanie anuluje efekt):
SVINPOLE - pierwszy, trochę inny widok
SKUNKS - drugie, jeszcze inne ujęcie


Jak na tamte lata...

Dobra, dobra... Grafika, jak już wspomniałem jest - no co tu paplać tą brzydką gębą - przestarzała. Maksymalna rozdzielczość to 800x600 i nie dotyczy menu. Żadnych pikselszajderów, ragdolów (żart dla miłośników FPS-ów :)) czy innych akceleratorów 3D tu nie da się, nawet na chama, znaleźć. Wszystko wg standardów roku 1997, kiedy zrobiono Ignition. Warto napisać jeszcze o źle umieszczonej kamerze. Mamy tylko jedną możliwość, a i ta jest niezbyt przyjazna, gdyż kamera jest w niej ustawiona pod kątem 45 stopni w stosunku do samochodzika. Gdyby obniżyć o 10, 15 stopni to byłoby zdecydowanie lepiej, ale do tego akurat przyzwyczaja się szybko. Na temat audio również do powiedzenia nie ma wiele. Muzyka jest denna, ale tak brzmi moje zdanie, wszystko zależy od gustu. Dźwięki natomiast to majstersztyk - szczególnie te podczas uruchamiania dopalacza.

Wraz z kumplem

Multiplayer jest ważną częścią gry i głównie chodzi mi tutaj o stary, dobry Splitscreen (podział na dwa ekrany). Mamy tutaj wszystkie tryby z singla, z tym wyjątkiem, że gramy w dwie osoby. I to jest najfajniejsze! Naprawdę przyjemnie rozegrać krótką partyjkę w "igniszjona" wraz z kumplem, oczywiście z umiarem, bo zaprosić kogoś tylko po to, by zagrać w Ignition, to już przesada. Zaproś kumpla na Heroes of M&M III, a na rozgrzewkę zagrajcie w Ignition! :) Prócz Splitscreen jest jeszcze Network Game, czyli gra przez sieć, jednak w nim nie uświadczymy już tej przyjemności z poprzedniego trybu.

Jest dobrze!

Ignition mimo przestarzałej grafiki jest grą nader wciągającą. Starcza na krótko, ale czas z nią spędzony nie jest czasem zmarnowanym, patrząc z punktu widzenia gracza, bo okiem osoby 60-letniej to czas sprzeniewierzony. :) Tak czy inaczej, gra ta dzięki masie detali i innym zaletom jest nader wciągającym tytułem. Dzieło panów z Virgin Interactive mimo wszystko spotykało się z negatywnymi opiniami, stąd wiem, iż nie wszyscy są nią tak zadowoleni, jak ja - przez to ocena leci o jeden w dół - z 8 na 7+.


wciąga niczym wir     topielca!
fajne samochody
różnorodne trasy
całkiem spora ilość     trybów
splitscreen
przyjemne detale
cztery języki ;)
mała liczba tras
przestarzała grafika
kamera
nie każdemu musi się     podobać...
Producent: Virgin Interactive
Wydawca: Interplay
Gatunek: ścigałka z elementami zręcznościówki
Rok wydania: 1997
Procesor: 200 MHz
Pamięć RAM: 32 MB
Karta graficzna: 4 MB
System: Windows :)

« poprzednia | spis treści | następna »