« poprzednia | spis treści | następna »  
Vampire: The Masquerade - Bloodlines
Soull

Noc mą sceną, śmierć mym bratem, krew mym natchnieniem, mój gniew Twym katem...

Wampiry, wilkołaki, duchy, i tym podobne przyjemnostki stały się motorem napędzającym Świat Mroku - genialny system RPG stworzony przez White Wolf. Generalnie rzecz biorąc w tym świecie wampiry współistnieją razem z ludźmi, oczywiście bez wiedzy tych ostatnich (i to też nie do końca :P).

Los Angeles - miasto aniołów, tylko z nazwy, gdyż w rzeczywistości roi się tam od wszelakiego plugastwa, które wypełzło wprost z najgorszych koszmarów.
Los Angeles - teatr, w którym rozegra się wszystko... teatr, do którego trafiamy mimowolnie... Z początku nie bardzo wiadomo co i jak, zaproszona na numerek panienka (lub facet, w zależności od wyboru postaci) dziabie nas w kark i tak oto trafiamy do nowego świata...

Jak ja kocham niebezpieczne kobiety...

Niby nic się nie zmieniło, ale noc nie jest już taka mroczna, ciemność zdaje się nas zapraszać, a śmierć to tylko przejściowy etap...

Żeby było śmieszniej, nasza adoratorka chwile później dosłownie traci głowę. Ostre wejście w nową rzeczywistość. Okazuje się, że wampiry tworzą - mniej lub bardziej zgraną, ale zawsze - społeczność. I jak każda społeczność kierują się pewnymi zasadami, zasadami które zostały właśnie złamane, a karą za naruszenie tych reguł jest ostateczna śmierć. Dziwnym zbiegiem okoliczności darowane nam jest życie (co jest conajmniej kuriozalne, biorąc pod uwagę, że już w tym momencie jesteśmy martwi), ale oczywiście nic za darmo. Stajemy się chłopcem na posyłki rządzącego w LA księcia LaCroix. Dość powiedzieć, że jest to samozwańczy książę. Z definicji księciem zostaje wampir, który jest na tyle potężny aby zapanować nad resztą spokrewnionych. W praktyce LaCroix ma goryla, który zdaje się być niezniszczalny. Jak już wspomniałem - darowane zostało nam życie, jednak bez naszego pana (lub pani :P) nie bardzo wiadomo co, z kim, jak i kiedy. Na szczęście już na początku jeden z anarchistów zaproponuje nam tutorial - tak żebyśmy nie poczuli się od razu rzuceni na głęboką wodę...

Pewne rzeczy się nie zmieniają, nawet po przemianie spokrewnieni zachowują wiele ludzkich cech... najczęściej tych najgorszych...

Bezinteresowność jest cechą wymarłą. A już w szczególności wśród wampirów. Prawie każdy napotkany npc, który będzie miał coś do powiedzenia, będzie także miał dla nas 'małe' zadanko w zamian za pomoc. No cóż, gry cRPG przyzwyczaiły już nas do takiego stanu rzeczy, ale tym co wyróżnią Vamnpire jest to, że możemy dać upust swemu niezadowoleniu już podczas 'przyjmowania' zlecenia. W sumie tak, czy inaczej wylądujemy z kolejnym questem, ale ważne jest to, że mamy możliwość pokazania swego nastawienia. W sumie dialogi są jednym wielkim plusem gry. Już nawet pomijając rewelacyjną mimikę twarzy, gdyż to zasługa silnika Source, ale same wypowiedzi, ich stylizacja i ładunek emocjonalny (nie wspominając o treści) to coś dla czego warto chociaż zobaczyć Vampire w akcji. Dzięki temu odnosimy wrażenie realności napotykanych postaci, każdy z NPC'ów ma własną osobowość - do każdego z nich trzeba podchodzić na swój sposób. Oczywiście w dużej mierze robi to za nas gra, ale wystarczy, że nasze współczynniki odpowiedzialne za rozmowę będą na naprawdę wysokim poziomie, a rozwiniemy pełen wachlarz możliwości...

Jednak nawet tak okrutny rytuał, jakim jest przemiana, niesie ze sobą pewne korzyści...

Skoro już o możliwościach zacząłem - nasze ogranicza jedynie stopień zaawansowania naszej postaci. Wiadomo też, że i klan, do którego należymy, ma wpływ na nasze zdolności. System RPG, na którym została postawiona gra, jest praktycznie komputerową adaptacją 'Wampira' White Wolfa. Jeżeli chodzi o kartę postaci to mamy dwie kategorie, podzielone na trzy działy, a w każdym z tych działów conajmniej trzy pozycje (wyjątkiem są zdolności wyuczone, których jest po cztery na dział). W wyniku czego mamy 21 różnych parametrów (każdy ma sześć stopni zaawansowania), które to z kolei wpływają na końcowe statystyki (zadawane obrażenia, zdolności dyplomacyjne, defensywa itd.). Chciałoby się powiedzieć "But wait! There's more!", gdyż do tego wszystkiego dochodzą jeszcze dyscypliny po trzy odrębne na każdy z siedmiu klanów...

Hjuston, coś słabo widzę...

Spokrewnieni. Tak każą siebie nazywać... fakt łączy ich wiele, ale dzieli jeszcze więcej...

Brujah, Gangrel, Malkavian, Nosferatu, Toreador, Tremere, Ventrue - kim chcesz być? Na takie pytanie trzeba sobie odpowiedzieć już na początku gry. Ktoś, kto po raz pierwszy wchodzi w Świat Mroku mógłby mieć zapewne drobne trudności z odpowiedzeniem na to pytanie, na szczęście z pomocą przychodzi instrukcja, czy też opisy wmontowane w grę, a jak komuś za mało, to zawsze może skorzystać z kreatora - wystarczy odpowiedziec na kilka pytań, a gra wybierze najodpowiedniejszy klan. Oczywiście bez znajomości angielskiego na średnim poziomie nie idzie nawet w połowie pojąć o co tak naprawdę w grze chodzi (sam sporadycznie zerkałem do słownika, bo nawet z kontekstu nie bardzo byłem w stanie wyczaić kilku pojedynczych słów :/). A taka wiedza jest niezbędna, by w pełni cieszyć się wspaniałym światem wykreowanym przez panów z Troiki.

Wybór klanu jest bardzo ważnym elementem, wpływa w znacznym stopniu na styl gry. Jako Ventrue, często będziemy musilei korzystać z naszych zdolności 'dyplomacyjnych'. Z kolei taki Gangrel raczej preferował będzie siłowe rozwiązania konfliktów. Zróżnicowanie klanów jest całkiem spore, i to mimo tego, że niektóre dyscypliny są wspólne dla dwóch klanów.

Cóż jednak może robić istota martwa od dłuższego czasu... zabijać...

Aby przetrwać musimy walczyć. Oczywiście walczyć możemy na wiele sposobów i to nie tylko przy pomocy broni czy pięści (ewentualnie pazurów). Wspomniane potyczki słowne są na porządku dziennym i kreują nasz obraz w oczach innych. Niestety, czasem zdarzą się sytuacje, z których jedynym wyjściem jest śmierć jednego z uczestników. I tu też górę bierze system RPG. Celując w kogoś z broni i pociągając za spust, nie mamy pewności, że trafimy... nawet jeśli to wygląda na idealnego headshota. Zadawane obrażenia, jak i sama celność to rzeczy liczone ze statystyk, zarówno naszych jak i broni. Oczywiście sytuacja z Fallouta, gdzie można spudłować z odległości nieświeżego oddechu, tu akurat się nie zdarza. A przynajmniej mnie się jeszcze nie przytrafiła. Ale czasem potrafi wkurzyć fakt, że celując z kilkunastu metrów idealnie w głowę przeciwnika, ten jest w stanie przeżyć jedną kulkę.

Oczywiście bronie to nie wszystko. Jak na wampira przystało mamy jeszcze dyscypliny, które to dają nam dodatkowe możliwości. I nie zrozumcie mnie źle - wcześniej pisałem, że są trzy dyscypliny, ale do tego dochodzi fakt, że wampiry mają jeszcze jedną wspólną dyscyplinę - Blood Buff, która to podkręca na moment atrybuty fizyczne. Jakby tego było mało, niektóre dyscypliny dają nam dostęp do kilku tricków - jak na przykład Taumaturgia pozwala zaatakować magią krwi na kilka sposobów. Są też dyscypliny działające wyłącznie na rzucającego, a wśród nich moja ulubiona - Celerity. Przyspiesza nasze ruchy przez co przeciwnicy zdają się ruszać jak w smole. W zależności od poziomu zaawansowania przyspieszenie będzie odpowiednio większe. Podobny efekt do Bullet Time z Max Payne, czy trybu Focus z Enter The Matrix, tyle że po prostu... lepszy.

Kolory wyblakły... dźwięk stracił głębie...

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy to jednak oprawa (co zresztą bardzo oczywiste jest). Gra postawiona zostałą na silniku Source, czyli dokładnie tym samym, na którym wspiera się Half - Life 2. Która gra wygląda lepiej - ciężko stwierdzić, wiem natomiast, że Bloodlines na pewno mroczniejsze jest. Jeden rzut oka na ulice Santa Monica i już wiemy, że to nie będzie spacerek po parku. I tak właściwie jest z każdą lokacją (których jest wiele, i wbrew wcześniejszym zapowiedziom - da się do większości z nich swobodnie wrócić, co więcej często to jest wskazana, a nawet konieczne). Postacie podobnie zostały skonstruowane - jeden rzut oka i wiemy co i jak, chociaż akurat w tym przypadku nie należy polegać na pierwszym wrażeniu, gdyż - jak już zresztą wspomniałem - NPC zostały wyposażone w osobowości i to dość skomplikowane momentami. Jeżeli chodzi o oprawę video, to jedyne zastrzeżenie miałbym do technikaliów - czasem teksturki się przenikną albo coś w tym rodzaju - w sumie normalka, ale dość częsta niestety. Jeżeli zaś chodzi o oprawę audio to właściwie zastrzeżeń nie mam. Dobra, miejscami zachwycająca nawet, ale z rewelacją - rewolucją do czynienia nie mamy. To co mi szczególnie do gustu przypadło to licencjonowana muzyka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na ogól nie słucham takich klimatów. Teraz od czasu do czasu zapuszcze sobię Ministry, Lacuna Coil czy Chiasm. Ot taka odmiana :).

Ależ agresja, może drinka na załagodzenie sytuacji...

Ból... cierpienie... agonia...

Jak już się wielokrotnie przekonaliśmy, nie ma gry bez wad. Ta ma ich aż za dużo. Wydaje się, że już patrząc na techniczne niedoróbki możnaby wyprorokować Troice śmierć, która rzeczywiście nastąpiła. Tym jednak co zaskakuje jest fakt, że gra mimo ogromnej ilości różnych bugów potrafi przyciągnąć na dłuuugie, i mam na myśli naprawdę dłuuugie, godziny. Żeby było śmieszniej, jeden z błędów uniemożliwia przejście gry (od dawna w sieci można na to łatkę znaleźć), ale i to blaknie, gdy spojrzy się na grę poraz drugi i trzeci...

Ostateczna Śmierć...

O czym można napisać w podsumowaniu takiej gry? Że cholernie dużo błędów? Że przykuwa do monitora niczym strażnik na galeonie? Bloodlines ma niesamowity magnetyzm i to się liczy. Klimat poprostu miażdży swoją masą (miłośnikom horrorów polecam rozwiązanie sprawy Ocean View Hotel - genialnie wyreżyserowane momenty), a postacie mimo tego, że w gruncie rzeczy są złe - potrafią zainteresować, czy też nawet zauroczyć. Dla mnie to kolejne wielkie dzieło, które dołączy do mego Panteonu i spocznie obok obu Falloutów i DeusEx'a, a to największe wyróżnienie...


KLIMAT!
fabuła
system RPG
dialogi
drobne niedoróbki
mnóstwo drobnych     niedoróbek
nieco chaotyczna     walka
Gatunek: cRPG
Producent: Troika
Dystrybutor: Activision
Internet: www.vampirebloodlines.com
Rok produkcji: 2004
Procesor: 1 GHz
Pamięć RAM:256 MB
Karta graficzna: 64 MB
System: Windows 98/2000/ME/XP

« poprzednia | spis treści | następna »