|
Pewnikiem słyszeliście o grach typu "zagrać i umrzeć", co nie? Takim mianem określa się pozycje cudowne, których jakość i osiągnięty sukces niezwykle trudno jest pobić. Z pewnością można do nich zaliczyć następcę słynnego Chrono Triggera, czyli Chrono Crossa, którego stawiam ponad wszystkie jRPG, w jakie dane było mi szarpać, a przyznać muszę, że mam ich sporo na koncie. Polecam czytać dalej, by się czegoś o niej dowiedzieć, gdyż ta gra naprawdę wymiata. Fabuła jest jednym z najważniejszych elementów każdego (raczej :)) eRPeGa, i to nie tylko japońskiego. Chciałbym wam tak wiele powiedzieć o tej w Chrono Crossie, lecz muszę ograniczyć się do niezbędnego minimum, a to z przyczyny takiej, że nie chcę wam popsuć wyśmienitej zabawy. Anyway... Czy kiedyś się może zastanawialiście, co by było, gdyby po przebudzeniu się nikt - z waszej rodziny czy znajomych - was nie rozpoznawał i stwierdził tylko, że jesteście bardzo podobni do pewnej osoby, która tragicznie zginęła 10 lat temu? Niezbyt miła sytuacja, choć pewni wariaci mogliby stwierdzić, że oto właśnie nadarzyła się znakomita okazja do rozpoczęcia nowego życia ;). Tak czy siak coś na wzór tego spotkało naszego głównego bohatera. Otóż jego bliska przyjaciółka poprosiła go, aby pozbierał dla niej jakieś wypasione muszelki (na naszyjnik) z okolic plaży, po czym mieli się na niej spotkać. W czasie rozmowy chłopaka coś wciąga i traci on przytomność. Serge, bo tak ma na imię owy młodzian, budzi się na identycznie wyglądającej plaży... Tak to mniej więcej wygląda na początku rozgrywki, systematycznie, bo w miarę postępów w grze, zaczyna się więcej wyjaśniać a także pojawiają się nowe ciekawe wątki. Warto wspomnieć, że jest naprawdę sporo odniesień do Chrono Triggera i polecam się z nim zapoznać, bo dzięki temu część wątków będzie wam łatwiej zrozumieć.

Warto by teraz wspomnieć co nieco o systemie walki, jaki został zaimplementowany. Różni się on od pozostałych jRPG między innymi tym, że nie ma paska Active Time Bar (choć walki pozostały turowe), a zamiast niego mamy wskaźnik staminy. Na początku rundy jest on cały, więc możemy daną postacią walnąć combosa, który składa się z pojedynczych uderzeń. Są ich trzy rodzaje: słabe, średnie, silne. Im mocniejszy cios, tym jest on mniej celny i zużywa więcej staminy. Zamiast czarów mamy tu Elementy (powodujące czasami różne statusy), które się podstawia w odpowiednie sloty, by potem móc użyć ich w czasie walki. Mają one swoje żywioły podobnie jak summony, wrogowie i członkowie drużyny gracza. I tak czary rodzaju Fire są najskuteczniejsze przeciwko wodnym oponentom, Earth przeciwko liściastym (zajechało teraz Pokome... Pokeme... Cipokomunami ;)) itd. Ponadto nie zdobywa się tu punktów doświadczenia jako takich, nie ma też klasycznych już leveli postaci. Za pokonanie subossa lub bossa wzrastają nam parametry oraz pojawia się kolejny slot na Elementy lub dodatkową technikę indywidualną (po trzy dla każdej osoby), zaś za zabijanie zwykłych potworów dostajemy przez krótki czas jakieś popłuczyny po sprzątniętym niedawno szefie. Takie coś mi się podoba, bo dzięki temu nie ma przynajmniej możliwości wystąpienia zjawiska - jak ja to nazywam - "przepakowania" się, więc bossowie nadal sprawiają problemy. W Finalach i im podobnych cholernie denerwują częste losowe starcia. Tutaj czegoś takiego nie ma, ponieważ każdego przeciwnika widać, jak sobie łazi (czasami trudno go zauważyć przycupniętego na suficie). Niektórzy adwersarze są agresywni i od razu, jak tylko cię zobaczą, pragną rozłupać ci czaszkę, inni są obojętni bądź po prostu uciekają przed tobą. Całkowity czas gry nie jest sztucznie wydłużony przez losowe walki, których, wzorem Chrono Triggera, nie ma podczas eksploracji mapy. Według mnie to bardzo dobry pomysł, przynajmniej można spokojnie chodzić bez obawy, że jakiś niedźwiedź wyskoczy nam na drogę :). Z ciekawszych rzeczy - przywołanie smoka srającego ogniem na lewo i prawo (summon) nie jest takie łatwe, aczkolwiek sama procedura jest interesująca, prosta i zrozumiała. Nie mam zamiaru wam tego szczegółowo tłumaczyć, bo to nie solucja, ale jeśli chcecie opisu, to wystarczy dać mi znać na maila i takowy znajdzie się w następnym numerze Games Corner (już widzę te setki maili ;)).
Minigierek nie mamy za wiele. Jest możliwość pogrania w ruletkę na statku, co po pewnym czasie się trochę nudzi (gdy już wygramy główną nagrodę), jest także battle arena. Po zdobyciu odpowiedniego przedmiotu i/lub zwerbowaniu pewnej babci oraz wykorzystywaniu jej w walce możemy wystawić potwory, które zabiliśmy w czasie gry, do potyczek na arenie. Jest nawet przyjemnie.
|
Jesteśmy już przyzwyczajeni, że japońskie eRPeGi są liniowe i zazwyczaj nie ma różnych dróg dotarcia do celu. W tym momencie wkracza Chrono Cross i daje ci strzała prosto w twarz. Przykład: już po około godzinie gry masz do wyboru trzy drogi dotarcia do lokacji Viper Manor, co by pchnąć fabułę do przodu. Przez główną bramę, wspinając się po klifie bądź przez stary las... wybór należy do Ciebie. W zależności od tego, co wybierzesz, spotkasz inne postacie do zwerbowania (jest ich ponad 40!) i nierzadko innych bossów. Takich momentów w grze uświadczysz kilka, ponadto mamy jeszcze dziewięć zakończeń, subquesty i możliwość gry w trybie New Game +, więc nikogo chyba nie trzeba zachęcać do nawet kilkukrotnego jej ukończenia.
Na koniec będzie trochę o oprawie audio/wideo. Chrono Cross to najpiękniejsza gra, jaką widziałem. Tła, po których się poruszamy, są nie tylko nieprzeciętnie klimatycznie wykonane, ale również porażają masą detali, często też posiadają elementy ruchome, np. jakieś flagi, woda itp. Nie można zapomnieć też o wstawkach FMV, które często poruszają i wywołują opad szczeny. "Elementy" są bardzo widowiskowe i czas ich trwania jest wręcz idealnie określony. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem czar, bodajże Holy Light, to zastanowiłem się czy to przypadkiem nie było FMV! Naprawdę polecam go obczaić, jest bowiem po prostu cudny. Co tam jeszcze? Areny walk! Nie wiem jak oni to zrobili, ale w akcji wyglądają one fenomenalnie. Bardzo barwne, z dynamiczną kamerą, z tonami szczegółów, bez spadków framerate'u i zero pikselozy! To wydaje się nieprawdopodobne, ale to prawdziwa prawda :). Ta oprawa deklasuje wszelką konkurencję dostępną na PlayStation. Nie mniej wspaniała jest sama muzyka, która oczarowuje swym orientalnym klimatem. Posiadam soundtrack z tej gry i przyznaję, że często go słucham, szczególnie latem. Piękna, wieloinstrumentalna i porywająca - tak można ją pokrótce określić. Yasunori Mitsuda znakomicie się spisał. Jest oczywiście kawałek, który Nikki - jeden z bohaterów - grał na koncercie. Charakteryzuje go świetne połączenie głównego motywu muzycznego z gitarą elektryczną. Na koncert składają się cztery kawałki. W pierwszym słychać przez parę sekund (bo taki jest on długi :)) kobiecy głos, w drugim wchodzi nasz gość z gitarą i próbuje wydobyć doskonałą melodię ze swojego instrumentu, w trzecim robi już postępy i słychać, że zaczyna rozumieć, o co naprawdę chodzi w tej melodii, w czwartym osiąga idealny efekt jaki powinien osiągnąć (1). Mamy też jeden kawałek wokalny na poziomie Eyes on Me (FF8). Mowa o "Unstolen Jewel" (spotkałem się gdzieś z nazwą "Without taking the Jewel"), który wywołuje gęsią skórkę, więc musi być konkretny. Sam głos Noriko Mitose znakomicie komponuje się z gitarą w tle, która przygrywa pełną uczuć melodię. Nawet jak ktoś nie miał do czynienia z CC, a lubi muzykę instrumentalną czy gry jRPG, to koniecznie powinien posłuchać tego
soundtracku.

Co mam jeszcze Wam napisać, żebyście w tę grę zagrali? Chyba już nic, bo każdy, kto przeczytał powyższy tekst, powinien być już pewien, że musi w nią zagrać. Nieliniowość, system, fabuła, grywalność, żywotność czy wreszcie oprawa - to wszystko sprawia, że Chrono Cross to pozycja wyjątkowa, nieprzeciętna i warta każdych pieniędzy. Nawet jeśli posiadasz PS2, zainwestuj w CC, bo fabuła niesamowicie wciąga, a oprawa jest piękniejsza, niż mogłoby się wydawać po screenach.
(1) Utwór grany przez Nikkiego nie jest zwykłą piosenką, jest on bowiem związany z pewną historią, a zarazem z jednym z wątków w grze.
|
|
|
fabuła
system
oprawa A/V
za dużo by wymieniać…
|
brak
|
Platforma: PlayStation
Gatunek: RPG
Producent: Squaresoft
Rok produkcji: 2000
Ilość graczy: 1
Analog/Dual Shock: tak/tak
Memory Card: 1 block
Język: angielski
|
|