« poprzednia | spis treści | następna »  
The House of the Dead 3
Tedi

Był to kolejny dzień mojego nudnego życia. Oczywiście jeśli takowe istnienie mogę tak nazwać. Byłem młody i głupi, więc postanowiłem przeżyć przygodę swego życia i śmierci...

Przechadzałem się właśnie po cmentarzu w poszukiwaniu grobu swego przyjaciela. Widać na pierwszym skrzyżowaniu skręciłem w prawo, a nie w lewo. Mniejsza o to, tak czy siak przez dobre czterdzieści minut błądziłem w poszukiwaniu grobowca. Po tym czasie odnalazłem znajoma alejkę i marmurowy grób. Zapukałem trzy razy, a ten się otworzył i ujrzałem tam brązową trumnę. Ta również uchyliła swe wieko i wypełzł z niej na wpół zgniły trup.
- Agenor, a już myślałem że znowu się przeprowadziłeś.
- Nie, no Onufry, o czym ty mówisz. W życiu już się nie przeprowadzę. Pamiętasz przecież jak ostatnio mnie w ziemi zakopali, to nadgniłem i od robaków się odpędzić nie mogę. W moim grobowcu jest przyjemnie. I nie ma robali.
- Jak na razie. Hehe.
- A ty co, nigdzie na stałe sobie nie poleżysz?
- To nie w moim stylu, ja tam wolę przechadzki po cmentarzach, bagnach i katakumbach.
- No ale przez to twoje ciało nie wygląda najlepiej, o patrz tu ci kość wylazła.
- A, to ostatnio jak mnie pies kapucynów dopadł, trochę mięsa wygryzł.
- Byłeś na cmentarzu kapucynów? Nie wnikam co tam robiłeś.
- To wiesz co, może pójdziemy coś zjeść?
- Nie, wczoraj zjadłem taką emerytkę, która to na cmentarz ciągle przyłaziła.
- Musiałeś to zrobić? Przecież wiesz że my tego już nie robimy.
- Spać nie dawała, ile byś wytrzymał słysząc po osiem godzin dziennie szorowanie marmuru? Robiła to od 20 lat, a sama wyglądała jakby miała przeżyć jeszcze kolejne sto. Tak więc rozwiązałem sprawę dużo szybciej.
- Dobra, nieważne i tak nikt nie zorientuje się że jej nie ma.

Rozmowa potoczyła się dalej, wymienialiśmy się spostrzeżeniami. Mimo że nie widzieliśmy się tylko 75 lat, to mieliśmy sobie sporo do powiedzenia. Poruszaliśmy sprawy polityczne, filozoficzne i temu podobne, równie ważne. Parę godzin później postanowiliśmy się trochę rozerwać. No wiecie, postraszyć paru ludzi, zagryźć im kurczaki czy ogolić kota z sierści i puścić go wolno. Ale to tylko wycinek z hobby, które uprawiają tacy jak my nieumarli.

- Czekaj to już niedaleko, w sumie nigdy nie byłem w tej willi, ale może mają jakiegoś kota.
- Dobra, zobaczy się nie ma sprawy.
- Uwaga ktoś idzie.

Schowaliśmy się w krzaki. Dwie postacie podeszły bliżej.

- To tu widziałem jakiegoś zombiaka. Poświeć tam.
- O proszę, czyjaś ręka.
- O cholera! To mi odpadła, Onufry ratuj!

I wtedy rozległy się cztery strzały z automatycznej strzelby.

- Pieprzeni rasiści! - zdołał wykrzyczeć jeszcze Agenor poczym rozpadł się na kawałeczki. Ja leżałem z odstrzeloną głową w krzakach. Łeb potoczył się dalej od reszty ciała, dzięki czemu ludzie nie posiekali go na kawałeczki.
- Patrz Kaziu, tak go trafiłeś w bańkę że zmieniła się w puch. Niezły strzał.
- Dzięki, ale teraz do roboty, trzeba spalić to świństwo.

I tak leże sobie od 20 lat w rowie i rozmyślam nad mym istnieniem oraz nad pobudkami psychologicznymi mych oprawców. Dlaczego mi to zrobili? Przecież nie uczyniłem im nic złego...

***

Demo gry The House of the Dead III jest bardzo dziwne jak na dzisiejsze czasy, waży nieco ponad 80 MB na dysku, a jego przejście zajmuje nam nie całe 5 minut. I to chyba jest największym minusem tego dema. Cóż z tego że mamy odblokowane dwa tryby rozgrywki skoro one są bliźniaczo do siebie podobne i rozgrywają się na tym samym odcinku trasy? Nawet zombie wyskakują z tych samych miejsc!

No właśnie nasza rozgrywka, jak to w celowniczkach, polegać będzie na eksterminowaniu kolejnych nieumarłych wyskakujących pod lufę. Z tym że my nie kierujemy postacią, a jedynie celownikiem. Tutaj sobie za wiele nie postrzelamy, jako że do pokonania jest zaledwie parę korytarzy.

Przed lufę wiernej strzelby wyskoczą nam trzy typy zombie ich nazwy to kolejno, Klasyczne-Nadgniłe, Klasyczne-Gołe (fe! Pornografia nawet tutaj się zakradła!) Dziwaczne-Błotniste oraz Zmutowane-Ala-X-Men (te ostatnie wyposażone są w długie ostrza tuż przy łapskach). Nie zmienia to faktu że wszystkie giną po jednym celnym strzale.

Grafika w THotD III wygląda jakby sprzed co najmniej dwóch lat. Nie powala efektami specjalnymi, nie straszy wyglądem zombie. Ot poprawna oprawa wizualna. O audio mogę mało powiedzieć, dobrze słychać jedynie strzały oraz jęki mordowanych żywych trupów. Muzyki żadnej nie pamiętam, a inne dźwięki i tak nie są do niczego potrzebne. W końcu ważne że jest rzeź.

Właśnie ta gra jest głównym promotorem deprawacji dziatwy. Ta gra jest ekstremalnie brutalna, jucha fruwa po pomieszczeniach, ląduje na ścianach sufitach, podłodze. Krew leje się strumieniami i spływa do ściekowisk gdzie piją ją przerośnięte zmutowane szczury, które przez to stają się jeszcze bardziej agresywne i atakują biednych emerytów, których nie stać na laskę do obrony. Mózgi lądują na butach głównego bohatera, a genitalia... no, może lepiej przemilczmy genitalia.

I właśnie rzeczy opisane w powyższym akapicie zachęcają takich graczy jak ja czy Caleb do dalszego zagłębiania się w bezkresna rzeź nieumarłych (oczywiście do nieumarłych nic nie mamy, oni są tylko otoczką, pretekstem do jeszcze większej rzezi). Dlatego też ubolewam (redaktor naczelny pewnie również) że demo to jest tak krótkie i banalne jednocześnie. Człowiek chciałby mordować, zabijać, palić, smażyć i obdzierać ze skóry każdego kto się napatoczy, a tu zombi gnat, jak mawiali dziadowie trzeba się zadowolić tym co się ma (szczegół w tym że ma się niewiele).

Jak dla mnie, demo zasługuje tylko na piąteczkę. Największym minusem jest wspominana długość, przez co nie mogę leczyć własnych kompleksów (które mnie notabene bolą). W pełną wersję z chęcią bym zagrał, chociażby po to by przypomnieć sobie jak to się kiedyś grało w Virtua Copa czy pierwszą część sagi The House of the Dead.


rzeź, rzeź, rzeź
grywalność
zabijanie
jucha, wszędzie     jucha
zdecydowanie za     krótkie
bardzo za krótkie
Procesor: 1,2 GHz
Pamięc RAM: 256 MB
Karta graficzna: 32 MB
System: Windows :)

« poprzednia | spis treści | następna »