Recenzje

 

Reżyserem "Tłumaczki", jest człowiek o sympatycznym nazwisku Sydney Pollack, który od razu kojarzy się nam, z naszym " artystą" Sidneyem Polakiem, perkusista zespołu T. Love, który nie tak dawno, stworzył solowa płytę. Co prawda, nie jestem wielkim fanem reżysera Pollacka, ale po tytułach, które zdążył do tej pory nakręcić, jestem pewien, że jest większym artystą niż nasz polski Sidney. Wystarczy wymienić kilka tytułów, które, chociaż z nazw, powinno się kojarzyć; "Sabrina", "Tootsie", ze słynną rolą Dustina Hoffmna, czy " Pożegnanie z Afryką". Od ostatnio nakręconego filmu, minęło 6 lat, wtedy dopiero Pollack wyreżyserował "Tłumaczkę", co moim zdaniem nie wyszło mu na złe, wręcz odwrotnie.

Cała akcja, jest dość zakręcona, i prowadzi do ciekawego i zaskakującego końca, więc opowiem tylko, co nieco jak to wszystko się zaczyna. W zasadzie, film ma dwoje głównych bohaterów. Jednym z nich jest agent federalny, Tobin Keller, twardy gość po przejściach, którego nie dawno opuściła żona i odeszła tam gdzie jak mówią, świat jest lepszy. Tobin jednak, jest przecież twardy, więc postanawia szybko wrócić do swojej pracy, która ma mu pomóc stłamsić ból po śmierci małżonki. Od razu po powrocie do akcji, dostaje sprawę, która wydaje się mu na początku bujdą na kółkach, ale okazuje się międzynarodowym spiskiem. Ktoś bowiem, ma zamiar zabić dyktatora państwa Matobo, dr Edmunda Zuwanie. Jest bowiem świadek, tłumaczka ONZ, Silvia Broome, która w nocy podsłuchała przypadkiem rozmowę dwójki zamachowców. Po dokładniejszym śledztwie, wszystko zaczyna się komplikować, sprawa wcale nie jest taka prosta jakby chciał agent Keller, a Silvia okazuje się być nie do końca tym, za kogo się podaje. Wtedy zaczyna się główna akcja filmu. Agent Keller, musi się zdecydować, czy uwierzyć Silvii, mimo że ta ciągle coś przed nim ukrywa. W ogóle, historia Silvii, jest tak naprawdę głównym wątkiem filmu, obok grozy nadchodzącego zamachu. Warto jej się przyjrzeć od początku, bo do samego końca, trzyma w niepewności.

Ciężko mi jakoś, zakwalifikować ten film, do jednego gatunku, bo jest to akcja, połączona z lekka nutka psychologii, thrilleru i dramatu. Dawno już minęły czasy, w których zwykła akcja satysfakcjonowała nas w pełni, jak to było w legendarnym już " Rambo" czy w "Zabójczej broni" Dobry film akcji, musi być obecnie dopełniony czymś jeszcze, co zrobi z niego obraz bardziej ambitny. Może to być czarny humor, może to być romans (Chyba jednak nie ;P), no i może to być cos w rodzaju przesłania, wiecie o czym mówię. O tych mądrych słówkach, które zostają nam w główce, po obejrzeniu filmu, a czasem nawet, zmieniają nasze poglądy na jakiś temat, bo i takie rzeczy mi się zdarzały, nie wiem jak wam.
Tłumaczka, należy do tej trzeciej grupy. Humoru nie ma w niej praktycznie wcale. Romans, może i jakiś pojawia się, ale są to tylko ziarenka, które być może wykiełkują. I dobrze, bo kto dziś wierzy w takie pary na ekranie, które przysysają się do siebie po 2 dniach znajomości, no kto?
Mimo, że w filmie znajdziemy niezłą dawkę sensacji, to jednak, mi zapadły w pamięć głównie sceny mówione, co z pewnością dobrze o filmie świadczy. Sensacja tutaj, jest po prostu po to, żeby była. Może po to, żeby mniej ambitni widzowie, nie usypiali w kinie na fotelach. W tej kwestii, ani reżyser, ani scenarzysta, nie silili się na oryginalność i dali po prostu kilka strzałów, jeden porządny wybuch, kilka trupów, standard. Twórcy, liczyli bardziej na dobry scenariusz, zaskakującą akcję, historię bohaterów i przede wszystkim grę aktorów, którzy tych bohaterów odgrywają. A nie jest to byle kto, Bo Sean Penn i Nicole Kidman. Tutaj musze się przyznać, że Nicole, jest chyba moja ulubioną aktorką, ale za to Seana Penna, miałem okazji zobaczyć w wielu filmach. To chyba ostatni, z tych wielkich i znanych aktorów, którego nie zdążyłem jeszcze dobrze poznać, dlatego też, ciężko mi ocenić, czy dobrze wypadł, jak na swoje możliwości. Powiem tylko że zagrał dobrze, nawet trochę wrażliwości pokazał, co proste nie jest, dla takiego faceta. Nicole jednak, oglądałem w akcji nie raz, i mogę z pełną świadomością powiedzieć, że zagrała dobrze. Owszem zdarzały jej się lepsze role, np. w " Oczach szeroko zamkniętych ", czy w "Innych", ale po raz kolejny udowodniła, że potrafi grać pokręcone kobiety z tajemnicami. Bardzo dobrze, posługiwała się tez językami. Nie wiem, ilu ich używała w całym filmie, ale po francusku, szeptała bardzo ponętnie :)
O pozostałych aktorach zbyt wiele powiedzieć się nie da, bo pełnią role rekwizytów, z kilkoma małymi wyjątkami, których jednak szkoda wymieniać. Widać, że w tej sprawie, zaoszczędzono kasy, bo po co ja wydawać, skoro ma się do dyspozycji duet: Nicole- Penn.

Najmniej chyba jednak, da się powiedzieć, o stronie dźwiękowej filmu. Efekty, tam gdzie miały być, to zostały umieszczone, ale muzyki, nie pamiętałem zupełnie. Zapadła mi tylko w pamięci krótka melodia, z ostatniej sceny, stylem kojarząca się, z dzikimi plemionami Afryki i słoneczna Sawanną, w której słychać było bębny i jakiś śpiew dzikusów, ale nie powiem, wyszło to całkiem całkiem.

Tak naprawdę, to nie potrafię, znaleźć w tym filmie jakiś większych wad, wartych wypisania. Jego główną wadą jest to, że nie jest świetny :) Po prostu, jest bardzo dobry, ale przejdzie dalej, niesiony przez falę kolejnych amerykańskich produkcji. Ma kilka ciekawych pomysłów, dzięki którym przypadł mi bardzo do gustu, jednak szerszej garstki fanów nie zdobędzie. Brakuje mu czegoś, co ich przyciągnie. Jednak na pewno nie jest przeciętna pozycją. 
Na koniec, wstawię krótki cytat z filmu, trochę na zachętę do obejrzenia reszty, ale przede wszystkim dlatego, że to jeden z piękniejszych cytatów, jakie ostatnio usłyszałem:

"Strzały dookoła nas, czynią go trudnym do usłyszenia
Ale głos człowieka jest odmienny od pozostałych dźwięków
Można go usłyszeć nawet poprzez hałas, który tłumi wszystko inne
Nawet, gdy to nie jest krzyk, Nawet wtedy, gdy jest to tylko szept
Może być usłyszany przez huk bitwy, Jeśli mówi prawdę "


To mówi samo za siebie, :) Jeśli jeszcze nie widzieliście "Tłumaczki", to polecam jak najszybciej odwiedzić wypożyczalnię. W kinach już jej raczej nie grają, a na dvd, powinno wyjść, już albo w bliskiej przyszłości. Na film, który daje cos więcej niż intrygę, warto wydać te kilka złotych. Gorrrąco polecam :)

 

»Ocena: 8+/10

»Autor: Tulkass