|
Kto by pomyślał, że jedną z najzabawniejszych i jednocześnie najmilszych postaci kina może być kot. Normalnie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że naszymi idolami są seksowne kobiety, czy nie znający strachu, napakowani faceci w stylu Rambo. Garfield jednak na przekór powszechnej modzie na odchudzanie i seksowny wygląd jest idolem wszystkich. W końcu te 260 milionów osób, które czyta go codziennie w 2600 tytułach na całym świecie nie może się mylić i coś w tym rudzielcu być musi.
Garfield jest dokładnym zaprzeczeniem Bonda, Jamesa Bonda. Zupełnie obce są mu akcje ratunkowe. Nie przejmuje się otaczającym go światem. Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć jak wygląda lenistwo, to wydaje się, że rudy kot jest tego najlepszym przykładem. W końcu jeżeli ma się alergię na pracę i każdą wolną chwilę wykorzystuje na drzemkę, to chyba faktycznie jest się leniwym. O ile jednak można polubić takie specyficzne cechy charakteru to okazuje się, że Garfield jest odrażającym bezdusznikiem. Kto bowiem w filmie pełnometrażowym zrobił w "bambusa" psa Odiego? Kto jest na tyle samolubny, że obchodzi go tylko aby napełnić brzuch lazanią? I nie ma mowy o tym aby spóźnić się z głównym daniem choćby 5 minut. Jon Arbuckle ma naprawdę ciężki żywot, bo być panem takiego kota to dopiero udręka. Ale zaraz, zaraz, kto tu tak naprawdę jest dla kogo panem...? No cóż wnikać w to nie będę, bo to prywatna sprawa, ale podkreślić trzeba, że grubas zwany Garfieldem charakterek ma.
|

|
Sam kocur do najmłodszych przedstawicieli swojego gatunku nie należy. Kto bowiem widział dachowca żyjącego 27 lat?! Tak, od pierwszego komiksu minęło już ponad ćwierć wieku. Pojawił się szerszej publiczności 19 czerwca 1978 roku. Wkrótce doczekał się filmów krótkometrażowych (1982). Jednak prawdziwą karierę aktorską mruczek rozpoczął w 1988 roku serialem animowanym "Garfield i przyjaciele", aby zakończyć ją 6 lat później. Zwieńczeniem kariery wydaje się być film pełnometrażowy "Garfield: The Movie", gdzie kocur przeszedł istną metamorfozę. Bowiem zastosowano u niego technikę komputerową. Garfield zatem z pełną parą wkracza w realia wieku XXI. My oczywiście doskonale wiemy, że kot Garfield ostatniego słowa jeszcze nie powiedział i ze swoim sarkazmem dalej będzie kroczył przez życie zarówno swojego, Odiego, jak i Jona.
»Autor:
|