Czy świat bez reklamy byłby piękniejszy?

Oglądając ostatnio ciekawy film w telewizji, mój seans został przerwany ni stąd, ni z owąd kolorowym blokiem reklamowym jakiegoś proszku do prania, rzekomo usuwającego każdy brud - nie mając już sił złościć się po raz kolejny na szefostwo owej stacji telewizyjnej, zacząłem zastanawiać się, czy świat bez reklam byłby piękniejszy, a swoje rozważania postanowiłem zapisać.

Wbrew wstępowi, postaram się udowodnić, że jednak nie byłby. Reklamy spotykamy dosłownie wszędzie - na wielkich billboardach w centrum miasta, w gazetach, telewizji, internecie czy ulotkach, których można bez liku naliczyć w praktycznie każdej klatce schodowej.

Rozważmy najpierw co by było, gdyby zabrakło tych istnych "informatorów". Po pierwsze, to na pewno byłoby smutniej - idąc przez miasto, widzielibyśmy tylko jego szarość i smutek ogarniający nas zewsząd - depresji się nabawić można. Natomiast aktualnie jesteśmy niejako w komfortowej sytuacji - jest na czym oko zawieść, a i świat wydaje się weselszym, kolorowszym. Analogicznie w gazetach - są miłym przerywnikiem, pozwalającym odprężyć się po lekturze poważniejszego artykułu.

Po drugie jak już mówiłem, reklamy można określić mianem swoistych "punktów informacji" - gdyby nie one, nie wiedzielibyśmy co się teraz w ogóle produkuje, co kupić, jakie są nowe technologie, a nawet bylibyśmy bardziej zacofanymi, bo wielu z nas do poczytania nowinek na jakowyś konkretny temat skłaniają reklamy, będące jakby przedsmakiem, zachętą do poznawania świata. Mogę nawet podać przykład z autopsji, a mianowicie sam, po uważnym obejrzeniu spotu o orzeszkach ziemnych, zainteresowałem się procesem ich produkcji i do tej pory wciąż zgłębiam swoją wiedzę na ten temat. Może w przyszłości otworzę swoja własną plantację tych przysmaków?

Trzecim argumentem stojącym w obronie reklam, jest nic innego tylko... zawarte w nich przesłanie, morał... Dla dzieci są to wspaniałe materiały dydaktyczne! Przykładowo, rozbierzmy na czynniki pierwsze reklamę pewnego środka do prania - dzieci grają w błocie w piłkę nożną, a potem biedna mamcia ręce załamuje - "jaki proszek to usunie?" - na szczęście pojawia się znikąd uroczy lis i podsuwa naszej zrozpaczonej mamie "sprytny sposób na pranie", dalej dowiadujemy się jakim to cudownym jest reklamowany specyfik, to jednak już nas nie interesuje. A teraz, jaka alegoria dla pociech? Jest ich kilka: nie należy bawić się na dworze, gdy popada deszcz, szczególnie nie można tego robić tego w białym ubraniu, bo można sprawić swoim opiekunom przykrość i zamiast dostać pieniądze na lizaki, mama pójdzie do sklepu i kupi proszek. Albo można się dowiedzieć, że gdy trapi nas jakiś problem, zawsze możemy liczyć na pomoc rudego liska.

Po czwarte, pomyślmy, ileż radości i uśmiechów gości na twarzy osoby oglądającej jakąś reklamę - one są przezabawne, to tak jakby ktoś wstawił między programy, filmy, kawałki kabaretu, a w wypadku gazety - ramki z dowcipami. Dzięki nim, nie zaśniemy podczas nudnej audycji radiowej, gdyż wyrwą nas one z transu (zawsze okraszone są jakąś melodią, będącą miłą alternatywą w stosunku do nudnej, mówionej debaty nad obecną sytuacją w kraju, z której i tak nic nie wyniknie).

Wciąż mało? Więc, akceptując reklamy "dajesz pracę!" - a ruszyła taka akcja ostatnio, promowana przez rząd więc można się do niej podłączyć - bo żeby wymyślić taką reklamę to sztab specjalistów pracuje... a żeby ulotki później z klatki schodowej posprzątać, trzeba zatrudnić sprzątaczkę, tak więc widzimy, że jest to cały łańcuch przyczynowo-skutkowy.

Reasumując - nie da się określić czy świat bez reklam byłby piękniejszy, czy też może brzydszy, gdyż znajdziemy tyle samo powodów "za", co i "przeciw" i jaka będzie odpowiedź na postawioną tezę, jest sprawą indywidualną i różną dla każdego z nas. Ja w swojej pracy podszedłem do tego zagadnienia nieco z przymrużeniem oka, ale jeśli ktoś naprawdę poszukuje odpowiedzi na to nurtującego go pytanie, które nie daje mu zmrużyć oka w nocy, to cóż... Niech szuka dalej, bo dla mnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi i pozostaje mi tylko zacytować "szukajcie, a znajdziecie".

martes