| ||||||||
|
Jedynka - już nie pierwsza W maju tego roku (2005) doszło w statystykach do małego przetasowania. W rankingach najchętniej oglądanych programów zazwyczaj niewiele się zmienia. Jak zawsze TVP 1 zgodnie z nazwą obejmuje pierwsze miejsce, TVP2 następna, a potem Polsat i TVN. Dalej jest przepaść, która martwi tym bardziej, że jak na razie wcale nie maleje. Ale tym razem po raz pierwszy chyba w historii, przynajmniej odkąd ja pamiętam, TVP2 śmiała wywalić na drugą pozycję Jedynkę. {Dziś może trudno w to uwierzyć, ale jeszcze kilka lat temu to Polsat przebijał oglądalnością TVP 2, a niekiedy chyba nawet Jedynkę. - Majkell} I nic dziwnego, bo według mnie porównując te dwie stacje to chętniej i częściej oglądam kanał o zabarwieniu kulturalno-rozrywkowym.Uprzedzam, że i nawet ta Dwójka nie kroczy drogą, którą ja jej bym chętnie wyznaczył, ale wreszcie, co mnie cieszy, producenci dotychczas głównego kanału publicznego mają jak najbardziej powody do zastanowień, a może nawet i do zmian. Rozwój Jedynki nie jest jasno ukierunkowany, bo stacja ma ambicje bycia najczęściej oglądaną, ale też musi spełniać misje. Bezsprzecznie stacja utrzymywana z abonamentu nie powinna serwować smych programów pod publiczkę, ale stawiać na niszowego widza, albo przynajmniej układać tak ramówkę by każdy znalazł w niej choć 30 minut dla siebie. A co tu tak naprawdę mamy? Po pierwsze grafika odzwierciedla jakość. Od paru ładnych zatrudnia się tam grafika, który mógłby malować ściany w szopce na jakiejś peryferii. Styl to jakiś ornamentowy, czy może rokokowy, ale z pewnością archaiczny. Jak ją widzę od razu nie chce mi się oglądać. Co jak co, ale na grafice mogli by tak nie oszczędzać. A może zrezygnować z rozrzutnej i bezmyślnej promocji, jak np. reklamowaniu starych powtórek "Smerfów". Rozumiem, że stacja ma przyciągać dzieci, ale jak już się czymś ma chwalić to najlepiej nowym produktem. To jest najlepszy dowód na to, że we wszystkich tych radach TVP 1 zasiadają ludzie zupełnie niekompetentni, ale skoro kasa z góry leci tak cy tak, to po co ruszać pofałdowaną strukturą w głowie. O tym, że rozkład programów jest chaotyczny i niedopasowanym, można się przekonać patrząc do gazety telewizyjnej. Rano zazwyczaj jakieś bajki dla dzieci, część pewnie i tak jest w przedszkolach, ale to można jeszcze usprawiedliwić pewnym sposobem na zastąpienie malcom wczesnej edukacji. Tylko, że potem właściwie nic ciekawego już nie ma. Powtórki, następnie programy rolnicze nienajlepszej jakości (jaki rolnik w południe siedzi w domu), jakieś odgrzewane seriale czy wymuszone misją programy naukowe (nic dziwnego, że nie mogą się rozwinąć, skoro obcina im się budżet, i umieszcza w czasie w którym ich adresaci są właśnie w pracy czy szkole). Oczywiście popołudnie to "Moda na sukces" - telenowela z tak wartką akcją, że już po 1000 odcinkach możemy dowiedzieć z kim wreszcie bohater się ożeni, a w kolejnych dlaczego jednak z tego małżeństwa potem zrezygnował. I tak po nudnym ranku i popołudniu nadchodzi Teleekspress, jedyna jak dotąd rzecz warta obejrzenia. Potem znów telenowela, tylko, że w polskim wydaniu, i zdarzyć może się jakaś produkcja własna jak "Parapet", gdzie możemy dowiedzieć się o wspaniałych gwiazdach na tamtejszej scenie, i ani słowa, że Opolski Festiwal schodzi na psy (innymi słowy produkcja sponsorowana). Czasem daje się nawet obejrzeć program biznesowy "Plus minus", ale nie ręczę, że kiedy to czytacie jeszcze go nadają w okolicach 18. we wtorki, mimo że dobry, to jednak na siłę próbuje się od niego odwrócić widownie niestabilnym czasem emisji. Oczywiście o 19. jest jeszcze Wieczorynka ze świeżą ofertą. A 30 minut po niej Wiadomości, serwis tak poturbowany przez te zmiany, że zupełnie nie mogę ich oglądać. Charakterystyczny i dobrym w swoim fachu prowadzących powywalano albo ich do tego zachęcono, i przyjęto nowych, którzy kiedyś też odejdą, bo zupa... tzn. materiał był za ostry i za bardzo szkodził. Po seriach reklam gdzieś po 20.15 są zazwyczaj filmy. Przeważnie jednak są różne, ale jakoś dziwnie rzadko zaglądam w tym czasie na tę stację. I tak filmy się ciągną, aż przypadkiem zdarzy się jakiś program kulturalny "po godzinach" o 0.40. Ogólnie rzecz biorąc, ramówka jest drętwa. Odczuwalna atmosfera strasznie poważna, mało miejsca na elastyczne zmiany i właściwie często bywa nudno. Już zupełnie w weekendy nie można na nią patrzeć. Produkcje niszowe są emitowane albo późno albo gdy nikogo nie ma w domu. Jak się pojawi ciekawa pozycja to często nie ma czasu na dobre rozwinięcie, bo albo ją przesuną, okroją finansowo, albo dadzą na wszystko 15 min. i zaraz trzeba szukać nowego tytułu. Dobrze to odzwierciedla zimna, a czasem bezuczuciowa pogadanka prezentera. Nie jest znowu aż tak tragicznie, ale zbyt mało się zmienia w tej telewizji, by można ją było nazwać nowoczesną i ciekawą. I cóż tu mogę powiedzieć. Statystyki wyglądają tak, a nie inaczej, bo i widownie mamy słabą, albo też mało wybredną. Typowy Jedynkowy telewidz mieszka na wsi i swoje lata już ma. Widzowie wreszcie wskazali jednak na bardziej spontaniczną i ambitną Dwójkę. Ale czy ci z Jedynki potrafią to zauważyć? Bo z czegoś trzeba zrezygnować: albo dla każdego, albo dla wszystkich - czyli dla nikogo. PS. Czasem trudno mi odnosić się do statystyk, po tym jak przeczytałem, że w czasie gdy telewizja publiczna już nie nadaje - innymi słowy buczy (czyli po 2 AM) - patrzy na nią 300 tys. osób. ;) Przyjąłem w tym artykule, że jednak rankingi są w przybliżeniu prawdziwe. :D
Mark | |||||||
|
| ||||||||