ZAAFEROWANI
A po nocy- przychodzi dzień. Przynosi afery. Piąty dzień z rzędu budzę się, włączam telewizor, wiadomością dnia jest afera. Najpierw sędziowie piłkarscy, potem zamieszanie w MSWiA połączone z mętnymi tłumaczeniami o wprowadzeniu „Wyborczej” w błąd, a dzisiaj odkryto, że prezes PZN brał łapówkę. Trzy kolejne młynki medialne, które pokazują, że coraz trudniej łamiąc prawo na szczeblach władzy pozostać niezauważonym, ale ponadto coraz bardziej zwiększają zniechęcenie ludności do wszelakiej polityki i jakichkolwiek osób publicznych.
Co jest najciekawsze? A kto te afery wykrywa? Prokuratura? Czasem, ale lepsze w tym są media. Każda szanująca się gazeta musi wytropić jakąś własną aferę. Programy typu „Uwaga” czy „Interwencje” tylko dzięki temu istnieją. Media wyspecjalizowały się do tego stopnia w tropieniu afer, że nawet nie mając pewnych informacji, wciskają taką wiadomość na pierwszą stronę. „Wyborcza” chyba liczyła na efekt medialny podobny do Rywingate i troszkę się zagalopowała. Ale „Super Express” i „Fakt” bombardują z okładek chwytliwymi hasłami od razu rzucając podtytuł „Afera w (tu wpisać jakąkolwiek organizację)”. Wychodzi na to, że media mają lepszych informatorów niż prokuratura i ABW razem wzięci. Do tego dochodzą podsłuchy i prowokacje, jakich nie powstydziliby się scenarzyści Hollywoodu. Skoro oni są w tym tacy dobrzy, to na co nam prokuratura i ABW? Może lepiej rozwiązać to wszystko, za oszczędzone środki dofinansowywać media i czekać tylko aż wszystkie afery zostaną rozwiązane, a ich sprawcy przykładnie ukarani? Albo może zatrudniać dziennikarzy w prokuraturze?
A najlepszym pomysłem będzie zmiana charakteru prokuratury na koncern medialny. Gdy zaistnieje „Dziennik Prokuratorski” i „ProkuratorTV”, prawość i porządek zapanują w Polsce po wsze czasy .