Jak zaprzyjaźnić się z dziewczyną dresa?
Cóż, zadanie postawione w tytule, na pierwszy rzut oka, może okazać się równie przyjemne i możliwe do realizacji, co inseminacja pani Senyszyn na trzeźwo. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że typowa dresiara to jednak całkiem przyjemna i towarzyska dziewczyna.

Ale, żeby się o tym przekonać organoleptycznie, należy poczynić odpowiednie przygotowania. Ideałem byłoby gdybyś, drogi Czytelniku, studiował socjologię i dysponował kompletem składającym się z: głupi frajer promotor i głupi frajer kierownik instytutu. Frajer dziekan również byłby pomocny. Dysponując tak cudownym zapleczem, możesz pisać na powyższy temat pracę magisterską i nie martwić się o konieczne podczas badań fundusze operacyjne. :)
Jednakże, życie nie zawsze jest na tyle cudowne, by obdarzać kadrą naukową równie głupią, co statystyczny George jr. Bush, dlatego proponuję odłożyć wcześniej trochę kasy.

Pomocna, ba, nieodzowna wręcz, będzie również znajomość tzw. otoczenia. Jka powszechnie wiadomo, każda miłośniczka trzech pasków na spodniach poleci na kogoś oscylującego w jej klimatach. Konieczne zatem jest poznanie szeroko rozumianego elementu z miejsca zamieszkania. W ramach zbierania materiałów, postaraj się zbliżyć do wszelkiej maści młodzieży po zawodówce, miejscowych mędrców ławeczkowych i chwilowo bezrobotnej inteligencji sprzed bloku. Co tu dużo mówić: musisz odnowić znajomości z podstawówki. Gwarantuję, że będzie tam chociaż jeden sportowiec amator.

W przypadku stwierdzenia braku takowego, (mógł, na przykład, w ramach stypendium sportowego, rozpocząć życie na koszt państwa), polecam przysiąść się do elementu pokrewnego poprzedniemu. Poszukaj jakiegoś znajomego anorektyka słuchającego hiphopu. Nie przejmuj się, że facet niedługo umrze. Nie przejmuj się również, że wygląda jak cień chłopa, którym kiedyś zapewne był. To, że kolega chudnie tak szybko, iż wszystkie ciuchy na nim wiszą i są wyraźnie za duże, jest bez znaczenia. Najwyżej, kupisz mu później znicz z pozytywką Ich Troje.
Istotnym tu faktem jest, iż zaprowadzi cię on do naturanego środowiska bytowania interesujących nas obiektów. Miłośnik flory obumarłej i entuzjasta plucia na chodnik wprowadzi cię do świątyni chaosu, domu piekielnego, suczego wybiegu z feerią świateł i ogłuszającym dźwiękiem zapomnianych już przez większość gramofonów. Do dyskoteki, znaczy się.

Zanim to jednak zrobisz, musisz odpowiednio się przygotować. Koniecznie musisz ściągnąć koszulkę "Muzyka przeciwko hiphopowi". A nuż, któryś z blokowych erudytów potrafi czytać? Najlepiej jest pożyczyć od kogoś t-shirt Adidasa. Podobnie sprawa ma się z butami. Zapewniam, że choćby przypadkowy kontakt nogi przyszłej przyjaciółki z twym glanem nie jest dobrą podstawą dla tejże przyjaźni.
Skoro już się wystroiłeś odpowiednio, pora wziąć pod uwagę wygląd twarzy. Koniecznie musisz się ogolić. Dziewczynki z blokowisk nie polecą na zarośniętego i niedogolonego typa z prostej przyczyny: otóż, broda kłuje w uda.
Nieco łatwiej jest z długimi włosami. Zawsze można powiedzieć, że to grunt pod dredy i niedługo będziesz wyglądał jak stoprocentziom z teledysku BomfunkMC's.

Pod rzeczoną gdzieś wyżej dyskotekę udaj się nieco wcześniej. Mając na uwadze zdrowie kolegi anorektyka, możesz zabrać ze sobą ze dwie kanapki. Raz, że nie osłabnie zbyt szybko i pomoże zagaić rozmowę, dwa, że po imprezie będzie miał czym rzygać.
Zwróć uwagę na ochroniarzy lokalu. Może to i inteligenci nieprzeciętni i można z nimi toczyć dysputy na temat wyższości egzystencjalizmu nad postmodernizmem, jednakże w tych okolicznościach lepszym rozwiązaniem jest wyśledzić z jakimi dziewczynami rozmawiają i zakonotować sobie, żeby się do nich nie przystawiać. Pod żadnym pozorem.

Gdy już wejdziesz na korytarz dyskoteki, przygotuj się na ciężki szok. Za chwilę ujrzysz (a wcześniej usłyszysz) salę wypełnioną kwiatem inteligencji wśród polskiej młodzieży. Rozsądnie będzie przyzwyczaic wzrok do światła i przez chwilę nie zamykać buzi. W ten sposób wyrówna się ciśnienie po obu stronach błony bębenkowej i nie stracisz słuchu. W tym czasie, kolega anorektyk nich idzie po piwo. Koniecznie dla was dwóch.
Już wtedy można się rozglądać za potencjalnymi przyjaciółkami. Trzeźwe odpadają, wszak niedoświadczony jesteś, a picie z dresiarą na równo zbyt dobrym pomysłem nie jest. Gdy już namierzycie pasujące do szablonu dziewoje, koniecznie upewnijcie się, że są same. Poradzenie sobie z podpitym dresem bez glanów może być cokolwiek trudne.

Tak więc, są! Podlotki, pannice, gorące szestnastki w porywach do osiemnastu, przyodziane w kuszące różowe miniówki, pociągnięte szpachlą i lakierem na twarzy oraz z plastikami zamiast paznokci i stanikiem bez ramiączek, a często również bez piersi. Nie obejdzie się bez piwa.
Niech kolega anorektyk rozpocznie rozmowę. Po pewnym czasie możesz się włączyć. Nie przejmuj się dyskomfortem w postaci ogłuszającego jazgotu z głośników. To się nazywa "muzyka". Poza tym, może to i lepiej, bo bez problemów możesz symulować rozmowę. W tzw. międzyczasie pilnuj, żeby koleżankom, a już przede wszystkim koledze, nie zabrakło piwa - w końcu to on jest moderatorem rozmowy i gwarantem sukcesów towarzyskich.

Od słowa do słowa, piwo za piwem, powinieneś czuć się coraz pewniej. Z pozytywnym skutkiem dla konwersacji, rzecz jasna. Pora więc zejść na bardziej osobiste tematy - gdy znajomy anorektyk zacznie wsuwać rękę w majtki jednej z dziewczyn, ty również możesz zbliżyć się do swojej wybranki. Wedle wszelkich prawideł i opierając rachuby na ilości wypitego piwa, istnieje możliwość, że dziewczyny pociągną was w kierunku bliżej określanym, jako droga do dyskotekowych salonów rozpusty, gdzie czekać na was będzie wygodne, owalne łoże i solidne drzwi, strzegące waszej prywatności. I nie dziw się, gdy znany ci chuderlak rzuci zdawkowe: "kurwa, idziemy do WC!". Uwaga! Gdyby twa partnerka po drodze dostała ataku padaczki, lub zdawała się "rozpływać" w nieokreślonych konwulsjach, to pod żadnym pozorem jej nie ratuj! Ona tańczy.

Przyjemne chwile upływają nawet szybciej, niż woda w klozecie, toteż nie zdziw się, gdy zgubisz trochę czasu. Ale za to, jak miło spędzonego!

Zaprzyjaźnić się z dresiarą? Jak widzisz, nic prostrzego! Życzę powodzenia i odrobinę szczęścia. To ostatnie jest szczególnie przydatne, gdy okaże się, iż nasza Julia o twarzy białej jak opłatek i kibici tyle smukłej, co wyćwiczonej, ma chłopaka, a ten, na twoje nieszczęście, spóźnił się na dyskotekę.

W takim wypadku, życzę połamania nóg i otwartych drzwi na zewnątrz. A polecenie o zamianie glanów na adidasy było jedynie fakultatywną sugestią, ale teraz to już zupełnie nieistotne... Prawda? :)
McArena@gmail.com