| Rozmowa z Wytworem |
|
Od:
Zawsze_oddany_przyjaciel <zawsze_oddany@przyjaciel.pl> Drogi Wytworze_mojej_wyobraźni! Siedzę na krześle przed komputerem i myślę. Myślę, że coś spieprzyłem. Nie teraz, nie dziesięć lat temu. Myślę, że spieprzyłem ogólnie - od urodzenia po dzień dzisiejszy. Pomyślisz sobie, że jestem kolejnym nieudacznikiem życiowym, któremu zostało już tylko użalanie się nad sobą. Nic bardziej mylnego - u mnie w zasadzie jest OK, jednak mam takie cholerne przeczucie, że powinno być inaczej. No tak - bo jest tylko OK, a nie super, fajowo, czy zajebiście. Bo żyję, lecz nie jestem w pełni szczęśliwy. Bo nie mam się do kogo przytulić. Bo moje ideały powoli upadają. Bo życie nie jest takie jak w filmie. Bo się starzeję, a mój status się nie zmienia. Bo czas płynie, a ja jestem na najlepszej drodze by spieprzyć przed czasem. A może wszyscy w moim wieku tak czują? Nie, to byłoby zbyt proste. Uczucia przecież nie są sprawą masową, a jak patrzę na siebie to widzę, że jestem wyjątkowy. Narcyz się znalazł - pomyślisz. A może ja do cholery nie chcę taki być? Tak, bo co to za przyjemność być odchyłem od normy? Ja nie chcę już tych wścibskich spojrzeń i złotych rad! Nie chcę nie mieć racji i być przekonanym, że ją mam. Chcę świętego spokoju! Ciekawi mnie tylko, co zrobiłem i co robię źle. Może powinienem przyłożyć się do nauki przedmiotów ścisłych? Wtedy przecież byłbym taki jak moi kumple... No, i ile rzeczy by mi to ułatwiło... Nie musiałbym zmywać się ukradkiem z lekcji, nie musiałbym wykręcać się od odpowiedzi, ściągać zadań... Tak, zapewne tutaj spieprzyłem - humanista w mat-fizie. Ale to było spieprzenie takie tyci, tyciuteńkie. No, bo przecież studiowałem zacięcie inne dziedziny nauki i dzięki temu w mojej głowie nie ma totalnej pustki. No i myślę w miarę logicznie, czego podobno porządnie uczy jedynie matematyka. Tak solidnie spieprzyłem w całkiem innej dziedzinie życia. Spieprzyłem w byciu sobą. Spieprzyłem, bo byłem kimś innym. Wcześniej. Wiele lat temu. Przez wiele lat na dodatek. Przez 45% życia. Nie pierwsze 45%, nie ostatnie, lecz takie wyciągnięte mniej więcej ze środka. Dlaczego? Bo nie mówiłem pewnych rzeczy, bo ukrywałem uczucia, bo myślałem tylko o sobie. Wiesz - posiadałem wszystkie takie standardowe wady człowieka samotnego, lubianego tylko przez małą grupę ludzi. Wiem, że piszę jak dzieciak rozpaczający nad tym, że jego życie nie jest takie jak w serialach dla młodzieży. No, ale co mam napisać, skoro tak myślę? Jak mam pisać, skoro czegoś mi brakuje? Jak mogę nie rozpaczać, skoro jest tylko OK? Ja chcę zmian i jakiegoś impulsu, kopa w dupę, który sprawi, że mój świat obróci się do góry nogami. Pozytywnie. Chcę wiedzieć, co dokładnie spieprzyłem, jak to zmienić i co stanie się ze mną w przyszłości. Pomocy! Czekam
na odpis, Od:
Wytwór_mojej_wyobraźni <wytwor_twojej_wyobrazni@mozg.pl> Kochany Zawsze_oddany_przyjacielu! Czytając Twoje słowa doszedłem do wniosku, że przechodzisz pewien kryzys. Dorastasz i zaczynasz zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze postępowałeś właściwie. Cierpisz z powodu, że nie możesz cofnąć czasu by naprawić błędy. Według mnie nic nie spieprzyłeś, bo tak naprawdę nie da się żyć według wymarzonego scenariusza. Ty próbujesz wyłapywać same negatywne aspekty swojej egzystencji, zapominając o wszystkich pięknych chwilach, które przeżyłeś. I nie kiwaj mi tu teraz głową, że całe twoje życie było do bani. To nieprawda, bo wszędzie, nawet w smutnych chwilach da się odnaleźć piękno. Po prostu na pewne sprawy trzeba patrzeć z dystansem i nie brać ich głęboko do serca... Piszesz, że chcesz impulsu, który przewróci Twoje życie do góry nogami. Moim zdaniem to bardzo nietrwałe pragnienie, skutek dołka, który osiągnąłeś. Powinieneś dać sobie kilka dni wytchnienia, rozerwać się i zapomnieć na jakiś czas o problemach. Wszystko po to, by po pewnym czasie spojrzeć jeszcze raz na swoje życie. Spojrzeć i uświadomić sobie, że nie jest tylko OK. Pozdrawiamm, Od:
Zawsze_oddany_przyjaciel <zawsze_oddany@przyjaciel.pl> Wytworze_mojej_wyobraźni! Piszesz jak jakiś tani psycholog w jeszcze tańszym kolorowym pisemku. Czy ty nie widzisz, że ja naprawdę cierpię? Traktujesz mnie jak jakiś przypadek, który można łatwo zwalczyć i dajesz mi oklepane rady. Ja już do cholery pisałem, że nie potrzebuję "złotych rad"! Mi potrzeba indywidualnego wsparcia. Tak indywidualnego, jak indywidualny jest mój przypadek! Łączę
wyrazy szacunku, Od:
Wytwór_mojej_wyobraźni <wytwor_twojej_wyobrazni@mozg.pl> Zawsze_oddany_przyjacielu! A jednak - jesteś pieprzonym narcyzem! Prosisz o pomoc, po czym ją odrzucasz? To chore, nie uważasz? Już chyba wiem, co Ci dolega.... Po prostu nie do końca się zmieniłeś! Miałeś już dość poprzedniego wcielenia, postanowiłeś zostać kimś innym i zacząłeś grać. W środku nadal jesteś taki jak kiedyś - myślisz tylko o sobie, nie mówisz pewnych rzeczy, ukrywasz uczucia. Na około rozpowiadasz, że jest inaczej, jednak w głębi czujesz prawdę. Bo prawda w przeciwieństwie do kłamstwa istnieje. Moja rada: przegoń kłamstwo i zmień prawdę, bo po trupach zawsze będzie tylko OK... Czekam
na zmiany, |
| zabójca /zabojca@buziaczek.pl/ |