Poznałem fajną dziewczynę.

Poznałem ją przypadkowo na GG, nie miałem nic do roboty a Ona do mnie zagadała... Dziś, gdy patrzę na archiwum tych rozmów to łezka się w oku kręci, fajne teksty były... Mieszka niedaleko mnie a wtedy była zagranicą i miała dostęp do kompa i GG. Z dwa tygodnie dziennie po kilka godzin klikaliśmy, nie mogłem się doczekać końca pracy, aby siąść do blaszaka i poopowiadać jak mi minął dzień, podyskutować (bez polskich znaków) o poglądach politycznych i przeszłości - jak to kiedyś było, pożartować na różne tematy min. a jakże, o seksie. A wszystko to z dziewczyną, której nie widziałem w życiu i nie miałem pojęcia czy ją kiedykolwiek spotkam... Były to jedne z najmilszych chwil w moim życiu, gdy spotkałem bratnią duszę i mogłem gadać to, co myślę nie bojąc się, że się obrazi czy narobi mi wstydu w okolicy, bo przecież miała tylko mój numer GG, ja też tylko jej numer i nic więcej oprócz imienia i nazwy ulicy, na której mieszka... W każdej chwili moglibyśmy przestać klikać i koniec, nie było sprawy i chyba, dlatego tak zajebiście się gadało...

Aż tu nagle jak grom z jasnego nieba dostaję wiadomość, że jutro wraca do polski a w domu nie ma kompa i dostępu do netu rzecz jasna też. Szybko umawiamy się czy faktycznie się spotkamy, wymieniamy się komórkami i pożegnania i wspomnienia i żarty….

Wiem, że wróciła, czekam na jej SMS, bo nie chcę być nachalny, wysyła mi wiadomość, że właśnie się opala i że jest fajnie. Ja jej odpisuję, że spox, i piszę, że warto by się było spotkać w realu…

Spotkaliśmy się w McDonald’s. Przygotowania do spotkania z mojej strony były starannie zaplanowane i nic nie mogło mi się nie udać, jeszcze nigdy w życiu nie miałem tak starannie wyprasowanych spodni i bluzy jak wtedy. Siedziałem tyłem do wejścia w moim ulubionym miejscu w tej restauracji i czytałem gazetę, bo przyjechałem wcześniej o kilka dobrych minut. I tak między artykułem o aktualnej sytuacji na giełdzie a działem sportowym przysiadła się do mojego stolika boska istota… Rany, naprawdę bardzo ładna. Nie wiem czy była zaskoczona moim wyglądem, nie żebym był brzydki, ale na okładkę pisma o kulturystach to raczej nie trafię. I gadało się fajnie, ale za bardzo się starałem wypaść korzystnie w jej oczach, że nie byłem sobą, nie potrafiłem wydobyć z siebie tych pokładów humoru i miałem wrażenie, że siedząc przy monitorze pisał inny facet niż ten, co siedzi w restauracji. Ale chciała się spotkać ze mną po raz kolejny. Minęło jakieś pół roku na pisaniu czasem SMS-ów i krótkich rozmów telefonicznych. Miałem nadzieję, że może alkohol trochę rozładuje atmosferę, spotkaliśmy się przy piwku w fajnej knajpie. I było lepiej niż poprzednio, ale dalece od ideału, tzn. ja nie miałem śmiałości gadać tak samo jak przez net bojąc się, że mogę ją obrazić, bo źle zinterpretuje to, co chcę w żartach powiedzieć… Spotkałem ją jeszcze ze dwa razy, czyli w przeciągu półtora roku spotkaliśmy się cztery chyba razy i na każde spotkanie szedłem z głębokim postanowieniem, że teraz będę się zachowywał inaczej, luźniej itd.

Spotkamy się wkrótce i mam postanowienie, iż będę błyskotliwy i humorystyczny jak za czasów GG, po prostu będę sobą.

Tak na marginesie to zauważyłem, że mój dość specyficzny typ humoru ma wielu zwolenników niezależnie od płci… Kto by pomyślał?
[V: Zaiste, podczas czytania tego tekstu redakcja uśmiała się całkiem strogo i zrewidowała swoje poglądy dotyczące gadu-gadowych znajomości internetowych :P]
A na koniec muszę zaznaczyć, iż jestem żonaty z kobietą którą bardzo kocham i nie mam najmniejszego zamiaru jej zdradzać ani nic takiego, a z koleżanką z GG spotykam się tylko w celach dyskusyjnych. Możecie mi nie wierzyć ale Tak naprawdę jest, może to dziwne ale wysoko cenię sobie możliwość pogadania z osobą która nadaje na tych samych falach mózgowych a takowych dla mnie to z świecą szukać (z jedną z nich się ożeniłem). Moja druga połówka pomarańczy dowiedział się że spotkałem się z kimś, sam o tym zresztą powiedziałem, nie chcę mieć tajemnic przed żoną. I Tak jestem zdziwiony i nieco zaskoczony że nie zrobiła mi dzikiej awantury (z moim porywczym temperamentem to gdyby ona się z kimś spotkała to by siekiery w domu latały). Choć muszę nieco zrewidować moje poglądy i nieco bardziej zaufać żonie, skoro ona mi ufa, nie? Zapewniłem ją że między nami nic nie ma i tylko gadaliśmy i NIC więcej.

Gorąco polecam poznawanie nowych ludzi i teraz już odpowiadam na każdą wiadomość na GG choć oprócz jednej osoby nie spotkałem nikogo wartościowego z kim warto by było poklikać dłużej niż 5 minut. Ale nie zniechęcajcie się, czasem warto poczekać a może spotkacie taką dziewczynę (czy chłopaka) jaką ja miałem okazję spotkać…

reddy_adam@interia.pl

PS 1: nie pytajcie mnie dlaczego to napisałem, po prostu miałem ochotę coś sklecić a jeśli kogoś z Was to zainteresuje to bardzo się cieszę.

PS 2: A imię Monika do końca życia będzie mi się miło kojarzyło.