Umarł Papież.txt
_
[]
X
P
lik    
E
dycja    
W
yszukaj     Pomo
c
by Alex Hornbeam
Umarł papież. Cała ziemia go opłakuje. Wyznawcy innych religii modlą się razem z nami. Pseudokibice zwaśnionych od wieku klubów się godzą. Telewizja ciągle wspomina jakim wspaniałym był człowiekiem. Radio puszcza jedynie nastrojową muzykę klasyczną. Ludzie zamartwiają się, nawracają, chodzą do kościoła się modlić, zapalają świeczki, znicze, modlą się. Śmierć Jana Pawła II stała się pretekstem do rozważań o życiu, śmierci. Ludzkość zapomniała o wszelkich innych sprawach, problemach dnia codziennego. Wydaje się, że dopiero teraz po jego śmierci, ziścił się jego sen, o który tak ciężko walczył przez całe swoje życie. Jednak jestem świadom tego, że nie minie tydzień, a wszystko wróci do wcześniejszego biegu. Kibice znowu zaczną się naparzać sztachetami i bejsbolami. W telewizorze nadal będę oglądał debaty popierające eutanazję, aborcję czy homoseksualizm; gonitwę za pieniądzem, demoralizatorskie seriale i filmy propagujące zupełnie odmienne od chrześcijańskich wartości. W Iraku nadal będzie wojna. Sąsiad zza ściany znów stanie się wrogiem. Wszystko wróci do "normy". (A najlepszym tego dowodem była niechęć, kiedy zobaczyłeś tytuł tego tekstu). Z ust różnych znajomych pojawiały się głosy, że to wszystko jest daremne, bez sensu. Po co to wszystko, jak i tak niczego to nie zmieni. Po co msze, pielgrzymki, marsze młodych, księgi kondolencyjne i cały ten "cyrk". Nazywali to wszystko dewocją, osądzali ludzi o to, że udają nagle pobożnych, że robią to, co wszyscy. Muszę się przyznać, że początkowo też tak myślałem, aż zrozumiałem w jak wielkim byłem błędzie na mszy poświęconej papieżowi ostatniej środy...* To już chyba lepiej żeby człowiek choć na ten jeden tydzień przyhamuje, zastanowi się nad wszystkim, zjednoczy w cierpieniu z innymi, niżby nie miał tego robić wcale. Może i życie znowu wróci do swojego dawnego biegu, i przeważająca większość ludzi powróci do dawnego życia. Ale z pewnością dla chociażby garstki ludzi, świat będzie już zupełnie inny, przez to, że sami się zmienili. Tak więc życzę Wam wszystkim tego, abyście nie zapomnieli tak szybko. Żeby nastrój odczuwalny w tych dniach, pozostał w Was jak najdłużej i żeby śmierć Jana Pawła II stała się pewnym przełomem, rzutującym na całe życie, a nie tylko przelotnym epizodem, którego będzie się wspominać co roku w rocznicę w głównym wydaniu wiadomości... * - pisałem ten tekst kilka dni po śmierci papieża. Nie wiem dlaczego przesłałem go dopiero teraz.