| Kolejny chory tekst (c) by Pewien Gość | Reklamacji nie uwzględniamy |
Z czym kojarzy wam się czerwiec? Zresztą cholera was tam wie, zgadnijcie lepiej, z czym kojarzy się mnie. To też głupie pytanie - nie możecie wiedzieć, chyba że akurat mieszkacie, podobnie do mnie, na jakichś przez bogów zapomnianych bagniskach. Z żabkami się kojarzy, oczywiście.
Żabki istnieją nie tylko w czerwcu, ale tego miesiąca szczególnie wyraźnie zaznaczają swoją egzystencję. W czerwcu odbywają się żabie koncerty. Należy przypuszczać, że raczej nieliczne żabki czynią to z pobudek czysto artystycznych. I słusznie, gdyż co jak co, ale muzykowanie do mocnych stron płazów zdecydowanie nie należy. Ja w każdym razie wolę posłuchać Queen, co zresztą właśnie czynię i wam też polecam. Wracając do żab, cóż one takiego robią w czerwcu? Otóż ani chybi jest to żabi okres godowy.
Jak widzimy, żaby to (w przeciwieństwie do człowieka) bardzo cywilizowany naród. W czerwcu muzykują, w czerwcu się kochają, mają ściśle dla tych czynności wyodrębniony przedział czasowy, o innych porach roku mogą się zajmować (i faktycznie zajmują się) sprawami powszednimi, być może i mniej doniosłymi, aczkolwiek równie dla przeżycia istotnymi. Gdybyż tak i człowiek potrafił... Ale gdzie nam do takich ideałów!
Otóż homo powiedzmy sapiens w żadne okresy godowe się na ten przykład nie bawi. Mimo że gospodarka planowana byłaby pod wieloma względami słuszniejsza (ot, choćby dlatego, iż łatwiej by było spamiętać wszystkie daty urodzin), to produkcja małych homo sapiensików odbywa się z równą intensywnością przez okrągły rok. Ba, gorsze się jeszcze rzeczy dzieją: oto ku utrapieniu stanu duchownego i zgorszeniu gospodyń domowych po sześćdziesiątce grzeszni ludkowie szerzą hańbiący proceder spółkowania nie-dla-tworzenia-nowego-życia! Robią TO, zgrozo, dla przyjemności!
No ale, problemy Ligi Polskich Rodzin i z lekka już męcząca wszechobecność seksu w naszym życiu to dwie zupełnie inne sprawy. Dlatego zacząłem wystukiwać dla was tych parę zdań. Smutna (?) rzeczywistość wygląda mniej więcej tak. Włączam telewizor - gołe dupy. Otwieram gazetę, przepraszam redaktorów prawdziwych gazet, otwieram "Fakt" - gołe dupy. Włączam radio - również gołe dupy (niby ich nie widać, ale są tam na pewno). Otwieram konserwę - Matko Boska częstochowska, już nawet sardynki wstydu nie mają, jedna na drugiej całkiem nago leżą i to w dodatku grupowo. Otwieram Action Maga - zgroza, już na okładce jakaś zoofilia (skądinąd całkiem pouczająca, zawsze mnie ciekawiło, czy żółwiom nie jest przypadkiem niewygodnie z tymi ich skorupami, kiedy idą ze sobą "do łóżka"). Albo ulicznice jakieś. Albo bobas. Co wspólnego ma niewinny bobas z seksem? Oczywiście niewiele, ale jest powszechnie wiadomo, co trzeba zrobić, aby bobas w ogóle powstał. I jak tu człowiek cnotliwy, pytam ja się, jak tu człowiek cnotliwy ma żyć w tych zepsutych czasach?
Ano, nie da się, po prostu się nie da. I dlatego wszystkim zdeklarowanym prawiczkom niechybnie serce roście na wieść, że pół Wschodu wybiera się na wojnę z Ameryką, czyli Sodomą i Gomorą naszych czasów. Ale i ci zdeklarowani prędzej czy później przypomną sobie, że Arabowie po kilka żon mają, czyli więc jeszcze gorsze od nas są z nich zboczuchy. Także najbardziej aseksualne, zdawałoby się, istoty na świecie, to jest nasi politycy, zaczynają coś przebąkiwać o koniach i owsie - trudno o lepszy dowód, w jakim ten świat zmierza kierunku. Nadzieję mogłaby budzić armia słuchaczek Radyja, ale ich nagonki mają chyba zgoła inny charakter; skoro one już dawno nie mogą, to i niech innym nie będzie wolno! (póki mogły, niewątpliwie dokazywały tak, że tych, których dzisiaj z takim poświęceniem ścigają mogłyby wpędzić w poważne kompleksy.)
Dobra, nieprzystojne żarty na bok, sytuacja mimo wszystko jest poważna. Napięty harmonogram żywota ludzkiego przewiduje tak wiele rozmaitych czynności, od puszczania bąków po eksplorację kosmosu, natomiast pracownicy działów marketingu wszelakich przedsiębiorstw wciąż usiłują nam wmówić, że życie to tylko seks, seks i seks. A człowiek nie królik!
Gdyby jeszcze tylko reklamy, byłoby pół biedy. Reklamy idzie przeczekać. Ale po reklamach następuje zwykle film, a dzisiaj film bez sceny łóżkowej (albo przynajmniej gołocyckowej), jeśli nie jest akurat "Pasją", nie ma zbyt wielkich szans na wybicie się. Po filmie następuje reality szoł ze swoimi kluczowymi ujęciami w jacuzzi. A po nim dziesięć innych debilnych programów, wszystkie kręcące się wokół wiadomo czego. O prasie już nawet nie mówię, bo to jedno wielkie źródło zgorszenia. I potem człowiek chodzi jak naćpany, w głowie mu tylko jedno, rozbiera wzrokiem każdą napotkaną kobietę, ba, nawet co przystojniejszych chłopców (co jest mocno niepokojące), wszystkich wyobraża sobie w intymnych sytuacjach, w najróżniejszych pozycjach i konfiguracjach. Nie powiem, żeby to ułatwiało życie codzienne, a już zwłaszcza kontakty z innymi ludźmi, a już zwłaszcza z tymi płci przeciwnej (żebyśmy się dobrze rozumieli: płeć przeciwna to kobiety, bo zawsze mają zdanie przeciwne do zdania mężczyzn).
Skoro już doszliśmy do głupich stereotypów. Mówi się, że faceci to erotomani, a kobiety - kusicielki. Nic dziwnego, skoro takimi nas właśnie natura stworzyła. Życiowa rola faceta sprowadza się do poruszania trochę tyłkiem we właściwym momencie (i niech się tu nikt nie burzy, bo wszak mogliście się urodzić samcami pająków, które są przez swoje wybranki zjadane na podwieczorek, kiedy już zrobią co do nich należy). Z kolei babskie powołanie polega ni mniej ni więcej tylko na udostępnieniu swego otworu płciowego na kilka minut i brzucha na dziewięć miesięcy. Wszystko po to, by zmajstrowany w te kilka minut nowy człowiek powtórzył ten schemat za dwadzieścia parę lat, a poza tym przez siedemdziesiąt parę lat łaził nie wiadomo po co po świecie i marzył o tym, by już/znowu mieć dwadzieścia parę lat. Ale bez dygresji...
A więc niby to Mamę Naturę obwiniać należy o naszą wielką seksualną obsesję? To by było jedynie tanie usprawiedliwianie własnej chuci. Jakoś bowiem dziwnie tak się składa, że w czasach, gdy panowanie człowieka na Ziemią nie było wcale takim oczywistym faktem, czynności związane z płodzeniem potomstwa jakoś nie zaprzątały umysłów naszych przodków w stopniu takim, jak dzisiaj. A przynajmniej archeolodzy nie dokopują się do scen pornograficznych wyrytych na ścianach jaskiń ani do ruin paleolitycznych burdeli. Także pas cnoty i ascezę jako sposób na życie wynaleziono w epoce, w której ludność Europy dziesiątkowały epidemie, wojny i inne przyjemności. A znowu dzisiaj, gdy na Ziemi robi się po prostu za ciasno, wszyscy nagle zainteresowali się detalami procesu rozmnażania.
Jeśli nie natura jest winna, to co? Na to pytanie się tutaj nie odpowie, pozostawiając je do przemyślenia dla was, w przerwie między kolejnym filmem porno a drugą randką z tą laską, jak jej tam było na imię...? No nieważne - z tą, co tak bardzo lubiła pozycję '69' (pozdrowienia dla R.). A tymczasem zauważmy z bystrością, której nie powstydziłaby się woda w muszli klozetowej, jak bardzo jesteśmy już zdominowani przez tę dziedzinę, która powinna być na wymarciu, zważywszy nadmiar liczebości naszego gatunku. Niedowartościowani chłopcy skrupulatnie mierzą się linijkami i piszą pełne rozpaczy listy do kolorowych pism z pytaniem: "Co robić, aby go wydłużyć?" Dziewczyny nie mierzą sobie głębokości suwmiarkami, za to produkują jeszcze więcej listów: "Czy to aby normalne, że w wieku 14 lat jestem jeszcze dziewicą?", "Czy to prawda, że chłopcy mogą mieć najwyżej jeden orgazm dziennie?", "Czy od pocałunku z języczkiem można zajść w ciążę?" itp. Myślę, że (paradoksalnie) w takich okolicznościach człowiek wyginie szybciej, niż od tajnej broni Saddama.
Tak oto sobie poczyna wesoło gatunek człowieczy. I niech sobie poczyna, a moralizatorskie kampanie przeciw ogólnemu zepsuciu niech sobie prowadzi na przykład kościół (a najlepiej, by to dzieło zaczął od własnego podwórka - to była wredna aluzja!). Życzę powodzenia. Z drugiej strony, dodatni przyrost naturalny w europejskiej części globu nawet by się przydał, coby naszej pięknej Ziemi nie zaludnili przypadkiem jacyś tam Azjaci, no nie? Z tego powodu i z kilku innych (znacznie mądrzejszych) może dobrze się stało, że nam się rewolucja seksualna stała. A ja swoją drogą nadal twierdzę, że od żabek moglibyśmy się sporo nauczyć.
Pewien Gość
zlosliwiec@epf.pl
PS. Niemen, Kaczmarski, Kuroń, Miłosz... I ja też się ostatnio dosyć kiepsko czuję...
??.??.???? - ten tekst był tyle razy odrzucany przez różnych GK, że prawdziwa data jego powstania ginie w mrokach historii ;-)