KONIEC POSZUKIWAŃ

  Ach! Wreszcie! Moje poszukiwania sensu istnienia dobiegły kresu swego. Koniec z niepewnością, koniec psychicznego cierpienia i udręki! I jakież to wszystko się teraz wydaje proste i banalne. Tak jak z zagadkami. Gdy poznamy rozwiązanie, nie możemy się nadziwić, dlaczegóż to nam zajęło tyle czasu. Ale żebym nie był gołosłowny, przedstawię wam rozwiązanie tej najważniejszej z zagadek.

  Wybraź sobie wszechmocną istotę o imieniu - Ludzkość. Jakiż może być sens jego istnienia? Do czegóż on może dążyć? Zaprawdę ma on dwie możliwości - dążyć do czegoś lub do niczego nie dążyć, po prostu trwać. Gdyby wybrał drugą opcję, szybko stwierdziłby, że tak dalej nie można... "NUDZI MI SIĘ! To uczucie jest nie do wytrzymania! Ja tak dalej nie mogę po prostu trwać!" Więc taki człowieczek, o imieniu Ludzkość, decyduje sie jednak działać. "Będę działał! CHCĘ działać, chcę do czegoś dążyć! Byle tylko sie nie nudzić! Musi być jakiś wzniosły i szlachetny cel, do którego warto dążyć." Wtedy taki człowieczek myśli sobie, co to jest takiego, co warto osiągnąć. Może jest to ogólne dobro istnień, z których się składa? Zaprawdę bardzo piękny (i moralnie bez zarzutu) cel. Po wielu staraniach udaje mu się go dopiąć. "Tak! Udało się! Osiagnąłem najwyższe dobro! Wszyscy ludzie mego jestestwa są szczęśliwi!" Lecz nie długo trwa to piękne uczucie. Gdy radość i emocje osłabną nieuchronnie nadchodzi ta najochydniejsza z najochydniejszych... "NUDA!!!" Trzeba więc postawić sobie nowy cel. "Trzeba! TRZEBA! Wszystko byle odpędzić tą ochydną poczwarę!". Więc cóż to może być teraz? Może sprawić by ludzie cierpieli niewyobrażalne katusze? "Niech tak będzie! Będą cierpieć! Niech cierpią!!" Krzyki bólu przeszywają ciało Ludzkości. A on sam przez krótką chwilę napawa się tym sukcesem. "Lecz co teraz? Co dalej?!" Pyta się sam siebie. A tóż za nim skrada się Ona. Jest już blisko. I, gdy tylko Ludzkość się uspokoi z chwilowego uniesienia, dopada go niemiłosiernie. I trzyma w swym wiecznym uścisku, póki ten znów nie wymyśli jakiegoś celu. Ludzkość zwija się w konwulsjach! Nie może tego wytrzymać. "Trzeba coś zrobić! Trzeba czegoś CHCIEĆ! Byle tylko odpędzić Nudę! To jest jak nałóg!" Więc znów wymyśla najprzeróżniejsze tortury, najwyszukańsze rozkosze, i zsyła je na nic nie świadomych ludzi składajacych się na jego istnienie.

  I tak już zawsze, od wieków i na wieki. Nic, tylko dążenie! "Żadnego ostatecznego celu, ni zamiaru." Wtem jeden z ludzi żyjących w Ludzkości, poznaje prawdę. Jego umysł otwiera się, przepełnia go trwoga. "Ach! Więc to jest ten sens istnienia? Wieczne dążenie? Tylko tyle? Więc na cóż było to moje cierpienie? Na cóż były moje piękne zamiary? Żeby tylko nudę odpędzić? Czemuż to takie puste i absurdalne?" Ale nikt nie słucha jego nawoływań. Nikt się o nie nie martwi. Nikt ci przecież niczego nie obiecywał mały człowieczku. Czemóż, więc tak się dziwisz? Czemóż się tak bulwersujesz? I tak niedługo umrzesz. Znikniesz. I nie zostanie po tobie ni śladu. Więc nie przeszkadzaj, tylko graj swoją rolę dalej, po to jesteś w końcu stworzon. I nic nie zmienisz, bo i jak?

  Tak więc, życie nasze: "Pojawić się. Trochę się nacieszyć. Trochę pomartwić. I zniknąć. Tak jakby nigdy nas nie było..." I jakież to wszystko się teraz wydaje proste i banalne. Tak jak z zagadkami.



qmar