Herezja w czystej postaci

 

 

Za to, co zaraz napiszę, kiedyś groziłaby mi kara pozbawienia takiej rzeczy, której stracić nikt raczej nie chce - życia. Taaak, za herezję palono kiedyś ludzi tak często, że ludzie zastanawiali się, na jaką egzekucję iść. Wata cukrowa nigdy nie będzie tak pospolita, jak kiedyś palenie heretyków.
Ale teraz mamy XXI wiek, wolność (teoretycznie), demokrację i takie tam, więc o przymusową sesję w ekstremalnym solarium nie muszę się martwić. Zamierzam bowiem rozsiać trochę w AMagu herezji. Wiecie, taka pogańska, bezbożna. Słowem wstępu zaznaczę fakt, iż jestem katolikiem, który szczerze tego żałuje. Sprzedałbym swoją wiarę za stację dyskietek (stara odmówiła mi posłuszeństwa kilka lat temu), tudzież jogurt Danona. Jest ona bowiem dla mnie tyle warta... może troche mniej? Nieważne.
Tak więc zagorzali katolicy, przyszli księża, zakonnice, Jacku Stojanowski - weźcie w rękę biblię, krucyfiks, podczas czytania pomoczcie nogi w misce pełnej wody święconej i zastanówcie się nad treścią tego tekstu. Zresztą niepotrzebnie to piszę, ponieważ prawdopodobieństwo, że was przekonam do swojej racji, równa się przeżyciu po eksplozji granata F1 wciśniętego w poślady.

Hej, wierzący (nieważne, w co) - stańce przed lustrem, przyjrzyjcie się swojej twarzy. Wiem, że patrzenie na nią boli, ale postarajcie się jeszcze chwilę wytrzymać. Jakieś wnioski? Hm.. wygląda dosyć dojrzało, prawda? Tak, zdecydowanie. Pojawiają się pierwsze oznaki szczeciny (oprócz płci pięknej... mam nadzieję!), więc tak, technicznie jest dojrzała. Jej właściciel zapewne też. Na tyle dojrzały, by nie wierzyć w hobbity, Smaugi, gremliny, Morta. Przeróżne czary Abra-kadabra równiez wychodzą poza obszar, który nazywa się Rzeczywistość.
Skoro więc takie rzeczy są dla was wytworem ludzkiej wyobraźni, jak możecie szczerze wierzyć, że kobieta powstała z żebra samczyka ludzkiego? Że człowieka stworzył Bóg na swoje podobieństwo? Jeżeli tak rzeczywiście było, to ten wasz Bóg jest m.in. transwestytą, ma próchnicę, i jeżeli przekroczył wiek czterdziestu lat - a zważywszy na aktualny rocznik, zrobił to już pięćdziesiąt razy - najprawdopodobniej ma hemoroidy wielkości brzoskwini. Ludzie, przecież wmawianie sobie, że Bóg zrobił PUF! i powstał świat, świadczy o kolosalnej ułomności i ograniczeniu psychicznym człowieka. Pod tym względem nie różnimy się od półmózgów, którzy kiedyś wierzyli w sztormy wywołane przez Posejdona i błyskawice, którymi srał Zeus.

Jak dla mnie teoria ewolucji od szympansa do człowieka jest na tyle w porządku, że jest ona jako tako udowodniona, czego życzyć można teorii Adasia i Ewy. Że co? Że w Biblii jest tak napisane? To spójrzcie, koledzy i koleżanki, na Koran i inne tego typu święte zapiski. Skąd macie pewność, że to właśnie Wasz Bóg istnieje, a innych jest tylko wymysłem? My teraz na lekcji historii śmiejemy się z tych, co składali ofiary dla Wielkich Bogów tysiące lat temu. Ludzie w przyszłości będą się "pompowali" z nas jeszcze bardziej, niż my teraz, bo jesteśmy na tym etapie rozwoju cywilizacji, że tego typu bajki należy obalić. Udowadnianych jest coraz więcej rzeczy, które kiedyś uchodziły za cudy, Darwin obalił Adama, Ewkę i ich szczęśliwą rodzinkę, a to jest tylko ciupki ułamek. Jest tego więcej.
Cudy? Objawienia? Cóż tu mówić - grom ludzi widzi to, co chce zobaczyć. Uzdrowienia? Efekt Placebo, i już.

Uff.. jest tego. Ale jeszcze nie skończyłem.
Moja niechęć do jakiejkolwiek religii bierze się również z tego, że będąc wierzącym, muszę sobie wmawiać, że jestem nikim, jestem złym grzesznikiem, powinienm przepraszać Pana za grzechy, bo on umarł za moje (hmm... może pamięć mnie zawodzi, ale jestem pewien, że ponad 2000 lat temu nie popełniłem wykroczenia, nawet tak małego, jak krzyknięcie "dupa!"), modlić się, błagać o przebaczenie i płaszczyć się w nieskończoność. Zaiste, bardzo mądre podejście do swojego życia. Postawa godna podziwu. Wbijanie sobie do głowy takich farmazonów ma mi pomóc w byciu lepszym? Tak, na pewno. Mam przepraszać, bo co? - tego nie kapuję? Przecież Pan jest miłosierny, czyż nie? A właśnie, tu też jest malutki problem.
Stwierdzenie, że Pan jest dobry, byłoby tak absurdalnym określeniem, jak to, że Hitler zajmował się promowaniem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w krajach Europejskich. Szczególnie w Polsce, w Oświęcimiu.
Jak wy możecie mówić o Pańskim Miłosierdziu? Skłamię, jeżeli powiem, że ludzie na Ziemi umierają niemal bez przerwy? Głód, pragnienie, strzelaniny, choroby, wojny - ach, jakże Boskie Wynalazki Szerzące Pokój i Harmonię Ciszy i Pokoju. Ponadto nie mogę powstrzymać się od komentarza na temat minionych Świąt Bożego Narodzenia - bóg chrześcijan szczególnie hucznie świętował urodziny swojego syna w Azji, nieprawdaż?

Zostawiam już przykre fakty na bok.
Siem rozpisał, ho-ho. Tak pod koniec sobie pomyślałem o jednym. Mianowicie, że piszę to zupełnie bezcelowo. Nie uważam się za kogoś, kto ma misję, by oświecić tysiące umysłów, pokazać prawdę. Nie. Napisałem to dla własnej satysfakcji, która niewątpliwie będzie jeszcze większe, jeżeli ujrzę ten teks w ActionMagu (selekcjonerzy, słyszeliście? :)).

Tak więc całe te bydło (w końcu owieczki, nie?), które czuje się urażone - walcie do mnie maile, ripostujcie na łamach AMaga, śmiało, poużywajcie sobie. Macie do tego pełne prawo. Dajcie naszym przyszłym pokoleniom jeszcze więcej powodów, by uważali nas za ograniczonych. Przypomnę tylko wam, iż religia nakazuje wam pokojowo traktować bliźnich. Nazywając mnie debilem, skurwysynem czy kim tam jeszcze pokażecie, jak bardzo się do ów religijnych reguł ustosunkowujecie. Potwierdzicie tym sposobem moje przekonanie, że religia coraz rzadziej brana jest na serio.

Michał Chmielewski
m_chmielewski@wp.pl