Pierwszego listopada razem z rodziną pojechałem na cmentarz. Postawiliśmy kwiaty na grobie mojego dziadka i zapaliliśmy tradycyjny znicz. Nagrobek był pełny kwiatów, bo duża część mojej rodziny mieszka blisko. Dziadek pewnie czuje się dobrze tam gdzie teraz jest, bo pamiętaliśmy o nim. Jednak zobaczyłem kilka grobów opuszczonych, na których leżały zwiędłe liście, a co najwyżej był na nich jeden znicz. Pomyślałem sobie, jak czują się te osoby; opuszczone i zapomniane. A przecież wystarczy tak niewiele, zwykły znicz raz na rok. Pojechałem także na inny cmentarz, w innej miejscowości. Był o wiele większy, a jednak nie zauważyłem żadnego opuszczonego grobu. Zaobserwowałem jednak setki ludzi, którzy chcieli zapalić to jedno, małe światełko.
Wolwerin
wolwerin10@o2.pl
Dopisek nauczycielki: Praca poprawna. Ocena: bardzo dobry- (5-)