Pewna lekcja fizyki. Do klasy wchodzi Tyka (psorka od fizy), rzuca wszystko na biurko i dodaje zdenerwowana:
- Ta dzisiejsza młodzież..
My chórem:
-... jest okropna!
Babka "trochę" zmieszana:
- Skąd wiedzieliście??
- Bo sami należymy do tego gatunku. ( jakby nie było :)
- Dobra, dobra koniec tego spoufalania. Zapiszcie temat lekcji- " Jak powstaje bomba atomowa"
Nasza reakcja - śmiech.
- No z czego się śmiejecie??!! To jest przewidziane w programie!! Pójdziecie do liceum to nic nie będziecie wiedzieć!
Wstaje koleżanka "Kiełbas" i mówi:
- Psze Pani! Niech Pani nie robi lekcji!! Prosimy! "Bendziemy" grzeczni (he...he... jasne :)
Tyka popatrzyła się na nas jak na stado kretynów ale po chwili wyszczerzyła się i mówi:
- Zawrzyjmy pakt. Ja nie zrobię lekcji a wy nic nikomu nie powiecie. Może być?
- Może!
- No to siedzimy cicho i udajemy że się uczymy.
Psorka usiadła przy biurku i zatopiła się w książce "Świat i mikroelementy". Po jakimś czasie tak się biedna wzruszyła tą lekturą że ( SERIALNIE!!!!) się poryczała!
My patrzymy na nią ona na nas. Pociąga nosem i pyta:
- Ma kto? może lusterko??
Nikt nie odpowiada ale Tyka widzi że ja zawzięcie grzebie w torbie.
- Masz to lusterko Moniko??( nie znoszę gdy ktoś do mnie tak mówi!!)
Wyciągam lusterko z torby i mówię:
- No ja bym nie miała!
Podchodzę do niej żeby dać to lusterko patrzę a ona ma jedno oko pomalowane różowym cieniem*
a drugie niebieskim!! Jakby tego było mało to jeden policzek miała pociągnięty ( i to sporo) różem** a drugi (jak by nie było) nie.
Podaje jej lusterko, Tyka przegląda się i rzecze:
- Eee.. nie rozmazałam się.
Biedna oddała mi je z "wielkim" dzięki.
Zanim doszłam do ławki ze śmiechu miałam pełne gacie. Jak powiedziałam o tym kumpeli to ta od razu poleciała do psorki żeby jej się z bliska przyjrzeć. Podeszła, popatrzyła się i głupia palnęła:
- Proszę Pani, Pani to jakieś nowe trendy w modzie wymyśla??
Tyka patrzy na nią, wyraźnie zbita z tropu.
- O co ci chodzi moje dziecko?? Czujesz się gorzej czy co??
Dziewczyna nic nie powiedziała [Może dlatego, że dusiła się ze śmiechu? :)] tylko podeszła do naszej ławki, wzięła lusterko i podała je psorce. Jedno spojrzenie i Tyka z płaczem wybiegła z klasy.
Poszła do dyrektorki poskarżyła się na naszą klasę a tamta powiedziała jej:
- Następnym razem proszę się malować uważniej, szkoła to przecież nie cyrk.
Kazała jej wyjść z gabinetu, nie robić z igły widły i iść zmyć ten "śmieszny" makijaż.
Do tej pory Tyka przed każdą naszą lekcją wchodzi do WC i sprawdza czy jest dobrze umalowana :)
Objaśnienia dla nie obeznanych w świecie kosmetyków:
* - Cień do powiek. Produkt kosmetyczny, występuje w różnych kolorach, odcieniach. Są cienie prasowane i sypkie a także w kremie ( różnią się między sobą konsystencją). Mogą być wzbogacane brokatem lub drobinkami złota lub srebra ( ale nie takiego prawdziwego:).Cień do powiek jak sama nazwa wskazuje nakłada się na powieki tj. górną część oka.
** - Róż do policzków- coś podobnego do kosmetyku opisanego wyżej, tyle że nakłada się go na policzki. Najczęstsze kolory różów to: brzoskwinia, landryna (tj. różowy), różne odcienie brązu.
!!!mOn@!!!
moniczka174@op.pl
P.s. Podziękowania dla Pani Dyrektor z Gimnazjum nr.1 w Piotrkowie Trybunalskim za wyrozumiałość i poczucie humoru :) (Nie, nie moi drodzy to nie podlizywanie się. Gdyby który? psor wiedział że pisze do Was dawno wywalili by mnie na zbity pysk.
Cóż siła wyższa. Nie mogę za dużo ryzykować kończąc 3 klasę tego więzienia:)
P.s.2. Remiq wiem jak jest, u mnie w szkole też jest taka szatnia. Respekt "bracie":)