.:: Rybka ::.

Mam rybkę. Złowiłem nad stawem. Spełnij jedno życzenie. Hmm... poczekaj rybko... może... nie... albo... tak!... nie, może nie... albo... już wiem!... nie... rybko! O jej, rybko!

Rybka zdechła.

Szybko, muszę reanimować. Elektrowstrząsy... raz... dwa... trzy! łup! Ciało rybki bezwładnie poleciało do góry. Wyleciało przez okno. Jestem na trzydziestym piętrze. Nigdy nie zdążę po schodach. Skaczę. Na głowkę. Siłą ciążenia doprwadza mnie do rybki. Chwytam ją. Na piętnastym piętrze jest dywan. Chwytam się go... zaraz, tu są dwa okna! Dobra, wlatuję przez pierwsze. Ups, jakiś facet z giwerą wyskakuje. Biore go za łapę i powalam słynnym, moim ciosem judo. Biegnę dalej. Rybka. Kuźwa, gdzie jest rybka?! Chyba została na dywanie. Biegnę. O nie, dywan jest trzepany przez pomywaczkę. Rybka leci. Znowu skaczę na główkę. Na piątym piętrze łapię rybkę i wskakuję przez okno. O nie! Siedzi tam... Pożeracz ryb A.M. Kota! (Ala Ma Kota, nie Action Mag Kota!). Ala Ma Kota skacze na mnie, a ja stosując zasadę "lepiej na główkę skoczyć do gnoju niż siedzieć z Alą w jednym pokoju" muszę wylecieć przez okno. Na szczęście w dole nie ma gnoju. CO?! Nie ma? Kuźwa, ja przecież skaczę na asfalt! AAA!!!! O, jakiś Qn'ik cwałuje sobie.
- Koniku, ratuj! - wołam w niebogłosy
Qn'ik mnie usłyszał, ale chyba źle zrozumiał. Zrobił kupkę (przez moją babcię nazywaną kupsją) i odjechał dalej. Sekundę później zadzwonił telefon.
- Halo?
- Adrian, kuźwa, gdzie jesteś?! - usłyszałem głos ciotki Poly
- Tak jakby...
- Cicho! Sprawdź w Dżi-Pi-esie!
- Jeżeli wierzyć danym - spoglądam na swój laptop - to jestem właśnie... W WIELKIEJ KUPIE!
- Masz szlaban! Co ty robisz w wielkiej kupie?!
- Tak jakby... siedzę.
- Zamknij ryj! Tydzień bez komputera! Tylko telewizja!
Wyłączam się. Właściwie, co ja robię w wielkiej kupie? A, tak, miałem reanimować rybkę. RYBKĘ?! Rybko!!!
Spoglądam na rybkę.

Nagle, jakgdyby wzbił się dym,
jakoby z wielkiej otchłani.
Temu, co z niej wyszedł Śmierć było na imię
A piekło szło za nim.

O, sorka, to chyba nie to...

Pożycz od sąsiada dwa jajka, trzy cysterny mleka i tonę cukierków, następnie zmieszaj...

O sorka, to też nie to. Dobra, znalazłem wszystko, a więc...

KONIEC

Co?! Koniec?! Jeszcze kilkanaście linijek! Co za huj to wyświetlił!?

Tak więc, wracając do tematu: a więc...
Jej łuski zaczęły stawać się przeźroczyste. Ona sama zaczęła wirować w mej dłoni, a wielka kupa nagle zniknęła. Byłem tylko ja i rybka, na łące. Usłyszałem pogłos "Dopóki miłości nie poznasz smak, dopóty ciało będzie celą twą".
Rybka zaczęła wirować jak gdyby w sokowirówce. Gdzieś zaczęła lecieć wzruszająca muzyka ze Shreka (Allleluja, alleluja, alllllleluuuuja! Alleluuu uuujjjaaa!). Rybka wirowała już tak szybko, jak gdyby była na haju. Zakręciło mi się w głowie, ziemia zaczęła się trząść i rozrywać... wulkany wybuchały naokoło, ale rybka nie dbałą o to. Wirowała się coraz szybciej i szybciej, gdy nagle...
PRUUUUTTTT!!!!!!!!!!
Rybka pierdnęła i zdechła. Znowu byłem w wielkiej kupie (tym razem w wielkiej kupie TM :D). Bałem się. Byłem obok zdechlaka. Wyszedłem z wielkiej kupy Ti eM i polazłem do domu. Podsumujmy: cały dzień latałem i reanimowałem rybkę. Ona zdechłą, a ja mam szlaban. Wkurwiony wbiegłem do domu i nie zwracając uwagi na to, że miałem nie zwracać uwagi na uwagę, pobiegłem do swojego pokoju.

Sednąłem se no przed biurkiem wkurzony na maksa. Zobaczyłem swoje wypracowanie na polski. "Kiedy rzeka Jordan stanęła w płomieniach, ludzie gasili ją słomą. W jasnym cieniu, na miękkim (albo na miękki(m) Już wiem, skąd ta ksywka :D) kamieniu sednęłą se no młoda staruszka, i nic nie mówiąc, rzekła:
- jesetm bezdzietna mając ośmioro synów. Mój dziewiąty syn poszedł do portu nad jeziorem, gdzie były trzy statki: pierwszy był cały, drugiwgo połowa, a trzeciego w ogól nie było. Wsiadł do trzeciego i poleciał na wyspę Brudnych Skarpetek gdzie zmarł z powodu braku wody pitnej."

Miałem wrażenie, że coś było nie tak. Nie wiedziałem co, więc zacząłem skakać po łóżku, gdy nagle... ŁUP! Zleciałem. Z dołu usłyszałem głos ciotki Poly - Adrian, znowu spadłeś z łóżka?!

No, i niech mi się ktoś teraz czepia, że arty w SZKOLE są monotematyczne :)

Wolwerin
wolwerin10@o2.pl