::: UCIECZKI
OD RUCHU :::
Skoro natrafiłeś na mój artykuł, znaczy to, że w jakimś
stopniu interesujesz się sportem, chociażby przeglądasz ten kącik. Ale może
zacznijmy od zasadniczego pytania - w jakim stopniu rzeczywiście pasjonujesz
się sportem? Czy Twoje zainteresowanie polega jedynie na czytaniu,
kibicowaniu, oglądaniu transmisji czy również uprawiasz cokolwiek, choćby
rekreacyjnie?
Do napisania tego artykułu skłoniła mnie, oprócz
Naczelnego oczywiście, nauczycielka od biologii i jej słowa, że 16% uczniów
naszej szkoły ma stałe zwolnienia lekarskie z lekcji w-fu. Do tego dochodzą
tymczasowe zwolnienia (ile razy to samemu się podrabiało, byle tylko nie ćwiczyć),
nie przygotowania, zaspania, zwolnienia, ucieczki… Nic więc dziwnego, że
na zajęciach (które zresztą odbywają się już tylko raz w tygodniu, nie
wiadomo dlaczego) [-
Tak widocznie jest w Twojej szkole. Ustawowo godzin wf-u powinno być 4, ale
szkoły zmniejszają sobie je, w zależności od ilości pieniędzy czy sal
lekcyjnych. W moim liceum były np. trzy godziny tygodniowo] z 20-osobowej grupy zostaje tyle, że akurat można utworzyć
drużynę do siatkówki, bo kilka osób zazwyczaj jeszcze w trakcie lekcji,
siada na ławce i nie ćwiczy dalej :)
Przyczyn takiego uciekania od ruchu może
być wiele. Rzeczywiście, najczęstszą są różnego rodzaju choroby, przeziębienia,
urazy, nie dysponowanie. Zmęczenie, ogólne złe samopoczucie czy nawet
lenistwo - to też da się zrozumieć.
Jednak sytuacja ma się zupełnie inaczej
w przypadku osób, które odczuwają jakiś wstyd, czują się gorsze,
nie chcą ćwiczyć, żeby nie narażać się na głupie komentarze. Owszem,
zdarza się, że takie osoby wolą uprawiać sporty w samotności, kiedy nikt
nie widzi, ale nie oszukujmy się - takie osoby stanowią zaledwie odsetek,
maleńką część wszystkich niećwiczących. I tak powstaje błędne koło -
nie ćwicząc same pogarszają swoja kondycję fizyczną, której wstydzą się
w coraz to większym stopniu.
Są jeszcze osoby, które uciekają z
zajęć, by po prostu poświecić jeszcze chociaż godzinę na naukę
(przyznam, że też zdarzało mi się to przed jakimś sprawdzianem, każdemu
chyba się zdarza). Czy lepsze stopnie naprawdę są naprawdę warte
rezygnowania z ruchu? Ale jak to się mówi- coś kosztem czegoś…
Jednak w dalszym ciągu nie chce mi się
wierzyć, że aż 16% osób ma stałe zwolnienia z powodu chorób. Ciekawe ile
z nich jest fałszywych, podrobionych tylko dlatego, że danej osobie nie chce
się po prostu ćwiczyć. Z tych wszystkich osób najbardziej szanuje jednak
chłopaka, który mówi o tym wprost, że nie chce mu się chodzić na lekcje
i dlatego załatwił sobie zwolnienie. Jako jedyny ma odwagę przyznać się
do swojej słabości, nie owija w bawełnę, nie wymyśla chorób. Brawo Łukasz!
Swoją drogą, ciekawe jak łatwo dostać takie zwolnienie…
Słyszałam też, że osoby, które
nie ćwiczą na lekcjach w-fu powinny chodzić na jakieś dodatkowe zajęcia,
rehabilitacje. Ciekawe, jaki procent z tych 16 uczęszcza na takie zajęcia?
Idąc dalej - jaki procent z nas
wszystkich uprawia sport po wyjściu poza budynek szkoły? I żadnym wytłumaczeniem
nie może być brak pieniędzy, specjalistycznych urządzeń, boisk, obiektów
sportowych. Sport można uprawiać wszędzie i sam wiesz o tym najlepiej. Nie
jest niezbędna Ci do tego siłownia czy kasa na karnet do basenu. Wystarczy
trochę czasu ( a te „trochę” to zawsze się znajdzie, innego wyjścia po
prostu nie ma), odrobina dobrej woli i tyle :)
Czasem zastanawiam się jak to jest z
dzisiejsza młodzieżą. Z jednej strony powszechny kult ciała, marzenia o
doskonałej sylwetce i formie, z drugiej wszechogarniająca moda na lenistwo i
„nicnierobienie”. Wszelkie
zajęcia, kampanie i imprezy propagujące ruch nie przynoszą większych korzyści,
a jeśli już, to na niewielki okres czasu. Później znów wracamy do naszych
przytulnych pokoi siadając przed komputerem, zapominając o wcześniejszych
„sportowych” ideałach…
Już od najdawniejszych czasów ludzie
wiedzieli, że „Sport to zdrowie”, a „ W zdrowym ciele, zdrowy duch”.
Dlaczego w dzisiejszych czasach tak bardzo o tym zapominamy? Dlaczego tysiące
spraw staje się nagle ważniejsze od zwyczajnego spaceru wieczorem? Dlaczego
w słoneczne niedzielne popołudnie nie rozkoszujemy się końcówką weekendu
na świeżym powietrzu? Dlaczego i przede wszystkim - dlaczego jeszcze
siedzisz przed komputerem zamiast iść się przewietrzyć? :)
:: Trocinka
::
|