::: QUO
VADIS WISŁO? :::
Wisła
Kraków zapewniła sobie mistrzostwo w meczu z Górnikiem Zabrze wygrywając
2:1. Jednak pod sam koniec meczu kibice, zamiast świętować, zaczęli nawoływać
powrotu Henryka Kasperczaka, a także odejścia prezesa Basałaja oraz
obecnego trenera Wernera Liczki, który to mówił: "Skuteczniejsza gra w
defensywie, przy zachowaniu równie skutecznej jak jesienią grą w
ofensywie". Tak miało być wg jego obietnic, ale rzeczywistość jest
zgoła inna. Biorę pod uwagę, że w zimie odeszli Mirosław Szymkowiak oraz
Damian Gorawski, którzy w sporej mierze decydowali o ofensywnym charakterze
Wisły. No ale to i tak nie tłumaczy dlaczego za Kasperczaka Wisłę aż miło
było oglądać jak grała atak pozycyjny, a teraz wygląda to "kopmy do
przodku a może coś wyjdzie". Piłkę rozgrywają głównie obrońcy
wymieniając między sobą podania aż któryś postanowi wykopać ją do
napastników. Jak to krótko można określić? Tragedia? Zażenowanie? Pewnie
jedno i drugie. Zimą przyszedł do Krakowa Jakub Błaszczykowski. Młody chłopak,
który jest bardzo ambitny i wkłada całe serce do gry, co widać zresztą.
Co robi jednak reszta drużyny? Stoją w miejscu i czekają aż może ktoś im
poda piłkę, a wtedy będą mogli spokojnie odegrać do najbliżej znajdującego
się kolegi z drużyny, który nie jest obstawiany przez przeciwnika. I błędne
koło się toczy. Krótko mówiąc: zero pomysłu na grę. Winy doszukiwać się
można w ustawieniu drużyny. Na środku mamy dwóch defensywnych pomocników.
Dawniej był Szymkowiak, który grał do przodku, a teraz jak go zabrakło nie
ma kto przejąć jego obowiązku. Nie ma, lub może trener nie daje mu szansy.
Bowiem jest taki jeden ktoś w zespole Mistrza Polski, który zanim przeszedł
na Reymonta świetnie grał i rozgrywał w swoim zespole. Mowa tu o Olku
Kwieku. Liczka powiedział, że zawodnik ten przegrał rywalizację z choćby
Martinsem Ekwueme. Boże, większych herezji nie słyszałem od dawna. Ekwueme
dostał szansę w kilku meczach i jedyne co zaobserwowałem u niego to umiejętność
odegrania do tyłu. Tyle to i ja bym pewnie umiał, a może i nie. W każdym
razie mnie nie płacą za granie i pewnie się znają na tym. Pytam więc
dlaczego Ekwueme zamiast Kwieka? Cóż, to wie chyba tylko Liczka.
Zarząd i gazety dziwiły się jak
kibice mogą nie cieszyć się ze zdobycia Mistrzostwa Polski. Mówi się, że
to chora sytuacja nigdzie indziej nie spotykana. Mówi się, że kibicom
wygrywanie się już przejadło. Ale coś tu przecież nie gra. Po ostatnim
meczu rundy jesiennej kibice długo świętowali i gratulowali każdemu
zawodnikowi z osobna tak udanej rundy. A skoro wg zarządu trener Liczka
ulepszył grę zespołu to czemu kibice teraz się nie cieszyli z imponujących
wyników? Zarząd tłumaczy, że Liczce udało się wygrać z Amiką, udało
się wygrać z Cracovią, a Kasperczakowi nie. Można do tego jeszcze dołożyć,
że Liczce udało się stracić 5 bramek w meczu, a odkąd Cupiał przejął
Wisłę takiej sytuacji jeszcze nie było. Przypomina mi się
jeden dowcip:
"Telewizja postanowiła pokazać jaki to Stalin jest dobry i miłosierny.
Podchodzi do niego mała dziewczynka i mówi:
- Papko Stalin, daj lizaka...
- Spier****
Na ekranie pojawia się napis: 'A mógł zabić!'. "
:: ZOnk
::
|