::: PUCHAR
POLSKI: LECH - LEGIA (WALKA DO KOŃCA) :::
Spotkania
między drużynami Lecha Poznań, i Legii Warszawa zawsze należą do tych z półki:
„ciekawe klasyki”. I tak było we wtorek, 10 maja w Poznaniu, kiedy to te
dwie drużyny spotkały się w ćwierćfinale Pucharu Polski. Trzy dni wcześniej,
w meczu ligowym Poznaniacy polegli z kretesem przegrywając aż 3:0. Szumne
zapowiedzi przed meczem, że tym razem będzie walka i wynik, nie okazały się
wcale takie bezsensowne, gdyż rzeczywiście spotkanie stało na bardzo
wysokim poziomie i mogło się podobać. W dodatku nie zawiodła poznańska
publiczność, która w liczbie 20 000 stawiła się na stadionie przy ulicy
Bułgarskiej. W relacji, jak zapewne widzicie, umieściłem dużą liczbę zdjęć
(-
Jeśli ich nie widzicie, to pobierzcie najnowszy numer AM Sport ze strony
www.sport-am.prv.pl).
Właśnie po to, aby choć trochę przybliżyć Wam klimat jaki panował tego
dnia w Poznaniu.
Spotkanie rozpoczęło się dość późno,
bowiem dopiero o godzinie 21:00. Być może, gdyby nie ta pora na stadion
przyszłoby więcej kibiców, jednak to są tylko i wyłącznie spekulacje. W
obecnej sytuacji klubu, frekwencja 20tys. i tak robi duże wrażenie!
Pierwszy strzał już w 3 minucie oddał Bartosz Karwan, jednak piłkę chwycił
Waldemar Piątek. Bardzo dobrze w defensywie warszawskiego zespołu zagrał
Dickson Choto, który kilka razy nie dał pograć najbardziej znanemu w drużynie
Lecha, Piotrowi Reissowi. W drugiej linii poznańskiego zespołu rewelacyjny
mecz zagrał Piotr Świerczewski, który imponował przeglądem sytuacji. Tak
było m.in w 35 minucie, kiedy to uruchomił Reissa, jednak strzał tego
drugiego obronił Artur Boruc. W 45 minucie powinno być 1:0 dla gospodarzy,
jednak strzał Wachowicza z ostrego kata obronił bramkarz Legii.
Po
zmianie stron widowisko nie straciło na swej atrakcyjności. Kilka minut po
przerwie szansę na zdobycie gola miał ponownie Lech, jednak główkę Świerczewskiego
wybronił Boruc. Kilka minut później po dwójkowej akcji
Nawrocik-Gajtkowski, ten ostatni strzelił tuż nad poprzeczką z 16 metrów.
Legia odpowiedziała strzałem z rzutu wolnego Tomasza Kiełbowicza, który w
ostatniej chwili na rzut rożny wypiąstkował Waldemar Piątek. W ostatnich
10 minutach zarówno Lech, jak i Legia byli blisko strzelenia bramki, jednak
do siatki nie trafili odpowiednio: Piotr Reiss i Tomasz Sokołowski II. Trzeba
przyznać, iż było to bardzo emocjonujące spotkanie, które stało na
wysokim poziomie. Warszawiacy po łatwym zwycięstwie nad Lechem w lidze, nie
spodziewali się chyba tak trudnego spotkania.
Lech
Poznań - Legia Warszawa
0 : 0
widzów:
20 000
sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)
Lech:
Piątek - Jakubowski, Mowlik, Wójcik, Lasocki - Świerczewski, Scherfchen,
Topolski (68-Gajtowski), Wachowicz (62- Sasin) - Zakrzewski (73-Nawrocik),
Reiss
Legia: Boruc - Szala, Magiera, Choto, Kiełbowicz - Karwan
(40- Smoliński), Sokołowski II, Djokovic, Vukovic, Kaczorowski - Saganowski
(80-Zjawiński)
po
meczu powiedzieli:
Czesław Michniewicz (trener Lecha): "Nawiążę jeszcze do
przegranego meczu na Łazienkowskiej, gdzie zagraliśmy źle. Teraz mogę być
zadowolony z gry mojej drużyny, ale niestety nie wykorzystaliśmy atutu własnego
boiska. Uważam, że remis 0:0 jest lepszy niż 1:1, rywale nie strzelili nam
gola na wyjeździe"
Jacek
Zieliński (trener Legii): "Plan zrealizowaliśmy połowicznie. Nie
chcieliśmy stracić bramki i to nam się udało. Ale tak ustawialiśmy drużynę
i plan gry, aby zdobyć na wyjedzie gola, bo to dobra zaliczka przed rewanżem.
Najwięcej kłopotów mieliśmy z długimi podaniami do napastników. Tutaj
występowały błędy. Tak było w 45 min, kiedy mogliśmy stracić bramkę.
Momentami Lech zepchnął nas do obrony. Było dużo akcji z jednej i drugiej
strony w drugiej połowie, ale publiczność nie doczekała się gola. Karwan
musiał zejść z boiska z powodu urazu mięśnia dwugłowego. Zawodnik sam
poprosił o zmianę"
*
* *
Przed rewanżowym spotkaniem w 1/4 Pucharu Polski w zdecydowanie lepszej
sytuacji była drużyna z Warszawy. I może kłóciłoby to się z logicznym
myśleniem (przecież Lechowi wystarczył remis bramkowy do awansu!), jednak
taka jest prawda. Na Łazienkowskiej gra się źle, szczególnie Lechowi, który
kilka dni wcześniej przegrał tu 0:3. Dodatkowo kibice, których może nie
jest tak dużo jak w Poznaniu, lecz którzy potrafią bardzo mocno dopingować
swój zespół. A jak bardzo jest to ważne przekonaliśmy się podczas
pierwszego meczu w Poznaniu.
Spotkanie
rozpoczęło się od uderzenia Legii, która w tym spotkaniu musiała strzelić
bramkę! W 3 minucie, bramce Waldemara Piątka zagroził Tomasz Sokołowski
II, jednak jego strzał obronił bramkarz Lecha. W 18 minucie "legioniści"
wykonywali rzut wolny. Do piłki podszedł Vukovic, strzelił mocno, a piłka
odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki! Jeżeli mam być
szczery, to nie za bardzo w tym momencie liczyłem na to, że Lech odrobi
straty. Chociaż miałem świadomość, że czym dłużej będzie się
utrzymywał wynik 1:0 dla Legii, tym jakby (na przekór) szansę na remis będą
większe. Na szczęście w 31 minucie fantastycznym dośrodkowaniem popisał
się Lasocki. Piłkę odbił przed siebie Artur Boruc, jednak ta trafiła pod
nogi Zakrzewskiego, który skierował ją do siatki gospodarzy. Nie powiem,
zagościła w moim sercu euforia, i to jaka! Wynik remisowy utrzymał się do
przerwy.
Po
drugim gwizdku sędziego do zmasowanego ataku ruszyła Legia. Głównie dzięki
wprowadzonemu na boisko Piotrowi Włodarczykowi. Jednakże zarówno on, jak i
Marek Saganowski nie potrafili pokonać Waldemara Piątka. W 60 minucie mecz
został przerwany na kilka minut. Powodem było wyrzucenie przez kibiców z
Warszawy rac na płytę stadionu. Przerwa nie pomogła podopiecznym Jacka
Zielińskiego, którzy nadal nie mogli poradzić sobie z defensywą poznańskiego
zespołu. Z minuty na minutę cieszyłem się coraz bardziej, gdyż wydawało
się, że to Lech awansował do półfinału Pucharu Polski!! Tak nie wiele
brakowało :( W 90 minucie sędzia podyktował faul dla drużyny Legii,
który wykonał Tomasz Kiełbowicz. Piłka zatańczyła na linii bramkowej, próbował
ją dobić Sokołowski II, jednak nie trafił w piłkę. Za to zrobił to
Mariusz Mowlik, który wślizgiem próbował przeszkodzić Sokołowskiemu. Piłka
przekroczyła linię bramkową, i legioniści mogli cieszyć się z wygranej.
Chwilę potem sędzia odgwizdał koniec spotkania.
Krótkie
podsumowanie. Z całą pewnością dwumecz ten może pochwalić się nie tylko
wielką atrakcyjnością medialną, ale również sportową. Zarówno
spotkanie w Poznaniu, jak i w Warszawie należały do tych z grona
"ciekawszych", i umiały przykuć widza do TV (bądź
radioodbiornika :P). Poniżej macie wypowiedzi piłkarzy obydwu klubów. Warto
zwrócić na pretensje Poznaniaków w stronę sędziego głównego. Meczu nie
oglądałem, więc nie mogę tego zweryfikować, jednak chyba warto się do
tych słów w jakiś sposób odnieść. Czy było to tylko tłumaczenie się,
czy prawda? Identyczna sprawa ma się w przypadku oskarżeń Choto w stronę
Piotrka Reissa, który ponoć użył w kierunku czarnoskórego piłkarza Legii
obraźliwych zwrotów. Tylko dziw bierze, czemu "SuperExpress"
poinformował o tym fakcie dzień przed rewanżem. Wokół spotkań tych dwóch
drużyn zawsze jest dużo niedomówień i emocji, nie zawsze tych pozytywnych.
I powinniśmy się przyzwyczaić. Mi, kibicowi Lecha, pozostało jedynie żałować,
iż ekipa z Bułgarskiej nie obroni trofeum zdobytego przed rokiem...
Legia
Warszawa - Lech Poznań
2 : 1 (1 : 1)
bramki:
Vukovic (19'), Mowlik (90'-sam.);
Zakrzewski (31')
widzów: 6000
sędziował: Krzysztof Słupik (Tarnów)
Legia:
Boruc - Szala, Rzeźniczak (86-Zjawiński), Djokovic, Kiełbowicz, Sokołowski
II, Magiera, Vukovic, Kaczorowski (55- Sokołowski I), Smoliński (55-Włodarczyk),
Saganowski.
Lech: Piątek - Jakubowski, Mowlik, Wójcik, Lasocki,
Wachowicz (78- Sasin), Bugała (60-Gajtkowski), Świerczewski, Scherfchen,
Zakrzewski (81-Telichowski), Reiss.
po
meczu powiedzieli:
Jacek Zieliński (trener Legii): "Mecz
miał jakby trzy odsłony. Graliśmy nieźle do momentu zdobycia gola. A potem
tak jak to bywało w poprzednich spotkaniach oddaliśmy inicjatywę. Pozwalaliśmy
stwarzać Lechitom sytuacje. Bramkę straciliśmy w prosty sposób, choć całym
zespołem byliśmy akurat na własnej połowie. Po przerwie nasza gra zyskała
na wartości, kiedy na boisko weszli Piotrek Włodarczyk i Tomek Sokołowski
I. Wydawało się, że drugi gol dla nas jest tylko kwestią czasu. Jednak
czas mijał, a gol nie padał. Cieszę się, że wreszcie wygraliśmy dzięki
szczęśliwej końcówce. W tej rundzie bywało do tej pory odwrotnie"
Czesław
Michniewicz (trener Lecha): "W ostatniej minucie straciliśmy bramkę,
której absolutnie nie powinniśmy stracić. Legii należał się wolny pod
jej bramką, na linii końcowej. Boruc przesunął jednak piłkę o kilkanaście
metrów, na linię pola karnego. Poszło dalekie podanie, chwilę potem sędzia
odgwizdał wolnego. Panowie z telewizji mówili mi, że niesłusznie. Żal, że
straciliśmy awans w takich okolicznościach. Nie będę się wypowiadał na
temat arbitra, bo to kosztuje minimum tysiąc złotych, ale zarówno podczas
meczu Wisły z Pogonią jak i dzisiaj panowie sędziowie nie byli w najlepszej
formie. Legia była absolutnie w naszym zasięgu. Dobrze rozszyfrowaliśmy jej
pomysł na grę"
Aleksandar
Vuković (Legia): "Dlaczego tak długo ukrywałem się, że umiem
strzelać rzuty wolne? Dwa dni zanim Jacek Zieliński został trenerem też
nikt nie wiedział, że on nim zostanie. Na treningach trafiałem ostatnio z
wolnych 12 na 15 prób. Tak więc to dla mnie nie nowość. Jesteśmy lepsi od
Lecha. Przegralibyśmy z tą drużyną jeden mecz na dziesięć. Piękno piłki
nożnej polega jednak na tym, że dzisiaj wcale nie musieliśmy wygrać"
Tomasz
Sokołowski II (Legia): "Czy
to ja strzeliłem drugą bramkę, decydującą o awansie? Zostańmy przy tym,
że strzeliłem przy pomocy Mariusza Mowlika. Jest mi niezmiernie przyjemnie,
że miałem taki udział w awansie. Miałem blisko do linii bramkowej.
Najpierw nie trafiłem w piłkę, ale wszystko dobrze się skończyło"
Artur
Boruc (Legia): "W tym sezonie ciągle przeżywam dramatyczne mecze.
Wcześniej na Legii to tak często mi się nie zdarzało. Dziś nie brakowało
nam umiejętności, czy determinacji. A szczęście? Pewnie - czasem też jest
potrzebne. Nareszcie w końcu było przy nas. Gdy kibice rzucali race na
boisko jako kapitan drużyny pobiegłem interweniować. Nawet przez chwilę
nie myślałem jednak, że sędzia może przerwać spotkanie. To, że kibice
po tej rozmowie zareagowali właściwie bardzo nas wszystkich podbudowało i
od tej pory grało się łatwiej. Wiem, że mieli powód protestować. I nie
chodzi o naszą grę. Ale dlaczego, to już ich sprawa"
Piotr
Reiss (Lech): "To nie Legia strzelała dzisiaj
bramki, a sędzia. My byliśmy zupełnie bezradni. Według mnie sędzia
wypaczył wynik tego spotkania. Podyktował Legii pięć czy sześć rzutów
wolnych, a słuszny był chyba tylko jeden, na Saganowskim. My nie mieliśmy
żadnego z odległości 20 czy 30 metrów od bramki przeciwników. Trudno to
wytłumaczyć młodym chłopakom, którzy dopiero wchodzą do zespołu i to
wszystko bardzo przeżywają. Ja jestem już doświadczonym zawodnikiem i wiem
jak sobie z tym radzić. Taka jest jednak nasza polska piłka, bo za granicą
jest inaczej. Widzieliśmy niedawno finał ligi angielskiej, gdzie do
ostatniej kolejki toczy się walka o utrzymanie. U nas w takiej sytuacji
wszystkie klocki byłyby już poukładane. Jeśli od pierwszych minut piłkarze
rywali co i rusz kładą się w polu karnym, to każdy człowiek, który zna
realia polskiej piłki, wie o co chodzi. Moim zdaniem sędzia Słupik jest
protegowanym prezesa PZPN Michała Listkiewicza i czuje się bezkarny"
Piotr
Świerczewski (Lech): "Rzut wolny wykonany był bardzo dobrze,
niestety zabrakło asekuracji bramkarza. Nasi obrońcy powinni szybko doskoczyć
i wybić piłkę, ona właściwie stała na linii. Bardzo nam przykro, że
straciliśmy tego gola. Nie wiem dlaczego sędzia dyktował im wiele rzutów
wolnych przed naszym polem karnym, natomiast nam nic nie gwizdał. Boję się
czy to nie był czasem mecz troszkę przekręcony przez sędziego. Ja do
zawodników Legii nic nie mam, oni walczyli najlepiej jak potrafili, my też.
Sędzia nie musiał im pomagać, niech w takich pojedynkach wygrywają lepsze
drużyny. We wtorek Pogoń Szczecin została oszukana, teraz my"
Paweł
Sasin (Lech): "Walczyliśmy do końca i na pewno nie byliśmy zespołem
gorszym. Na początku drugiej połowy mieliśmy nawet lekką przewagę. Moim
zdaniem zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, jednak nie udało się awansować
do półfinału"
:: Publo ::
|