::: PRZEGLĄD
WYDARZEŃ OKIEM NACZELNEGO :::
W
ostatnim czasie w polskim sporcie działo się dużo, ciekawych rzeczy. Jedne
z całą pewnością można uznać za sensację, inne przeżywamy ze smutkiem.
Przyznam się, że dotychczas nie próbowałem podsumowywać minionego miesiąca
w jednym tekście, jednakże tym razem uczynię wyjątek. Nie będę poruszał
oczywiście tylko i wyłącznie spraw czysto sportowych. Wspomnę również o
aferze sędziowskiej (przedstawię problem również ze swojej perspektywy),
czy też korupcji w Polskim Związku Narciarskim.
Rozpocznę
jednak od wydarzenia najsmutniejszego, śmierci Krzysztofa Nowaka, piłkarza
m.in Sokoła Tychy i Vfl Wolsfburg. Nie będę Wam w tej chwili przybliżał
jego sylwetki, gdyż z całą pewnością lepiej uczynili to Tuxedo i Jędrzej
IV Śniady w swoich tekstach, które możecie przeczytać w tym wydaniu AM
Sport. Z całą pewnością pożegnaliśmy wielkiego piłkarza, który przez
wielu był uważany za nadzieje reprezentacji Polski. Szkoda, że odszedł on
z tego świata w tak "tragiczny" sposób - z dnia na dzień tracąc
siły i nadzieje, na powrót do normalności.
Miesiąc
maj z całą pewnością można zaliczyć to okresu korupcyjnego, gdyż właśnie
w tym czasie na światło dzienne "wyszły" sprawy dwóch wielkich
afer. Rozpocznę od tej sędziowskiej, związanej z polską piłką nożną.
Ktoś wreszcie się przełamał, zaczął - mówiąc wprost - sypać. I bardzo
dobrze! Ciekaw jestem tylko czy działanie to ma na celu uzdrowienie polskiej
piłki, czy jest grą interesów niektórych ludzi? Nie bawmy się w żadne
cenzury, Andrzej Fijarczyk, sędzia I ligowy został aresztowany pod zarzutem
łapówkarstwa. Zaczęło się "sypanie" na całego, i ciekaw
jestem czym to się skończy. W tym numerze AM Sport, możecie przeczytać
tekst, który został opublikowany w "Bezpłatnym Tygodniku Poznańskim".
Gorąco zachęcam do przeczytania tegoż, który odkrywa karty na których
znajduje się m.in Michał Listkiewicz, prezes PZPN, który jest zaskoczony
koprupcjogennością środowiska sędziowskiego. Stwierdzenie bardzo śmieszne,
biorąc pod uwage przeszłość "Listka" i jego własne wybiegi (więcej
we wspomnianym artykule - "Liga pseudo-dżentelmenów"). A teraz
taka mała ciekawostka, która pewnie nie zdziwi nikogo. Będąc w gimnazjum
miałem okazję chodzić do klasy z synem sędziego liniowego. Przyznam
szczerze, że wielokrotnie wkurzało mnie jego zdanie nt spotkań I ligowych
(ten mecz kupiony, tamten kupiony). Wielokrotnie mówił on, iż pan
Kasperkiewicz niekiedy przebywa na wizytach u jego ojca (były to w sumie
takie napomknięcia, które niedawno sobie przypomniałem). Z nazwiskiem pana
Kasperkiewicza wiąże się również kwestia korupcjogenna. Wniosek dla mnie
nasuwa się jeden, sędziowie to jedna wielka rodzina, i naprawdę mało jest
takich, którzy nie biorą. Nie myślałem, że kiedyś to napisze (w końcu
bardzo wierze w sportowego ducha), ale polska piłka prawie od A do Z znajduje się
w korupcyjnym błocie. Razem z panem Listkiewiczem na czele, który może i
zrobił kilka dobrych rzeczy dla polskiej piłki, ale powinien wylecieć
"na zbity pysk". W tym miejscu chciałbym Was skłonić do
przeczytania artykułu, który pojawił się kilka miesięcy temu w AM Sport,
pt. "Fryzjer", a który wspomina o panu Forbrichu, persona non grata
w PZPN, który jest wszędzie znany ze swoich skłonności do ustalania i
sprzedawania spotkań..
Zresztą
akurat dwóch największych cwaniaków, kumpli z gimnazjum zostało niedawno sędziami
piłkarskimi (bodajże prowadzą spotkania juniorów). Mi to daje dużo do myślenia,
a co do ich uczciwości jestem raczej przekonany, o jej braku. Wielu mówi, że
nawet juz na tych młodszych szczeblach dochodzi do niesamowitych przekrętów.
Dobrze, że teraz nagle mówi się o tym głośno, iż stał się to problem
społeczny - tym bardziej są szanse na to, że może cokolwiek uda się
poprawić.. Ale przejdźmy do następnej afery, która miała miejsce...
...
w Polskim Związku Narciarskim! O tej aferze w sumie wiem nie wiele. Jej
prowokatorami byli dziennikarze TVN i bodajże "Super Expressu". Trochę
śmieszą mnie słowa jednego z oskarżonych, który stwierdził, iż
specjalnie podał do mediów informacje o daniu Włodarczykowi łapówki. Wyjście
z opresji nie dość, że beznadziejne to zwyczajnie śmieszne! Mam nadzieję,
że sprawa ta nie przełoży się na złe wyniki polskiej kadry skoczków.
Najważniejsze by zawodnicy odcięli się od tej całej nagonki, z drugiej
strony oczy dziennikarzy przesunęły się ze skoczni do siedziby PZN co
powinno w jakiś sposób może ułatwić prace polskiej kadrze ;-). Warto dodać,
że przeciwko PZN-owi prokuratura krakowska toczy również śledztwo w
sprawie umowy z Eddim Federerem. Nie da się ukryć, że nad związkiem zawisły
czarne chmury!
Jednak
zostawmy afery, a skupmy się na tym co osiągnęli polscy sportowcy w
ostatnim czasie. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście postać Jurka Dudka,
bohatera 2/3 finału Ligi Mistrzów ;-). Czemu 2/3? W pierwszej połowie mógł
zagrać dużo lepiej i pewniej. Przy pierwszej bramce nie miał raczej szans,
jednak przy drugiej mógł się troszkę lepiej postarać, a przy trzeciej
bardziej machać rękoma :P. Jednak to co wybronił w II połowie czy
dogrywce, to już miód dla oczu kibica piłkarskiego. Zastopował
Schevczenke, po pierwsze broniąc rzut wolny, po drugie - podwójne uderzenie
ukraińskiego napastnika. A rzuty karne, to już zdecydowana dominacja Jurka,
o czym zresztą doskonale wiecie, bo nie wierzę, byście ich nie oglądali
:). Taniec na linii bramkowej i wspaniałe obrony, po których dla wielu stał
się bohaterem Liverpoolu. Skoro jestem przy piłce nożnej, to nie mogę nie
wspomnieć o meczu el.MŚ z Azerbejdżanem rozgrywanym w Baku. Wiele osób miało
obawy dotyczące tego spotkania. Gospodarze grają u siebie przede wszystkim
po to, aby nie przegrać. Tym razem na szczęście ta sztuka, im się nie udała
- dodatkowo pokonaliśmy ich najwyżej spośród wszystkich drużyn w naszej
grupie, aż 3:0 (łączny bilans 11:0 licząc spotkanie w Warszawie). To co
podobało mi się tego dnia w polskiej drużynie to z całą pewnością
konsekwencja! Nie oglądaliśmy pięknej gry, ale i nie wielu na nią liczyło.
Najważniejsze było by odnieść zwycięstwo, zdobyć 3pkt, i nie dać się
sprowokować piłkarzom Azerskim. Chociaż atmosfera w Baku była gorąca (a
podkręcił ją jeszcze Torres, trener Azerbejdżanu) to jednak Polacy swój
cel osiągnęli, i chwała im za to! :)
I
na koniec zostawiłem sobie bardzo przyjemny temat, którym jest: Polacy, a
Liga Światowa 2005 w siatkówce. Dla tych, którzy nie interesują się tak
bardzo siatkówką przypomnę, iż obecnym selekcjonerem kadry jest Argentyńczyk
Raul Lozano, który jak na razie cechuje się "charakterystycznym"
wzrostem (w porównaniu z polskimi siatkarzami :P) oraz skuteczną koncepcją
gry. Polacy przystąpili do tegorocznej edycji Ligi Światowej w składzie -
łagodnie mówiąc - dość okrojonym. Z powodu kontuzji palców nie może grać
Bąkiewicz, z kontuzją mięśni brzucha zmaga się Dawid Murek, zaś na
zabieg oczekuje Paweł Papke. Dodać do tego trzeba nieobecność Sebastiana
Świderskiego, który dostał urlop po ciężkim sezonie w lidze włoskiej, i
chociaż zagrał w spotkaniach z Grecją, to jednak pełnił marginalną role
przyjmującego. Tak więc LŚ była (i jest :P) doskonałym poligonem do
sprawdzenia młodych zawodników. Ze starego składu, który grał m.in na
Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w pierwszej części rozgrywek ligi występowała
czwórka: Zagumny, Gruszka, Ignaczak, Gołaś. I tak poznaliśmy jak grają w
reprezentacji takie osoby jak: Wlazły, Winiarski, Kadziewicz, Szymański
Grzyb, Piotr Gacek (libero). I trzeba przyznać, że zmiennicy doskonale wywiązują
się ze swojej roli. Prawdziwą gwiazdą stał się Mariusz Wlazły, który
jest najlepiej atakującym zawodnikiem w polskiej ekipie. Rewelacyjnie na środku
siatki spisuje sie również Łukasz Kadziewicz, który nie tylko imponuje
znakomitymi krótkimi, ale również blokiem! Przyznać muszę, że imponuje
mi również trener Lozano. Nie gramy w najsilniejszym składzie, a mimo to jesteśmy
jedyną drużyną w Lidze Światowej, która dotychczas wygrała wszystkie
spotkania (stan na 6 czerwca - cztery wygrane). A podkreślić trzeba, że
najważniejszą imprezą w tym roku są el.MŚ oraz Mistrzostwa Europy. Jeżeli
wtedy do obecnej drużyny dołączą najlepsi, tj. Murek, Świderski, Papke -
to będziemy mieć naprawdę fantastyczną reprezentację, powiązanie doświadczenia,
z młodzieńczą walecznością.
Podsumowując,
należy ocenić miniony okres bardzo pozytywnie. Sukcesy polskich drużyn oraz
ujawnienie dwóch afer, sprawiły pozytywne odczucie wśród społeczeństwa.
Może dziwnie brzmi to, że ujawnienie afery podziałało pozytywnie, ale tak
jest w istocie, gdyż skutki tego wydarzenia będą do zapisania z całą
pewnością na plus. Pamiętać jednak należy jednak, że ten czas zabrał
nam również wspaniałego piłkarza, Krzyśka Nowaka.
:: Publo ::
|