#31



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

Linki

Listy

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: AZERBEJDŻAN - POLSKA: TRIUMF W BAKU! :::

        Nasi reprezentanci polecieli do Baku już z brakującymi w meczu rozegranym z Albanią kilka dni wcześniej, Mirosławem Szymkowiakiem i Sebastianem Milą (ten drugi dotarł do Polski nawet prywatnym samolotem prezesa Austrii Wiedeń). Meczem tym nasza kadra miała zapewnić sobie liderowanie w "6" grupie eliminacyjnej, a tym samym wyprzedzić w tabeli Anglii (kto by pomyślał, że nas na coś takiego stać ;p). No i udało się, teraz to Anglicy muszą nas gonić (choć tak naprawdę mają jeden mecz rozegrany mniej od "Naszych"). 

| Polacy pewnie pokonali Azerów 3:0! |

Pierwszy mecz Polski z Azerbejdżanem rozegrany w Warszawie zakończył się wynikiem 8:0 i hat-trickiem Tomka Frankowskiego. Przed rewanżem nie było pewne czy Franek dostanie swoją szansę już od początku spotkania, czy może jego miejsce zajmie Andrzej Niedzielan. No ale Janas postanowił zaufać swojemu najlepszemu strzelcowi. No i Franek go nie zawiódł. W 28 minucie strzelił dającą prowadzenie bramkę po świetnym podaniu od byłego kolegi z Wisły - Szymka. Widać, że nam się Szymkowiak wyrobił (albo po prostu chce mu się grać). No ale Franek też nie miał się czego przy tej bramce wstydzić. Świetnie wyłuskał piłkę między dwoma obrońcami i podcinką strzelił nad bramkarzem Azerów, tak jak to lubi najbardziej. Polska prowadziła 1:0! Azerowie nie pozostawali dłużni naszym reprezentantom i próbowali zagrozić bramce Dudka, który to został uznany przez wiele fachowych czasopism bramkarzem miesiąca maja. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie. 

Po zmianie stron swoich sił próbował Radek Sobolewski, no i trafił w poprzeczkę. W 57 minucie Szymkowiak wykonywał rzut wolny. Podbiegł do niego Tomasz Kłos i ugadali się na pewien wyuczony schemat. Jacek Bąk przyblokował obrońców, Szymkowiak dograł piłkę w pole karne, a niepilnowany Kłos posłał ją strzałem głową do siatki. Takim sposobem było już 2:0. Była to już druga asysta Szymka w tym meczu. Na placu pojawił się też Niedzielan za Frankowskiego. Kilka minut później świetną asystą pochwalił się Sobolewski znajdując wychodzącego na czystą pozycję Żurawskiego, ten chciał strzelić niczym Brożek w meczu z Meksykiem i niestety, ale chyba Żuraw będzie się musiał nauczyć strzelać od młodszego kolegi z drużyny, gdyż piłka przeleciała obok bramki, choć spokojnie mógł sobie ją przyjąć, opanować i zapytać bramkarza, w który róg strzelić. No ale co się odwlecze to nie uciecze jak to mawiają znawcy. Szymkowiak wyprowadził kontratak przebiegając z piłką dobre kilkadziesiąt metrów, świetnie podał do Niedzielana a ten zachował się dobrze w polu karnym i zamiast strzelać podał do lepiej ustawionego Maćka Żurawskiego, który pokonał bramkarza Azerów. Była 82 minuta, było 3:0 i wtedy zdarzyła się rzecz niesłychana. Nie, Azerbejdżan nie poszedł w ślady Liverpoolu ;). Za to ich selekcjoner popisał się wysoką kulturą bycia, a
raczej jej brakiem. Nie potrafił opanować swojej frustracji i zaczął małą zadymę przy ławce rezerwowych. Uderzył nawet sędziego technicznego, a gdy sędzia główny wyprosił go z boiska zaczął gestykulować, jakoby mecz był kupiony. Pewnie naczytał się pewnej polskiej gazety "na fuck" i pomyślał, że skoro Listkiewicz jest prezesem PZPN to ma dojścia do sędziów. Polacy dotrwali do końca meczu i takim oto sposobem objęli prowadzenie w naszej grupie eliminacyjnej.

Azerbejdżan  -  Polska       0 : 3     (0 : 1)

bramka: Frankowski (27'), Kłos (57'), Żurawski (79')

Sędziował: Alberto Undiano Mallenco (Hiszpania).
Widzów: 18.000

Azerbejdżan: Hasanzade - K. Gulijew, Sadygow, Hadżijew (77 min. - Ismaiłow) - Szukurow, Abdulrachmanow (77 min. - I. Gurbanow), E. Gulijew, Abdullajew, Melikow (60 min - Ramazanow) - Karimow, G. Gurbanow.

Polska: Dudek, Baszczyński, Bąk, Kłos, Rząsa - Kosowski, Szymkowiak (90 min. - Radomski), Sobolewski, Mila (85 min. - Zieńczuk) - Frankowski (57 min - Niedzielan), Żurawski.

po meczu powiedzieli:
Paweł Janas: "Bardzo cieszę się z tego wyniku. Nie ukrywam, że trochę się obawiałem tego meczu. Na świętowanie awansu jest jeszcze jednak zdecydowanie za wcześnie. 18 punktów to za mało, by grać w mistrzostwach świata, dlatego też trzy czekające nas mecze są równie ważne jak ten dzisiejszy. Mimo (wysokiego) wyniku, to nie był dla nas łatwy mecz i dobrze, że udało nam się zrealizować założenia taktyczne - staraliśmy się nie dopuszczać Azerów pod naszą bramkę. Nasi rywale grali ostro, piłkarze musieliśmy uciekać z nogami, a my parę razy musieliśmy schować się do naszej budki trenerskiej, aby uniknąć uderzenia butelkę rzuconą z trybun"

Maciej Żurawski: "To zwycięstwo było dla nas bardzo ważne psychologicznie. To, że objęliśmy prowadzenie w grupie bardzo nas podniosło na duchu. Oczywiście wiemy, że Anglicy rozegrali jeden mecz mniej, ale bycie liderem dodaje pewności"

Mirosław Szymkowiak: "Nie było kompletu na trybunach, ale te kilkanaście tysięcy ludzi na trybunach potrafi wytworzyć ciężką atmosferę. Na szczęście sędzia nie uległ presji i prowadził mecz bardzo dobrze"

Tomasz Frankowski: "Trudno mi oceniać swoją grę. Ważne, że strzeliłem pierwszą bramkę, bo to był najwyższy czas, by uspokoić rozpędzających się Azerów. Drugi gol też padł w dobrym momencie. Ten mecz dobrze nam się ułożył"

Andrzej Niedzielan: "Z Baku wywiozę dobre wrażenia, chociaż trochę rzucali w nas butelkami. Wynik jest świetny, ale cieszylibyśmy się nawet ze zwycięstwa 1:0. Zrobiliśmy duży krok na drodze do mistrzostw świata i teraz spokojnie będziemy się przygotowywali do kolejnych meczów. Azerowie nas nie prowokowali, to raczej ich trener prowokował kibiców"

Jerzy Dudek: "Oni nie mieli nic do stracenia i wykorzystywali każdy moment, aby grać agresywnie. Wiedzieliśmy, że jedyną bronią jaką Azerowie będą mieli - to własne nogi i ręce. Zagraliśmy bardzo skoncentrowani. Trener prosił na odprawie, aby nie powtórzył się mecz z Armenii (1:1) i to się nam udało"

Michał Listkiewicz: "Jesteśmy o klasę lepsi i 3:0 to było minimum. Skandalicznie zachował się trener Torres, który uderzył pięścią sędziego technicznego. Pewnie był zdenerwowany, ale to go nie tłumaczy. Boję się, żeby znowu nie zamknęli stadionu w Baku, bo kary na pewno będą wysokie. Emocje wzięły górę. Na trybunie kibice uderzyli nawet prezesa miejscowej federacji. Na pewno nie ma w tym najmniejszej winy sędziego, który bardzo dobrze i odważnie prowadził to spotkanie"


:: ZOnk ::


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)