::: AZERBEJDŻAN
- POLSKA: TRIUMF W BAKU! :::
Nasi
reprezentanci polecieli do Baku już z brakującymi w meczu rozegranym z Albanią
kilka dni wcześniej, Mirosławem Szymkowiakiem i Sebastianem Milą (ten drugi
dotarł do Polski nawet prywatnym samolotem prezesa Austrii Wiedeń). Meczem
tym nasza kadra miała zapewnić sobie liderowanie w "6" grupie
eliminacyjnej, a tym samym wyprzedzić w tabeli Anglii (kto by pomyślał, że
nas na coś takiego stać ;p). No i udało się, teraz to Anglicy muszą nas
gonić (choć tak naprawdę mają jeden mecz rozegrany mniej od
"Naszych").
 |
|
| Polacy pewnie
pokonali Azerów 3:0! |
|
Pierwszy
mecz Polski z Azerbejdżanem rozegrany w Warszawie zakończył się wynikiem
8:0 i hat-trickiem Tomka Frankowskiego. Przed rewanżem nie było pewne czy
Franek dostanie swoją szansę już od początku spotkania, czy może jego
miejsce zajmie Andrzej Niedzielan. No ale Janas postanowił zaufać swojemu
najlepszemu strzelcowi. No i Franek go nie zawiódł. W 28 minucie strzelił
dającą prowadzenie bramkę po świetnym podaniu od byłego kolegi z Wisły -
Szymka. Widać, że nam się Szymkowiak wyrobił (albo po prostu chce mu się
grać). No ale Franek też nie miał się czego przy tej bramce wstydzić. Świetnie
wyłuskał piłkę między dwoma obrońcami i podcinką strzelił nad bramkarzem
Azerów, tak jak to lubi najbardziej. Polska prowadziła 1:0! Azerowie nie
pozostawali dłużni naszym reprezentantom i próbowali zagrozić bramce
Dudka, który to został uznany przez wiele fachowych czasopism bramkarzem
miesiąca maja. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
Po zmianie
stron swoich sił próbował Radek Sobolewski, no i trafił w poprzeczkę. W
57 minucie Szymkowiak wykonywał rzut wolny. Podbiegł do niego Tomasz Kłos i
ugadali się na pewien wyuczony schemat. Jacek Bąk przyblokował obrońców,
Szymkowiak dograł piłkę w pole karne, a niepilnowany Kłos posłał ją
strzałem głową do siatki. Takim sposobem było już 2:0. Była to już
druga asysta Szymka w tym meczu. Na placu pojawił się też Niedzielan za
Frankowskiego. Kilka minut później świetną asystą pochwalił się
Sobolewski znajdując wychodzącego na czystą pozycję Żurawskiego, ten
chciał strzelić niczym Brożek w meczu z Meksykiem i niestety, ale chyba Żuraw
będzie się musiał nauczyć strzelać od młodszego kolegi z drużyny, gdyż
piłka przeleciała obok bramki, choć spokojnie mógł sobie ją przyjąć,
opanować i zapytać bramkarza, w który róg strzelić. No ale co się
odwlecze to nie uciecze jak to mawiają znawcy. Szymkowiak wyprowadził
kontratak przebiegając z piłką dobre kilkadziesiąt metrów, świetnie podał
do Niedzielana a ten zachował się dobrze w polu karnym i zamiast strzelać
podał do lepiej ustawionego Maćka Żurawskiego, który pokonał bramkarza
Azerów. Była 82 minuta, było 3:0 i wtedy zdarzyła się rzecz niesłychana.
Nie, Azerbejdżan nie poszedł w ślady Liverpoolu ;). Za to ich selekcjoner
popisał się wysoką kulturą bycia, a
raczej jej brakiem. Nie potrafił opanować swojej frustracji i zaczął małą
zadymę przy ławce rezerwowych. Uderzył nawet sędziego technicznego, a gdy
sędzia główny wyprosił go z boiska zaczął gestykulować, jakoby mecz był
kupiony. Pewnie naczytał się pewnej polskiej gazety "na fuck" i
pomyślał, że skoro Listkiewicz jest prezesem PZPN to ma dojścia do sędziów.
Polacy dotrwali do końca meczu i takim oto sposobem objęli prowadzenie w
naszej grupie eliminacyjnej.
Azerbejdżan
- Polska 0 :
3 (0 : 1)
bramka: Frankowski (27'), Kłos (57'), Żurawski (79')
Sędziował: Alberto Undiano Mallenco (Hiszpania).
Widzów: 18.000
Azerbejdżan: Hasanzade - K. Gulijew, Sadygow, Hadżijew (77
min. - Ismaiłow) - Szukurow, Abdulrachmanow (77 min. - I. Gurbanow), E.
Gulijew, Abdullajew, Melikow (60 min - Ramazanow) - Karimow, G. Gurbanow.
Polska: Dudek, Baszczyński, Bąk, Kłos, Rząsa - Kosowski,
Szymkowiak (90 min. - Radomski), Sobolewski, Mila (85 min. - Zieńczuk) -
Frankowski (57 min - Niedzielan), Żurawski.
po
meczu powiedzieli:
Paweł Janas: "Bardzo cieszę się z tego wyniku. Nie ukrywam, że
trochę się obawiałem tego meczu. Na świętowanie awansu jest jeszcze
jednak zdecydowanie za wcześnie. 18 punktów to za mało, by grać w
mistrzostwach świata, dlatego też trzy czekające nas mecze są równie ważne
jak ten dzisiejszy. Mimo (wysokiego) wyniku, to nie był dla nas łatwy mecz i
dobrze, że udało nam się zrealizować założenia taktyczne - staraliśmy
się nie dopuszczać Azerów pod naszą bramkę. Nasi rywale grali ostro, piłkarze
musieliśmy uciekać z nogami, a my parę razy musieliśmy schować się do
naszej budki trenerskiej, aby uniknąć uderzenia butelkę rzuconą z trybun"
Maciej
Żurawski: "To zwycięstwo było dla nas bardzo ważne
psychologicznie. To, że objęliśmy prowadzenie w grupie bardzo nas podniosło
na duchu. Oczywiście wiemy, że Anglicy rozegrali jeden mecz mniej, ale bycie
liderem dodaje pewności"
Mirosław
Szymkowiak: "Nie było kompletu na trybunach, ale te kilkanaście
tysięcy ludzi na trybunach potrafi wytworzyć ciężką atmosferę. Na szczęście
sędzia nie uległ presji i prowadził mecz bardzo dobrze"
Tomasz
Frankowski: "Trudno mi oceniać swoją grę. Ważne, że strzeliłem
pierwszą bramkę, bo to był najwyższy czas, by uspokoić rozpędzających
się Azerów. Drugi gol też padł w dobrym momencie. Ten mecz dobrze nam się
ułożył"
Andrzej
Niedzielan: "Z Baku wywiozę dobre wrażenia, chociaż trochę
rzucali w nas butelkami. Wynik jest świetny, ale cieszylibyśmy się nawet ze
zwycięstwa 1:0. Zrobiliśmy duży krok na drodze do mistrzostw świata i
teraz spokojnie będziemy się przygotowywali do kolejnych meczów. Azerowie
nas nie prowokowali, to raczej ich trener prowokował kibiców"
Jerzy
Dudek: "Oni nie mieli nic do stracenia i wykorzystywali każdy
moment, aby grać agresywnie. Wiedzieliśmy, że jedyną bronią jaką
Azerowie będą mieli - to własne nogi i ręce. Zagraliśmy bardzo
skoncentrowani. Trener prosił na odprawie, aby nie powtórzył się mecz z
Armenii (1:1) i to się nam udało"
Michał
Listkiewicz: "Jesteśmy o klasę lepsi i 3:0 to było minimum.
Skandalicznie zachował się trener Torres, który uderzył pięścią sędziego
technicznego. Pewnie był zdenerwowany, ale to go nie tłumaczy. Boję się,
żeby znowu nie zamknęli stadionu w Baku, bo kary na pewno będą wysokie.
Emocje wzięły górę. Na trybunie kibice uderzyli nawet prezesa miejscowej
federacji. Na pewno nie ma w tym najmniejszej winy sędziego, który bardzo
dobrze i odważnie prowadził to spotkanie"
:: ZOnk
::
|