::: POLSKA
- ARGENTYNA: UDANY DEBIUT LOZANO :::
Bydgoska hala "Łuczniczka"
służy siatkarzom dopiero od 2003 roku, jednak już zdobyła sławę
"przeklętej", gdyż Polakom ani w dwumeczu z Wenezuelą (2003 rok)
ani w dwumeczu z Bułgarią (2004 rok) nie udało się odnieść dwóch zwycięstw.
Można powiedzieć, że osobiście "ochrzciłam" Łuczniczkę, gdyż
byłam na pierwszym spotkaniu z Wenezuelą, po roku odwiedziłam ją znowu, by
obserwować spotkanie z Bułgarią. I w tym roku byłabym obecna i kibicowałabym
biało – czerwonym, ale nieoczekiwanie zachorowałam (-
Dlatego wygraliśmy dwukrotnie :P - Publo). Jest mi o tyle lżej, że Murek
nie grał :P Wracając do meczu... Obawiano się spotkań z Argentyną, które
rozegrały się 27-28.05.2005 roku. Powodów do zmartwień nie brakowało:
nowy selekcjoner (przypominam, że został nim Argentyńczyk - Raul Lozano),
nieobecność dwóch podstawowych przyjmujących - Dawida Murka (który ma
kontuzję mięśni brzucha) i Sebastiana Świderskiego (odpoczywa po ciężkim
sezonie) a co za tym idzie - zmiennikiem Michała Winiarskiego został Krzysiu
Ignaczak, dla którego ta pozycja to raczej nowość... Zmiana pozycji Igły
wiązała się ze stratą libero - jakoś nie uważam, żeby Piotr Gacek był
w stanie zastąpić naszego etatowego gracza na tej pozycji. Te wszystkie
problemy, którym czoło musiał stawić pan Lozano sprawiły, że więcej było
przed meczem sceptyków, niż optymistów.
Organizacja meczu jednak stała na
wysokim poziomie, co jest już praktycznie polskim znakiem firmowym. Także
publiczność dopisała - w końcu mamy najlepszych kibiców siatkówki na świecie!!
Aż miło popatrzeć na całe rodziny doskonale się bawiące na meczu,
który łączy wszystkich, który
oferuje tylko radość gry, przyjemność patrzenia oraz brania udziału w tym
niesamowitym show :)
Jednak atrakcje przewidziane były
nie tylko dla publiczności zasiadającej w hali - także dla telewidzów
przewidziano rozrywkę w postaci mini wywiadów ze znanymi siatkarzami (jak
Krzysiu Wójcik czy Paweł Papkę) oraz wypowiedzi specjalistów (Andrzeja
Warycha, Ryszarda Boska i Ireneusza Mazura) urozmaicały i wzbogacały
transmisję. Jedyne, co mi nie przypadło do gustu, to komentowanie sobotniego
meczu przez Marcina Prusa, który mam nadzieję odpuści sobie stołek spikera
i wróci na boisko :)
Piątek,
godzina 19.00, Łuczniczka zamienia się w biało - czerwoną flagę, wszyscy
nabierają powietrza i hala wypełnia się śpiewem. Siatkarze i kibice -
wszyscy razem - "Marsz, marsz Dąbrowski...". Siatkarze obu drużyn
przywitali się, potem nastąpiła prezentacja wyjściowych szóstek. Jako
pierwsi na boisko wybiegli Argentyńczycy, w składzie: Giani, Chavez,
Peralta, Bidegain, Porporatto, Gonzales (libero) oraz Ferraro (kapitan).
Trenerem gości jest Fabian Almoa. Po nich na placu gry zjawili się Polacy,
przywitani ogłuszającym rykiem publiczności, szóstka, którą desygnował
argentyński trener do gry: Mariusz Wlazły, Paweł Zagumny, Arek Gołaś, Łukasz
Kadziewicz, Piotr Gacek (libero), Piotr Gruszka (kapitan) i Michał Winiarski.
Uwagę wszystkich zwrócili sędziowie stojący przy linii 3 metra – nowe
zarządzenie FIVB, a także przerywana linia wzdłuż linii bocznej boiska –
dla trenerów, żeby nie przeszkadzali w trakcie meczu sędziom i zawodnikom.
 |
|
| Polska -
Argentyna 3:1! |
|
Rozpoczął się pierwszy set
meczu Polska – Argentyna. Początek i debiut w świetnym stylu? Mariusz Wlazły
zdobył swym atomowym serwisem 2 punkty! Do gry nieźle wprowadził się także
Gacek, jednak jest jeszcze młody i musi się ograć. Chyba każdy byłby
zdenerwowany występem przed wielotysięczną, wymagającą publicznością!
Łukasz Kadziewicz, który grając w Rosji dostał niezłą lekcję prawdziwej
siatkówki, zablokował przeciwnika a potem znakomitym atakiem ze środka
ustalił wynik na 8:4 dla Polaków i to my prowadząc schodziliśmy na pierwszą
przerwę techniczną. Argentyńczycy wydawali się zdezorientowani i
zagubieni. Przy stanie 11:8 Mariusz znowu dał asa, a konsekwentna gra Polaków
sprawiła, że także druga przerwa techniczna przyszła przy naszym
prowadzeniu 16:10. Potem jednak coś się zacięło w dobrze funkcjonującej
„polskiej maszynie” i biało – czerwoni stracili 3 punkty po średniej
obronie Gacka, nieudanej próbie wystawy przez Gruszkę... Goście odrobili 3
punkty. Aby wzmocnić przyjęcie, przy stanie 18:15 trener Lozano zmienił
Michała Winiarskiego na Krzysia Ignaczaka, popularnego „Igłę”. Owacje
publiczności – czemu się dziwić? Krzysiu jest ogólnie uwielbiany za
swego ducha walki, więc kibice chcieli mu dodać otuchy by sprawdził się w
nowej roli. Zrobiło się 20:16, trener naszej reprezentacji dokonuje kolejnej
zmiany – Paweł Zagumny opuszcza boisko, jego miejsce zajmuje Grzegorz Szymański,
który miał doskonały sezon w Częstochowie. Boisko też miał opuścić
Mariusz Wlazły, jednak dopiero po przejściu ze względu na jego zagrywkę.
Po raz kolejny Mariusz zaserwował trudną piłkę tak, że wróciła ona na
naszą stronę. Ponieważ na placu gry nie było w naszej drużynie wystawiającego
w jego roli wystąpił Arkadiusz Gołaś, któremu piłka „siadła” w rękach.
Raul Lozano dokonał wcześniej przewidzianej zmiany – za Wlazłego wszedł
Andrzej Stelmach. Nasz nowy libero nie poradził sobie z przyjęciem zagrywki
gości, jednak sytuację ratuje Piotr Gruszka, który udanym atakiem zdobywa
punkt. Arkadiusz Gołaś w tym secie po raz kolejny nie popisał się
blokiem... Zamiast na skrzydła ciągle skakał w ciemno do środkowego.
Jednak zrehabilitował się trudnym serwisem, co wykorzystał Michał
Winiarski, zdobywając punkt. Almoa wziął przerwę dla swojej drużyny. Przy
stanie 23:20 dla Polaków trener gości dokonał pierwszej zmiany – Chaveza
zastąpił Bernasconi. Także polski selekcjoner wrócił na boisko Wlazłego
i Zagumnego. Powrót Mariusza okazał się udany – wraz z Łukaszem
Kadziewiczem zablokowali Gianiego kończąc seta wynikiem 25:20! J
W drugim
secie obaj trenerzy wypuścili na boisko swych podopiecznych w wyjściowych składach
z pierwszej partii. W czasie przerwy wszyscy specjaliści chyba narzekali na
nasz blok, a zaraz na początku Łukasz Kadziewicz uraczył nas pojedynczym
blokiem na Bidegenie. Nawet wysoki i nieco ociężały Piotr Gruszka zaliczył
udaną obronę w polu. Za szybko pochwaliłam Kadziewicza – nie mogliśmy
postawić skutecznego bloku, ciągle tylko wybloki. Na dodatek siadło przyjęcie,
a Argentyńczycy konsekwentnie wyłączali Michała Winiarskiego z ataku, męcząc
go i trafiając serwisem. Pierwsza przerwa techniczna przyszła przy naszym,
jednopunktowym prowadzeniu. Po tej przerwie Mariusz Wlazły po raz kolejny już
zademonstrował szerokiej publiczności swój niesamowity serwis, zdobywając
dwa punkty. Michał Winiarski wreszcie zaatakował, i to zrobił to w wielkim
stylu – dawno niewidziany atak z 6 strefy, czyli z środka obrony, wyszedł
mu znakomicie! Na serwisie pojawił się
Piotr Gruszka. Wprawdzie w czasie sezonu olśniewał czasem siłą i precyzją
swoich serwisów, jednak na meczu wybrał serwis lekki i kierunkowy. Kolejny
zawodnik umila nam widowisko atakując z 6 strefy na boisku – tym razem był
to wyżej wspomniany Piotrek Gruszka. Co martwiło – Polacy zdobyli dużo
punktów po błędach własnych, gości – psuli oni zagrywki, ataki im nie
wychodziły. W polu zagrywki punkcik dla nas zarobił Michał Winiarski, druga
przerwa techniczna przyszła przy prowadzeniu Polaków 16:11. Po niej Łukasz
Kadziewicz ustalił wynik na 18:12 dla nas, dając asa serwisowego. Trener
Argentyńczyków postanowił nie stać z założonymi rękami – na boisku w
miejsce Gianiego pojawił się Patti. Być może zdobylibyśmy kolejny punkt z
zagrywki dzięki Łukaszowi, jednak przekroczył on linię dziewiątego metra,
co jest przecież niedozwolone. Przy stanie 19:13 Raul Lozano wprowadził w
miejsce Pawła Zagumnego, Grzegorza Szymańskiego. Po zepsutym serwisie także
Mariusz Wlazły zszedł z placu gry, a zastąpił go Andrzej Stelmach. Przy
stanie 20:15 polski selekcjoner postanowił wzmocnić w naszej drużynie przyjęcie
i na przyjęciu, zamiast Gruszki, pojawił się Krzysiu Ignaczak. Na roszady
trenera biało – czerwonych głuchy nie pozostał pan Almoa, który za
Ferraro wprowadził Dominqueza, a za Chaveza Bernasconiego. Po udanym ataku
Grzegorza Szymańskiego Lozano dokonał zmian powrotnych – wrócili Mariusz
i Paweł. Dominquez dobrze się wprowadził do gry blokując Wlazłego.
Argentyńczycy doprowadzili do stanu 22:20, Porporatto popisał się świetnym
serwisem i zrobiło się 22:21. Nasz selekcjoner poprosił o przerwę. Po niej
Mariusz Wlazły nie kończy ataku, jednak piłkę na szczęście podbił Piotr
Gruszka. Winiarski próbował zaatakować tą piłkę, jednak trafił w taśmę.
Wynik? 23:24 dla gości, Chavez, który w międzyczasie wrócił na boisko, kończy
seta. Zrobiło się 1:1.
W kolejnej odsłonie tego meczu na
boisku nie zobaczyliśmy od początku Gianiego, u nas bez zmian. Pierwszy
punkt, rozpoczynając szczęśliwie trzeciego seta, zdobywają goście z
Ameryki Południowej – Chavez kończy atak. Arkadiusz Gołaś nie pozostał
mu dłużny po naszej stronie. Mariusz Wlazły popsuł kolejny serwis. Pomimo
naszych licznych obron, z których wprawdzie nie mogliśmy wyprowadzić ataków,
lub były one nieskuteczne, Argentyna także dobrze spisywała się w tym
elemencie, ale w przeciwieństwie do nas kończyła akcje, zdobywając punkty
z kontr. Element siatkarskiego rzemiosła, który był słabym punktem obu drużyn,
to z pewnością blok, który praktycznie nie istniał.
Od lat narzekamy na serwis Pawła Zagumnego, jednak w tym meczu udało mu się
zaskoczyć przyjmujących Argentyny – przy jego zagrywce stracili dwa
punkty. Gruszka zdobywa punkt z środka obrony, co czasem jest nazywane
„podwójną krótką z drugiej linii” ustalając wynik pierwszej przerwy
technicznej 8:5. Po ponownym wejściu na boisko nareszcie uzyskaliśmy punkt z
kontry. Nasza konsekwentna gra doprowadziła do wyniku 12:6 dla nas. Mariusz
Wlazły, zamiast powiększyć przewagę swym serwisem, zepsuł go, dlatego za
niego na boisku pojawił się Grzegorz Szymański. Argentyńczycy zaczęli
szanować piłkę – najpierw przyjęcie utrudnił nam Bidegain, następnie
Porporatto, jednak Paweł Zagumny zdołał wystawić Łukaszowi krótką, a on
na pełnym zasięgu, ponad blokiem, zademonstrował nam swoje możliwości i
umiejętności. Trener Almoa dokonał zmiany w swojej drużynie – za Peraltę
pojawił się Arroyo. Stan seta przy drugiej przerwie technicznej? 16:11 dla
biało – czerwonych. Szymański kończy atak po przerwie. Polacy grali coraz
lepiej w obronie, jednak punktu z kontry nie uzyskaliśmy – Michał
Winiarski, atakujący z drugiej linii, wyrzucił piłkę w aut. Po zdobyciu dwóch
kolejnych punktów przez naszych reprezentantów trener gości prosi o czas.
Po przerwie dokonał on zmian w swoim zespole, którą już widzieliśmy –
za Ferraro pojawił się Dominquez, a za Chaveza Bernasconi. Po tym całym
zamieszaniu Polacy mieli po swojej stronie boiska piłkę z kontry, jednak
Winiarski nie dał rady jej wystawić, została mu w rękach. Szymański
zaliczył kolejny udany atak. Polacy, posiadając wysoką przewagę nad
rywalem, stracili koncentrację i rywale stratę do 3 punktów (21:18). Na
podwyższenie bloku na boisko za Michała Winiarskiego pojawił się Daniel
Pliński, jednak długo na boisku nie zagościł. 23:20, w drużynie Argentyny
na plac gry powrócili Ferraro i Chavez. As Ferraro ustalił wynik na 24:22,
znowu zrobiło się gorąco w końcówce, Lozano postanowił nie ryzykować
– wziął czas dla swojego zespołu. Po tej przerwie Piotr Gruszka skończył
seta miłym dla oka atakiem z 6 strefy. 2:1 dla Polaków J
Czwarta, jak się okazało ostatnia partia, zaczęła
się od popsutego serwisu Pattiego. Na boisku pozostał Grzesiu, podobnie
Arroyo w drużynie gości. Zaraz na początku seta duet Kadziewicza i Szymańskiego
uraczył nas efektywnym blokiem, na boisko powrócił Giani, zastępując
Bidegeina. Polska reprezentacja popełniała za dużo niewymuszonych błędów
w polu zagrywki. Porporatto, który ma dobry serwis utrudnił biało –
czerwonym przyjęcie doprowadzając do remisu 6:6. Piotr Gruszka zaatakował
nad blokiem tuz przed pierwszą przerwą techniczną – 8:7 dla nas. Mimo
nieporozumień w naszej drużynie, Polska po pojedynczym bloku Winiarskiego na
Chavezie wyszła na prowadzenie 12:9. Trener Fabian Almoa poprosił o czas. Po
tej przerwie Gołaś zepsuł serwis, którym wcześniej utrudnił odbiór
rywalom. Ferraro rozegrał piłkę na podwójną krótką do Gianiego,
zaatakował bez bloku. Szymański próbował mu potem odpowiedzieć –
zaatakował efektywnie, ale nie efektownie. W następnej akcji naszych
przeciwników, Kadziewicz skacząc do bloku do Poropratto wyskoczył tak
wysoko, że dostał piłką w głowę. Uch... Musiało boleć. Później dwa
razy atakował Grzesiu Szymański z 50% skutecznością. Po trzecim ataku
Grzegorza Argentyna zrobiła wyblok, jednak pogubili się i nie byli w stanie
wyprowadzić kontry. Zeszliśmy na drugą przerwę techniczną prowadząc
16:14. do stanu 21:21 prowadziliśmy, trenerzy obu drużyn dokonywali dobrze
już nam znanych zmian, dobrze atakowali Gruszka i Chavez (dopóki był na
boisku), Kadziewicz zablokował pojedynczym blokiem Porporatto, rewanżując
się za to, jak otrzymał od niego piłką w głowę. Po tym, jak Gruszka
został zablokowany i wynik ustalony na 21:21 trener Lozano wziął czas dla
naszej drużyny. Jednak przerwa nie wniosła za wiele do gry biało –
czerwonych – po wejściu na boisko próba ataku Gruszki zakończyła się
wyblokiem Argentyńczyków, którzy wyprowadzili skuteczną kontrę. Kolejna
przerwa na życzenie naszego selekcjonera, w tle słychać było „Pieśń O
Małym Rycerzu” – nieoficjalny hymn polskich siatkarzy. Publiczność na
stojąco oglądała rozgrywającą się dramatyczną końcówkę, Lozano
poprosił o drugi czas. Grzesiu Szymański po tej przerwie, wprawdzie na raty,
ale skończył atak – zdobyliśmy punkt z kontry. Niezawodny Łukasz
Kadziewicz stanął na wysokości zadania utrudniając swym serwisem Argentyńczykom
przyjęcie, w konsekwencji czego wyrzucili piłkę w aut. Almoa na końcówkę
seta wprowadził ponownie na boisko Chaveza i Ferraro. BLOK! Arek Gołaś i
Grzesiu Szymański zablokowali na lewym skrzydle Pettiego, który po tej akcji
zszedł z placu gry, a na jego miejscu pojawił się Torcello. Goście wyrównali.
Przy stanie 24:23 dla nas Ferraro wykonał swoją lekką zagrywkę, dobre
przyjęcie, Zagumny rozegrał piłkę na skrzydło do Grzesia Szymańskiego,
który świetnym atakiem zakończył seta i mecz! J Kibice w „Łuczniczce”
oraz przed telewizorami oszaleli z radości! Mimo widocznego osłabienia
naszego składu pokonaliśmy dobrze grającą Argentynę 3:1 w pierwszym meczu
LŚ’05 J
Polska -
Argentyna 3:1 (25:20, 23:25, 25:23, 25:23)
Polska: Zagumny, Kadziewicz, Gołaś, Gruszka, Wlazły,
Winiarski, Gacek (libero) oraz Ignaczak, Szymański, Stelmach, Pliński
Argentyna: Ferraro, Peralta, Bidegain, Porporatto, Chavez,
Giani, Gonzalez (libero) oraz Bernasconi, Torcello, Patti, Arroyo
Sędziowali: Kim (Korea Płd.) i Sanchez (Hiszpania)
Widzów: 8 200
*
* *
28.05.2005
roku, w sobotę, o godzinie 15.00 odbył się drugi mecz Polska – Argentyna.
Zarówno trener Lozano jak i trener Almoa wystawili pierwsze szóstki z wyjściowych
składów z poprzedniego dnia. Ten mecz miał być trudniejszy i cięższy dla
Polaków, na co dodatkowo wskazywała choroba Michała Winiarskiego. Zawodnik
wyszedł na boisko mając 38 stopni gorączki. Argentyna wyglądała na
bardziej zmotywowaną, pewnie ich duma poważnie ucierpiała poprzedniego
wieczoru. Nie będę się rozpisywać o świetnej publiczności i o nastroju
panującym w bydgoskiej hali, gdyż to pozostaje niezmienne J
Gwizdek sędziego,
spotkanie rozpoczęło się od złego przyjęcia przez Argentyńczyków
serwisu Mariusza Wlazłego. W następnej akcji Chavez został zablokowany
przez naszych reprezentantów, przy tym bloku Polacy dotknęli antenki, czego
sędzia nie wyłapał (swoją drogą... mogli się przyznać :/). Chavez
zrewanżował się za ten blok (i oszustwo) dobrym serwisem, który utrudnił
nam przyjęcie. Mariusz Wlazły nie skończył ataku, Paweł Zagumny znowu do
niego zagrał, na przełamanie, udało, się – skończył. Arek Gołaś
zaserwował w taśmę. W notatkach mam napisane „Mariusz źleeee” ale nie
wiem, o co chodzi :P Następna akcja
Wlazłego, w której splasował przyniosła nam punkt. Giani dobrze zaatakował,
dzięki czemu jego drużyna zeszła na pierwszą przerwę techniczną
pierwszego seta prowadząc 7:8. Gra toczyła się punkt za punkt. W pewnym
momencie Arek nie skończył ataku, Argentyna wyprowadziła kontrę – nie
udało nam się zatrzymać Bidegeina. Straciliśmy kilka punktów z rzędu i
zrobiło się 10:13 dla Argentyny. Graliśmy punkt za punkt przy utrzymującej
się trzypunktowej przewadze rywali do drugiej przerwy technicznej. Po niej
Piotrek Gruszka dobrze zaatakował, a Wlazły zaczął dobrze serwować
(zmuszając gości do błędu). Raul Lozano dokonał zmian, do których już
nas przyzwyczaił – na placu gry za Zagumnego pojawił się Szymański, a za
Wlazłego Stelmach. Michał Winiarski z powodu choroby nie przedstawiał dużej
siły w ataku, selekcjoner biało – czerwonych poprosił o czas. Blok
praktycznie nie funkcjonował, zrobiło się 16:20 dla Argentyny. Kadziewicz
popisał się znakomitym atakiem ze środka, jednak akcja Winiarskiego zakończyła
się niepowodzeniem – trafił w antenkę (tu mnie strasznie zdenerwował
komentarz Marcina Prusa, który stwierdził, że Michał powinien pomyśleć...
Bez komentarza!). Bidegain ustrzelił naszych reprezentantów zagrywką i
zepsuł ją dopiero przy stanie 18:24. Giani swym atakiem zakończył seta.
Druga
odsłona tego meczu rozpoczęła się wyjściowym składem. Tym razem to
Polacy mieli problem z przyjęciem zagrywki rywali. Piotrek Gruszka najpierw
dobrze zaatakował, a potem zmusił Bidegaina do popełnienia błędu w przyjęciu.
W obu meczach nie brakowało długich akcji, akurat ta wbiła mi się szczególnie
w pamięć – po świetnym serwisie Chaveza i tragicznym przyjęciu Polaków,
Paweł Zagumny biegł po piłkę za siatkę, udało nam się ją przebić na
stronę rywali, jednak Argentyńczyk mocnym atakiem zdobył punkt dla swoich
kolegów z drużyny. Jednak publiczność nagrodziła biało – czerwonych
brawami za poświęcenie. Przy stanie 3:5 dla rywali trener Lozano poprosił o
czas. Po tym czasie, kiedy Piotrek Gruszka nie poradził sobie w przyjęciu z
kolejnym świetnym serwisem Chaveza na boisku zastąpił go Krzysiu Ignaczak.
Trener Lozano bardzo żywiołowo reagował na to, co się dzieje na boisku,
zdenerwowało go także zamieszanie przy dokonaniu tej zmiany no i... otrzymał
od sędziego głównego żółtą kartkę za „południowy temperament”. Na
pierwszą przerwę techniczną prowadząc schodzili goście z Ameryki Południowej
(5:8). Po przerwie na boisko powrócił Gruszka. Michał Winiarski trafił
serwisem asa, czego sędziowie nie uznali. Widząc wręcz tragiczną grę Gołasia
w bloku, selekcjoner Polaków postanowił zastąpić go na boisku Wojciechem
Grzybem, który zaraz na początku zaliczył blok. Biało – czerwoni
doprowadzili do remisu w meczu 11:11. Porpotatto znowu „napsuł krwi”
Polakom w polu zagrywki, jak mawiał świętej pamięci Zdzisław Ambroziak.
Zagumny coraz częściej gra szóstą strefą boiska, wykorzystując do tego
celu szczególnie Piotrka Gruszkę, który uraczył nas wręcz genialnym
atakiem. Po ataku Gianiego punkt uzyskuje Argentyna, po niej punkt z ataku
zyskuje Winiarski dla naszego zespołu. 15:15. Peralta sprawia, że to rywale schodzą
na przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem. Chavez myli się w
ataku, uzyskaliśmy pierwsze w tym secie prowadzenie – 17:16. Nasz rozgrywający,
widząc świetną dyspozycję Kadziewicza i Grzyba wykorzystywał środek.
Bidegein zablokowany przez parę Grzyb&Zagumny! Gacek nie popisuje się w
przyjęciu, więc Wlazły nie miał jak zaatakować, na szczęście Chavez
wyrzucił piłkę w aut. Almoa dokonał zmian – za Ferraro wszedł
Dominquez, a za Chaveza Bernasconi. Dominquez po taśmie wyrzucił piłkę w
aut, 24:22 dla Polaków, jeszcze jeden aut tego zawodnika i... 1:1 w setach! J
W trzeciej
partii gra od początku toczyła się punkt za punkt. Mariusz zrezygnował z
mocnego serwisu i... AS! Następny serwis również utrudnił przyjęcie
Argentyńczykom, jednak Bidegein przytomnie splasował zdobywając punkt. Nasz
blok w ogóle nie istniał. Zagumny świetnie kiwnął, ustanawiając wynik na
4:3. Dobre ataki Wlazłego, Kadziewicza
i Porpotatto po stronie przeciwnika, pierwsza przerwa techniczna przy stanie
8:7. Ciągle gra punkt za punkt, przerwał ją tylko udany serwis Mariusza, którego
nie przyjął Bidegein. Zaczęliśmy bronić, Piotrek sprawił trudności
argentyńskim odbierającym, dostaliśmy piłkę za darmo. Michał Winiarski męczył
się na ataku, wybronioną piłkę skończył Gołaś. Dominquez ustrzelił
zagrywką Gacka. Po długiej i ładnej akcji Michał nareszcie skończył
atak. Ferraro świetnie rozdawał piłki – czyścił naszych na siatce.
Piotrek nie przyjął serwisu Porporatto, Winiarski zaserwował w aut po przejściu
– 15:16 dla Argentyny. Gonzales nie przyjął serwisu Kadziewicza, dzięki
któremu zdobywamy punkty. Trener Fabian Almoa prosi o czas dla swoich
podopiecznych. Za Gianiego wchodzi Patti. W akcjach Polaków widać było
wiele przypadkowości, jednak na ogół kończyły się one dla nas szczęśliwie.
Lozano zmienił Zagumnego na Szymańskiego, Mariusz na serwisie i... 111
km/h!!! Argentyńczycy oddali nam piłkę za darmo, Gruszka skończył atak.
Almoa prosi o kolejny czas. Po nim Wlazły psuje serwis, Zagumny wraca na
boisko za Szymańskiego. Gołaś skończył atak na środku, 24:20, Winiarski
miał piłkę setową w górze, jednak trafił w antenkę. Trener Polaków
prosi o czas, by uspokoić nerwy swoich podopiecznych. Po tej przerwie
Bernasconi wyrzucił piłkę w aut i dał nam tym samym 25 punkt.
 |
|
| Polacy dziękują
kibicom za fantastyczny
doping! |
|
Czwarty set i na szczęście
ostatni zaczął Mariusz Wlazły od ataku z pierwszej strefy (z drugiej linii
na prawym skrzydle). W ataku popisał się także Paweł Zagumny J
Argentyńczycy zaczęli się mylić, Dominquez wyrzucił piłkę w aut. Polacy
popsuli serwis – ponownie gra punkt za punkt. Na środku popisywali się
Kadziewicz i Peralta. Wlazły wyrzucił serwis w aut... 7:8. Gruszka świetnie
splasował na trójbloku, Ferraro nie udała się kiwka – uzyskaliśmy
przewagę. Porporatto nie przyjął serwisu Zagumnego, 12:10! Szymański
zmienia Pawła, Mariusz przypomniał publiczności, że potrafi świetnie
zagrywać, jednak Dominquez był nie do powstrzymania, Stelmach zmienia Wlazłego.
Druga przerwa techniczna przy prowadzeniu biało – czerwonych 16:14. Po świetnym
ataku Porporatto na boisku za Gruszkę wszedł Igła. Gołaś w polu zagrywki.
Twarze kibiców zdają się błagać „nie zepsuj”. Argentyńczycy nie
przyjmują dokładnie serwisu Arka, piłka przechodząca, Kadziewicz zaatakował
z pierwszej efektywnie i efektownie. Goście proszą o czas. Na boisku pojawił
się Bernasconi w miejsce Chaveza. Dominquez pomylił się na prawym skrzydle,
nasza przewaga rosła. Chavez powrócił na boisko. Zmian powrotnych dokonał
także trener polskiej reprezentacji. Kolejne zmiany w ekipie rywali –
Bidegeina zmienił Patti. Ani Kadziewicz, ani Porporatto nie zawiedli na środku
– obaj świetnie atakowali. Wlazły obił blok rywali, 23:18, ale tuż potem
Argentyna odrobiła dwa punkty. Gołaś świetnym atakiem ze środka dał nam
piłkę setową i meczową. Wlazły, pomimo tego, iż miał dwie szansy zakończenia
meczu nie wykorzystał ich. Zrobił to Piotrek Gruszka, który atakiem z
czwartej strefy zakończył seta a w konsekwencji dwumecz! J
Nie tylko
Polacy wystąpili w osłabionym składzie. W ekipie Argentyńczyków zabrakło
takich sław, jak Milinkovic, Weber. Oba spotkania mimo tych braków lub
nowych składów stały na wysokim poziomie. W polskim zespole wyróżnić
należałoby Łukasza Kadziewicza, który na środku doskonale spełniał swoją
rolę, Mariusza Wlazłego, który mimo przestojów imponował zagrywką (-
No tak. Wlazłego musiałaś pochwalić ;P - Publo), no i
Piotra Gruszkę, który ciągnął grę biało – czerwonych. Szkoda tylko,
że Krzysiu ani razu nie zaatakował ;) W drużynie gości niewątpliwie na środku
dorównywał Łukaszowi Porporatto, Ferraro jako doświadczony gracz prowadził
swój zespół i dobrze rozdawał piłki. W ataku wyróżniali się Bidegein i
Chavez. Myślę, że Raul Lozano pokazał się z jak najlepszej strony. Teraz
czekamy na powrót Dawida Murka, Sebastiana Świderskiego i życzymy powrotu
do zdrowia Michałowi Winiarskiemu. Oby kolejne mecze były równie udane!
Jestem pewna, że oblicze polskiej reprezentacji się zmienia – i to na
lepsze J
(-
Ufff.. ;) - Publo)
Polska -
Argentyna 3:1 (19:25, 25:22, 25:21, 25:22)
Polska: Zagumny, Kadziewicz, Gołaś, Gruszka, Wlazły,
Winiarski, Gacek (libero) oraz Grzyb, Ignaczak, Stelmach, Szymański.
Argentyna: Ferraro, Peralta, Bidegain, Porporatto, Chavez,
Giani, Gonzalez (libero) oraz Bernasconi, Dominguez, Patti.
Widzów: 8000
powiedzieli po meczu:
Raul Lozano,
trener polskiego zespołu:
Zasadnicza różnica pomiędzy pierwszym i drugim meczem była taka, że w piątek
zwykle mieliśmy po kilka punktów przewagi, a w sobotę to my często
nadrabialiśmy 1-2 punkty straty. Oczywiście, gdy toczy się gra punkt za
punkt popełnia się więcej błędów. Nowością w grze polskiego zespołu
było to, że wraz z upływem czasu było coraz lepiej. W czwartym secie było
całkiem dobrze, szczególnie poprawiliśmy przyjęcie zagrywki. Z
takim zespołem jak Argentyna nie łatwo jest, gdy zacznie się nie najlepiej,
grać później spokojnie i wygrać mecz. Przed meczem trochę zmieniliśmy
taktykę, ale nie wszystko się udało. Nie było najlepiej z grą w bloku,
gdyż to są sprawy techniczne i trzeba to wyćwiczyć na treningach.
Przyznam, że niełatwo jest grać przeciwko rodakom. Oczywiście
najtrudniejszym momentem jest wysłuchanie ojczystego hymnu, chociaż w sobotę
lepiej to zniosłem niż za pierwszym razem. Po rozpoczęciu gry musiałem
zapomnieć o swej narodowości, gdyż jako trener zawsze chcę zwyciężać.
Mariusz Wlazły, zdobywca 20 punktów: W piątek
debiutowałem w Lidze Światowej, czułem tremę i grało mi się trudno. W
sobotę poszło znacznie lepiej, chociaż mecz był trudniejszy, toczyła się
walka punkt za punkt. Miałem pozwolenie trenera na silną zagrywkę i jakoś
to wychodziło. Przyznam, że nie wszystko udawało mi się, chociażby tak
jak w lidze. Jestem zadowolony. Myślę, że stać mnie w kolejnych meczach na
grę na podobnym poziomie.
Fabian Armoa, trener Argentyny: W porównaniu
z piątkowym meczem poprawiliśmy grę w bloku. Jednak w kilku momentach nie
wygraliśmy decydujących piłek i to zdecydowało o naszej porażce. Urzekła
mnie gościnność z jaką zostaliśmy przyjęci. Publiczność bardzo gorąco
dopingowała polską drużynę, ale też ciepło odnosiła się do nas.
Hernan Ferraro, kapitan Argentyny: Jak każdy,
kto przegrywa jestem zdenerwowany, trudno mi o rzetelną analizę gry. Myślę
jednak, że w drugim i trzecim secie nie spisaliśmy się, zwłaszcza, że
Polacy też nie grali w tym okresie dobrze.
:: AW ::
|