#31



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

Linki

Listy

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: FINAŁ MARZEŃ :::

        Najpiękniejszy finał w historii Champions League - to chyba najodpowiedniejsze słowa, określające spotkanie AC Milan - FC Liverpool, które odbyło się 25 maja 2005 roku w Stambule. Nie ma w tym ani krzty przesady, gdyż ja osobiście nie przypominam sobie finału zakończonego remisem 3:3, który obfitowałby w spektakularne zwroty akcji, i który zakończyłby się niemal sensacyjnie. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że Puchar Mistrzów powędrował w ręce drużyny, w której występował Polak - Jerzy Dudek. I najważniejsze - nie był on jednym z wielu piłkarzy na boisku, był bohaterem, który wybronił dwa rzuty karne! Jurkowi nawet Shevchenko nie był straszny...

Przed spotkaniem można było spotkać się z różnymi prognozami. Jedni mówili, że padnie remis 1:1 lub 0:0 i wszystko rozstrzygnie się w rzutach karnych, inni, że Liverpool nie ma szans z mocarzami z Mediolanu, a jeszcze inni, że Milan jest zmęczony sezonem i może kondycyjnie nie wytrzymać spotkania. Tak naprawdę wszyscy mieli tylko jakiś ułamek racji, ale chyba nikt nie przewidział scenariusza, który rozegrał się na boisku...

Za Milanem przemawiała żelazna i doświadczona defensywa oraz wielkie indywidualności. Atutami Liverpoolu miał być wyrównany zespół i waleczny Steaven Gerrard z opaską kapitana. I sprawdziło się - w pierwszej połowie bramka Mediolańczyków była niezagrożona, a w drugiej Gerrard poderwał do walki cały zespół "The Reeds".

| Liverpool triumfatorem Champions
League! |

Spotkanie rozpoczęło się od trzęsienia ziemi, gdyż już w pierwszej minucie Maldini wyprowadził Milan na prowadzenie. Po wyrzucie z autu na wysokości pola karnego obrona Liverpoolu zachowała się fatalnie, a legenda Milanu skierowała z bliskiej odległości piłkę do siatki. Dudek był bez szans, a kibicom "The Reeds" momentalnie zrzedły miny. Wszyscy próbowali wmówić sobie, że nic się nie stało, jednak na boisku było widać, że tak szybka utrata gola była dla piłkarzy Beniteza wbiciem noża w plecy. Czas upływał, a Milan poczynał sobie coraz odważniej. 39. i 44. minuta spotkania to kolejne ciosy zadane przez zespół z Mediolanu. Crespo wykorzystał dokładne zagrania kolegów i dwa razy z bliska pokonał Dudka. Po tych wydarzeniach wydawało się, że Liverpool zostanie rozniesiony, a ci którzy to typowali, mieli na ustach szerokie uśmiechy. Do ostatniego gwizdka nie stało się już nic interesującego, a Liverpool był już chyba pogodzony z porażką. Kiedy piłkarze "The Reeds" schodzili do szatni, kibice odśpiewali im "You'll Never Walk Alone".

Początek drugiej połowy nie wskazywał na żaden wielki przełom w sposobie gry "The Reeds". Nieoczekiwany obrót sytuacji przyniosła bramka "z niczego" zdobyta głową w 54. minucie przez Gerrarda. To był impuls do kolejnych ataków - Gerrard pokazał do kolegów z drużyny "teraz z nimi jedziemy". I pojechali jak po maśle - 56. minuta Smicer z dystansu, 60. Xabi Alonso po dobitce z rzutu karnego. Stadion oszalał, ludzie przed telewizorami zbledli, komentatorom zabrakło słów. A Liverpool cały czas szedł za ciosem. Niestety kolejne ataki nie przyniosły już powodzenia, jednak było widać, że Milan osłabł i cofnął się do defensywy. Po pewnym czasie obie strony trochę odpuściły i grały tak, by dotrwać w spokoju do dogrywki. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia, jednak w ostatniej minucie bliski szczęścia był Shevchenko. Na szczęście Dudek popisał się interwencją życia...

Przyszedł czas na rzuty karne. Jedni mówią, że to loteria, jednak ja myślę, że nie do końca, bo karne trzeba umieć strzelać. Pierwszy do piłki podszedł Serginho z Milanu i nie trafił futbolówką w światło bramki. Chyba zdekoncentrował go "taniec" Dudka w bramce... Pierwszym egzekutorem w drużynie Liverpoolu był Hamann, który bez większych problemów pokonał Didę. Druga seria to strzał Pirlo wyciągnięty przez Dudka oraz trafienie Cisse na 2:0. W tamtym momencie Milan był w bardzo nieciekawej sytuacji. Zmieniła to jednak trzecia kolejka, w której nie pomylił się Tomasson, a uczynił to rozgrywający całkiem dobry mecz Riise. Czwarta kolejka to trafienia Kaki i Smicera, który tak udanego występu w barwach "The Reeds" nie miał od lat. I wreszcie ostatnia, piąta kolejka. Dudek podaje piłkę Shevchence, a ten jej nawet nie chwyta. Rozbieg Ukraińca i... Dudek broni, a FC Liverpool zostaje mistrzem! Nierealne staje się realne, miasto Beatlesów świętuje do białego rana...

Zwycięstwo Liverpoolu nie jest może jakąś wielką niespodzianką ogólnie, jednak patrząc na przebieg pierwszej połowy spotkania finałowego, jest co najmniej sensacją. Pytanie tylko, co stało się z zespołem Milanu pomiędzy 54., a 60. minutą spotkania. Zmęczenie sezonem raczej nie wchodzi w grę, gdyż dogrywkę Mediolańczycy znieśli doskonale, a nawet byli w niej stroną przeważającą. Moim zdaniem Milan zbyt wcześnie poczuł w rękach puchar. Poczuł go zanim go dotknął. I po prostu został za to skarcony...

Na koniec pozostała jeszcze sprawa Jerzego Dudka. Nie jest tajemnicą, że Benitez zamierza ściągnąć w niedalekiej przyszłości Reinę z Villarrealu. Wiadomo, że Hiszpan to bramkarz nieprzeciętny i drogi, więc zapewne będzie miał zastąpić Dudka w wyjściowej jedenastce "The Reeds". No, ale po tym, co Jerzy zaprezentował w rzutach karnych, sprowadzenie Reiny wydaje się planem absurdalnym! Przecież nie można wykopywać z drużyny bohatera! Ja od siebie dodam tylko, że mam nadzieję, że jak Reina przejdzie do "The Reeds" to Dudek zmieni klub, bo na ławce by się tylko marnował. Tak będzie lepiej dla reprezentacji i samego zainteresowanego...

AC Milan - 3 (1' Maldini, 39' i 44' Crespo)
FC Liverpool - 3 (54' Gerrard, 56' Smicer, 60' Xabi Alonso)

Rzuty karne:

AC Milan - 2 (Serginho[-], Pirlo[-], Tomasson[+], Kaka[+], Shevchenko[-])
FC Liverpool - 3 (Hamann[+], Cisse[+], Riise[-], Smicer[+])

Dudek obronił dwa karne.

Żółte kartki: Carragher, Baros (FC Liverpool)

Sędziował: M.E. Mejuto-Gonzalez (Hiszpania)

Widzów: 80.000

AC Milan: Dida - Cafu, Stam, Nesta, Maldini, Gattuso (112' Rui Costa), Pirlo, Seedorf (86' Serginho), Kaka, Crespo (85' Tomasson), Shevchenko.

FC Liverpool: Dudek - Finnan (46' Hamann), Carragher, Hyypia, Traore, Luis Garcia, Gerrard, Xabi Alonso, Riise, Kewell (23' Smicer), Baros (85' Cisse).


:: zabójca ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)