#31



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

Linki

Listy

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: LIGA PSEUDO-DŻENTELMENÓW :::

        Tekst ukazał się w "Bezpłatnym Tygodniku Poznańskim"

          Kolejny wielki skandal w polskiej piłce. Ryszard Górka, były sponsor piłkarzy Lecha, szef firmy Erge oskarża prezesa PZPN, Michała Listkiewicza o przyjęcie łapówki. Twierdzi, że wręczył mu 15 tysięcy dolarów za załatwienie przychylności arbitra z Irlandii podczas rewanżowego meczu "Kolejorza" z IFK Goteborg.

Sprawa nie jest nowa. Górka już opowiadał o niej dziennikarzom "BTP". Zgodził się na opisanie sytuacji, prosił natomiast, by nie ujawniać nazwiska skorumpowanego działacza. Afera była jednym ze smaczków opublikowanej na naszych łamach historii Lecha Poznań. ustawienie meczu wyglądało tak: - Kilka dni przed rewanżem przyszedł do mnie trener, Henryk Apostel. Powiedział, że piłkarsko jesteśmy lepsi, ale lepiej się dodatkowo zabezpieczyć. Stwierdził, że "Listek", wtedy wiceprezes PZPN ds. kontaktów zagranicznych, ma odpowiednie dojście do sędziego. On zresztą specjalnie przyjechał do Poznania, zamieszkał w apartamencie, który należał do ZDOKP. Poszły pieniądze - wspomina poznański biznesmen. Obrazek już z rewanżowego spotkania. Loża dla VIP-ów. Wśród nich oczywiście Ryszard Górka. - Przy 0:1 wzruszyłem ramionami. Pewnie tak miało być, chodziło o więcej emocji, pomyślałem. Po drugiej bramce dla Szwedów zacząłem się denerwować. Po trzeciej, zerwałem z miejsca, poszedłem ch... szukać. Bezpośredni obserwatorzy do teraz pamiętają wyjątkowy pośpiech z jakim Listkiewicz ewakuował się ze stadionu przy ul. Bułgarskiej. - Ruszył z piskiem opon - opowiadają. 

Ryszard Górka pojawił się w Lechu w 1992 roku. właśnie toczyła się decydująca batalia o wejście do ekskluzywnej Ligi Mistrzów. Po minimalnej porażce na wyjeździe - tylko 0:1 po koszmarnym błędzie bramkarza Kazimierza Sidorczuka w ostatnich minutach - w Poznaniu zapanowała euforia. Udzieliła się ona także sponsorowi i działaczom, którzy obiecali zawodnikom gigantyczne premie. Ale Kolejorz ten dwumecz ostatecznie przegrał. KKS Lech uciekając przed długami przekształcił się. Zanim to nastąpiło Górka opuścił klub. Wiedział, że trudno mu będzie odzyskać zainwestowane pieniądze. - Pokwitowanie z którego wynika, że Listkiewicz niby na zakup sportowego sprzętu dla drużyny wziął 215 milionów ówczesnych złotych, traktowałem jak swoiste zabezpieczenie - wyjaśnia szef Erge. - Już wtedy zaczęły się moje korowody z Olimpią, Lechem i Wartą, czyli klubami, które w różnych okresach sponsorowałem. Toczyły się przed różnymi instancjami Piłkarskiego Sądu Polubownego. Listkiewicz miał dopilnować, żebym nie został wykiwany.. Prezes PZPN ostatecznie nie dotrzymał słowa. Niby pomagał, ale jakoś tak niemrawo, zamiast rzeki pieniędzy do Górki ostatecznie trafiały tylko drobne sumy. Szalę goryczy przechyliło jednak zachowanie działaczy Lecha Poznań, którzy sprawę roszczeń biznesmena ostatecznie przekazali do sądu powszechnego i.. wygrali. - To niedopuszczalna praktyka - irytuje się Górka. - Wciąż podtrzymuję stanowisko, ze Lech jest mi winien jeszcze 50 tysięcy złotych z transferu Jacka Bąka do Francji. Odmiennego zdania jest Michał Lipczyński, członek zarządu poznańskiego klubu: - Z tym panem nie mamy żadnych rozliczeń. wypada tylko ubolewać, że nazwa Lech pojawiła się w tak negatywnym kontekście.. Górka wcale nie zamierza jednak na tym poprzestać Sprawę opisał w liście do UEFA. Jest świadomy, że może dojść do międzynarodowej kompromitacji. - Ja tylko oczekuję elementarnej sprawiedliwości i zwrotu pieniędzy - twierdzi. 

Swoje wspomnienia związane z Listkiewiczem ma też inny prezes jednego z poznańskich klubów. Onegdaj handlował sprzętem RTV i AGD. Miał kilka dużych sklepów. - "Listek" lubił do mnie przyjeżdżać. Także wtedy, gdy nie sędziował nam meczu. Po prostu wchodził z dzieciakami do środka i mówił: - Wezmę to, to i jeszcze tamto.. Oczywiście nigdy nie zapłacił. Nawet transport musiałem mu fundować.. Sam szef PZPN nie neguje faktu, że pod zobowiązaniem figuruje jego podpis. twierdzi, ze sprawę na pewno załatwił, a sprzęt trafił do ręki kolejnego z prezesów Kolejorza - Ryszarda Dolaty. Ta wersja wywołała kolejną falę oburzenia w Poznaniu. - Nie dostałem ani pieniędzy, ani kostiumów. Zresztą Lech miał wtedy umowę z Adidasem i to ta firma zaopatrywała nas we wszystko, co potrzeba - wyjaśnia Dolata. Jeszcze bardziej dosadny jest Górka: - Za takie pieniądze przy ówczesnych duzo niższych cenach na adres klubu musiałyby trafić ze dwa wagony koszulek i spodenek. Po co? Listkiewicz nie zamierza rezygnować: publicznie zapowiedział skierowanie sprawy przeciwko szefowi Erge do sądu. w tym celu wynajął już nawet pełnomocnika. Został nim mecenas Tomasz Damięcki, ten sam, który niedawno bronił oskarżonego o gwałt nieletniej Fince piłkarza Zagłębia Lubin, Łukasza Mierzejewskiego. 

Oświadczenie Górki zbiegło się też ze specjalnie zwołaną w Warszawie konferencją, na której Michał Listkiewicz w towarzystwie najbliższych współpracowników, m.in Henryka Apostela, zapowiedział zdecydowaną walkę z nieuczciwymi arbitrami. To pokłosie aresztowania przez policjantów Antoniego Fijarczyka i Mariana Duszy. Jest tajemnicą poliszynela, ze zakulisowymi bohaterami wielu spotkań w polskiej lidze są dwie grupy umownie określane jako: "poznańska" i "warszawsko-rzeszowska". Do pierwszej zaliczany jest także Ryszard Forbrich. "Fryzjer" - znany również z tekstu w "BTP". Przez wiele lat uchodził za szarą eminencję w Amice Wronki, kilka lat temu został uznany za persona non grata w PZPN. Mówi się, że obecnie jest aktywny w II lidze i niższych klasach. Poznański ślad to także Grzegorz Kasperkiewicz - szef Wielkopolskiego Kolegium Sędziów, do niedawna pierwszoligowy sędzia i Adam Konarski - na razie biega z gwizdkiem po drugoligowych boiskach, znawcy tematu wróżą mu jednak szybki awans do najwyższej klasy. Poza nimi wymienia się nazwiska wielu innych podejrzewanych o korupcję sędziów. Wszystko nie zmienia podstawowej prawdy - polska liga jest nie tylko beznadziejnie słaba, jest po prostu nieuleczalnie chora. trudno się więc dziwić kibicom, którzy na każdym stadionie, bez opamiętania wykrzykują: "- Polscy sędziowie, to kurwy i sprzedawczykowie"


:: Bezpłatny Tygodnik Poznański  ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)