::: ELIMINACJE
MŚ 2006: POLSKA LIDEREM! :::
W minioną
sobotę (tj. 4 czerwca) w Baku - stolicy Azerbejdżanu doszło do spotkania dwóch drużyn w eliminacjach do przyszłorocznych Mistrzostw Świata. Polska zmierzyła się z gospodarzem - Azerbejdżanem.
Przed spotkaniem faworytem wydawali się być piłkarze Pawła Janasa, lecz za Azerami przemawiał atut własnego boiska. To był bardzo ważny mecz, w którym trzeba było zdobyć 3 pkt, które przybliżały by naszą drużynę do Niemieckich finałów.
Azerbejdżan to drużyna bez gwiazd, ale kilka nazwisk na pewno mówi coś kibicom. Obecnie najlepszym piłkarzem z tego państwa wydaję się być napastnik - Gurban Gurbanow. Oczywiście znany na całym świecie jest trener Azerów - Carlos Alberto Torres, który był kapitanem 'złotej' reprezentacji Brazylii z MŚ w 1970 roku.
Obie drużyny rozpoczęły mecz w następujących składach :
Azerbejdżan: Dżahangir Gasanzade, Kamał Gulijew, Raszad Sadygow, Awtandił Chadżijew ,Machir Szukurow, Ildar Abdulrachmanow, Emin Gulijew, Raszad Abdullajew, Raił Melikow , Asłan Karimow, Gurban Gurbanow.
Polska: Jerzy Dudek; Marcin Baszczyński, Tomasz Kłos, Jacek Bąk, Tomasz Rząsa; Kamil Kosowski, Radosław Sobolewski, Mirosław Szymkowiak , Sebastian Mila, Maciej Żurawski, Tomasz Frankowski.
Naszą reprezentacje prowadził oczywiście Paweł Janas, a szkoleniowcem naszych rywali był Carlos Alberto Torres. Zawody poprowadził Alberto Undiano Mallenco z Hiszpanii.
Przed meczem Polska była druga w 6 grupie eliminacji Mistrzostw Świata z 15 punktami, zaś Azerowie na ostatnim, szóstym miejscu z dorobkiem 2 punktów.
Od pierwszego gwizdka arbitra, nasza reprezentacja była częściej w posiadaniu piłki i przejęła inicjatywę nad rywalem. Mecz nie stał na bardzo wysokim poziomie, ale było kilkanaście akcji, które mogły spodobać się kibicom.
W 28 minucie przed szansą stanął napastnik Wisły Kraków - Tomasz Frankowski. Po przejęciu piłki w środku pola przez Mirosława Szymkowiaka, który przerzucił ją pod pole karne Azerów, nasz napastnik znalazł się w trudnej sytuacji, był odpychany przez rywali, ale poradził sobie i oddał ładny, techniczny strzał. Piłka minęła bramkarza Azerbejdżanu i wpadła do siatki. Było 1:0 dla naszych rodaków, Tomasz Frankowski zdobył już 6 bramkę w eliminacjach. Mecz zaczął się po myśli naszych kadrowiczów. Ta pierwsza bramka uskrzydliła Polaków i ci mogli już kontrolować przebieg spotkania.
Pierwsza połowa przebiegła już bez wielkich emocji i zakończyła się wynikiem 0:1 dla naszych. Dogodną sytuacje miał jeszcze Kamil Kosowski, który był praktycznie sam na sam z bramkarzem rywali, ale nie trafił w światło bramki.
Druga połowa była już dużo ciekawsza od pierwszej. Również od początku do ataku ruszyli Polacy.
W 48 minucie spotkania Radosław Sobolewski oddał potężny strzał w kierunku bramki Azerów, ale piłka ostatecznie odbiła się od poprzeczki.
Później doszło do dziwnej sytuacji, nie za bardzo związanej z grą. Na boisko wtargnęło kilku azerskich żołnierzy, którzy musieli wyprowadzić jednego z miejscowych kibiców, który chciał zakłócić przebieg spotkania. Chwile później wszystko wróciło do normy i wznowiono mecz. Była 57 minuta gry i Polacy mieli rzut wolny. Piłkę na pole karne wrzucił gracz Trabzonsporu - Mirosław Szymkowiak, najwyżej w polu karnym wyskoczył Tomasz Kłos i głową umieścił piłkę w bramce. Było już 2:0 i stało się jasne, że podopieczni Pawła Janasa już nie stracą punktów w tym meczu.
Azerowie stracili wiarę w siebie i Polacy atakowali coraz częściej. Najpierw dogodnej okazji nie wykorzystał Maciej Żurawski, który uderzył wysoko ponad bramką, lecz chwilę później zrehabilitował się za nieudany, poprzedni strzał. Mirosław Szymkowiak przeprowadził akcję w środku pola i dograł ją do dobrze ustawionego partnera. Rezerwowy Andrzej Niedzielan chwilę później wbiegł na wysokość pola karnego i podał piłkę wzdłuż bramki Dżahangira Gasanzade, a uznawany za najlepszego polskiego napastnika - Żurawski, umieścił futbolówkę w siatce.
Po zdobyciu 3 bramki doszło do szokujących wydarzeń. Trenerowi Azerbejdżanu - Carlosowi Alberto Torres'owi puściły nerwy. Brazylijczyk zaczął awanturować się przy linii bocznej z arbitrem technicznym i lekko uderzył sędziego w twarz. Za to zachowanie został natychmiast usunięty z ławki trenerskiej i musiał opuścić boisko.
Dodatkowo w stronę polskiej ławki rezerwowych zostały rzucone plastikowe butelki.
Zwycięstwo cieszy naszą drużynę, lecz szkoda, że pod koniec spotkania doszło do takich przykrych wydarzeń. Polacy opuścili Baku z 3 punktami i zostali nowymi liderami naszej grupy eliminacji do MŚ. Podopieczni Pawła Janasa mają 18 pkt, a druga Anglia ma ich 16, ale o jeden mecz do rozegrania więcej.
Twierdza Baku piłkarsko nie okazała się bardzo trudna, ale za to inne czynniki przeszkadzały w grze. Tak więc teraz trzeba cieszyć się z 3 punktów, dla kibiców mecz był dość monotonny, ale Carlos Alberto Torres i Azerscy kibice zadbali o widowisko. Niestety nie było to pozytywne, lecz przykre dla Polaków. Ponownie w kadrze nie zawiódł Tomasz Frankowski, który ma już 6 bramek. W grupie szóstej walka o awans rozstrzygnie się z pewnością pomiędzy Anglią i Polską.
We wrześniu czekają nas kolejne pełne emocji spotkania. Polska będzie podejmowała Austrię i Walię.
Za to z największym rywalem - Anglią, kadra Pawła Janasa zmierzy się w październiku.
Azerbejdżan 0:3 Polska (Frankowski 28, Kłos 57, Żurawski 79)
:: McLaren
::
|