#31



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

Linki

Listy

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)





Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

::: 24 KOLEJKA "IDEA" EKSTRAKLASY :::

        
STATYSTYKI:
bramek: 15
widzów: 36 500

najwięcej widzów w: Krakowie (8 000)

najlepszy strzelec: Tomasz Frankowski (Wisła Kraków - 24)


* * * *

Groclin Grodzisk Wlkp.  -  Lech Poznań     1 : 0     (0 : 0)

bramki: Porazik (50')
widzów: 6 000
sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom)

opis spotkania:

| Groclin - Lech  1 : 0
/fot. www.lech.poznan.pl |

Derby Wielkopolski były bardzo ważnym wydarzeniem zarówno dla graczy Groclinu jak i Lecha. Ci pierwsi chcieli przypieczętować v-ce mistrzostwo Polski, natomiast Poznaniacy z całą pewnością starali się wywieść z Grodziska Wlkp. chociaż jeden punkt, co z pewnością uznane by było za wielki sukces. Lech grał mądrze, jednak nie wykorzystał kilku sytuacji. Od początku meczu atakowali jednak zawodnicy Groclinu. Doskonałe sytuacje mieli Sikora i Ślusarski, jednakże znakomitymi interwencjami popisał się Waldemar Piątek. Lechici swój pierwszy strzał oddali dopiero w 34 minucie. Strzał Scherfchena powędrował jednak daleko obok słupka bramki Przyrowskiego. Na początku drugiej połowy sędzia podyktował rzut wolny, którego wykonawcą był Michał Goliński, do niedawna piłkarz poznańskiego Lecha. Strzelił mocno i dokładnie, jednak Waldemar Piątek popisał się fenomenalnym refleksem i wybił piłkę na róg. Do narożnika powędrował - wiadomo - Goliński, dośrodkował a przy dalszym słupku piłkę do bramki wbił niepilnowany Porazik. Piłkarze z Poznania próbowali odrobić stratę jednego gola, a najlepszą okazje ku temu miał w doliczonym czasie gry Krzysztof Gajtkowski, który jednak (w swoim stylu ;P) przestrzelił. Szkoda straty punktów, ale cóż począć. Najważniejsze, że piłkarze Lecha w rundzie wiosennej grają o wiele lepiej niż w drugiej części roku 2004. I co równie ważne są już raczej pewni utrzymania w ekstraklasie :)

konferencja prasowa:
Dusan Radolsky (trener Groclinu): "Trudno mi oceniać ten mecz, bo to dzień, który upewnił nas w tytule wicemistrzowskim. Bardzo dziękuję mojej drużynie i cieszę się bardzo, że wytrzymaliśmy trudy spotkań w ostatnich dwóch tygodniach, a drużyna z Grodziska po raz drugi w historii wywalczyła co najmniej tytuł wicemistrzowski"

Czesław Michniewicz (trener Lecha): "Gratuluję trenerowi Radolsky'emu, piłkarzom i działaczom tak radosnego wydarzenia. Staraliśmy się zneutralizować silną broń Groclinu, czyli stałe fragmenty gry. Wiedzieliśmy doskonale, że bardzo dobrze w tej roli czuje się Goliński i po jego dośrodkowaniu na długi słupek Porazik strzelił nam bramkę. Świerczewski, który miał go pilnować, liczył, że wyprzedzi go Waldemar Piątek i spóźnił się z interwencją. Mieliśmy szczęście w pierwszej połowie nie tracąc bramki, kiedy Mowlik po nieszczęśliwej interwencji trafił w słupek, a Kuś wybił piłkę po strzale Ślusarskiego. Byliśmy słabsi, a mogliśmy się silniejszej drużynie z Grodziska przeciwstawić dobrą organizacją gry"

:: Publo ::

* * * *

Polonia Warszawa  -  Legia Warszawa    0 : 5     (0 : 2)

bramki: Kiełbowicz (20', 31-k); Włodarczyk (51'), Karwan (73'), Saganowski (77')
widzów: 3 000
sędziował: Pavel Olsak (Słowacja)

opis spotkania:
W środę 25 maja rozegrano 44 derby stolicy. Trudno byłoby nazwać to wydarzenie piłkarskim świętem. Derby to przede wszystkim odpowiedzialność. Odpowiedzialność, która ciążyła na organizatorach, kibicach i wreszcie samych aktorach widowiska – piłkarzach Legii i Polonii. Niestety nie sprostały jej zarówno władze Polonii, które nie wpuściły na stadion ani jednego kibica Legii, kibice Legii, którzy po nieudanej próbie dostania się na trybunę główną rozpoczęli burdy w mieście, kibice Polonii, którzy przez pół meczu ubliżali własnym piłkarzom i wreszcie zawodnicy Polonii, którzy nawet nie nawiązali walki z silniejszym przeciwnikiem. Legia zaczęła mecz w tym samym składzie, co z w zwycięskim pojedynku z Wisłą. Jednak wcale nie prezentowała się tak przebojowo jak w tamtym spotkaniu. Chwilami można było nawet odnieść wrażenie, że to Poloniści byli częściej przy piłce. Cóż z tego skoro to Legia prowadziła do przerwy 2:0. Najpierw w 19 minucie bramkę strzelił po rzucie wolnym Kiełbowicz. Niewiadomo czy chciał dośrodkowywać czy strzelać, nie mniej nie tknięta przez nikogo piłka wpadła tuż przy słupku bramki Banaszyńskiego. 10 minut później w polu karnym Polonii znalazł się Włodarczyk i czując na plecach rękę obrońcy padł jak zabity. Słowacki sędzia podyktował karnego, którego na bramkę zamienił Kiełbowicz. Kilka minut po wznowieniu gry Sokołowski zagrał do Włodarczyka, a ten mając odsłonięte pół bramki strzelił z kilku metrów prosto w bramkarza Polonii. Żeby było śmieszniej ten wpadł z piłką do bramki, a Włodarczyk mógł się cieszyć ze zdobycia gola. W 73 minucie najbardziej kuriozalną bramkę meczu zdobył Bartosz Karwan. Przy bardzo biernej postawie obrońców wpadł w pole karne, jednak upadając na ziemię strzelił prosto w Banaszyńskiego. Ten odbił piłkę prosto w Karwana, który na siedząco strzelił bramkę… głową. Co w tym czasie robili Poloniści niewiadomo. Cztery minuty później Karwan dośrodkował wprost na głowę Saganowskiego, który po strzale głową umieścił piłkę w siatce. Zrezygnowany bramkarz Polonii nawet się nie ruszył. Tak oto dokonał się pogrom warszawskiej Polonii. Legioniści nie pokazali tego dnia nic wielkiego. Jednak kilka składnych akcji wystarczyło, aby rozgromić lokalnego rywala, któremu nie wychodziło zupełnie nic. Legia odniosła drugie z rzędu wysokie zwycięstwo, a Polonia pokazała aspiracje do gry w drugiej lidze – zarówno pod względem sportowym jak i organizacyjnym.


konferencja prasowa:
Marek Motyka (trener Polonii): "Legia obnażyła wszystkie nasze słabości i była pod każdym względem zespołem lepszym. Momentami byliśmy bezradni na tle dobrze zorganizowanej gry Legii, nie mieliśmy żadnych atutów. Po stracie pierwszej bramki w poczynania naszych piłkarzy wkradła się nerwowość, a po drugim golu zwątpienie, że można odrobić straty"

Jacek Zieliński (trener Legii): "Pokazaliśmy solidny futbol, a to w połączeniu z dobrą skutecznością wystarczyło dziś do wysokiego zwycięstwa, które, gdyby nie brak koncentracji w ostatnich minutach, mogło być jeszcze bardziej okazałe"

:: black_grzywa ::

* * * *

Wisła Płock  -  Cracovia                            3 : 0     (0: 0)

bramki: Sobczak (76', 89'), Peszko (85')
widzów: 6 000 
sędziował: Richard Havrilla (Słowacja)

opis spotkania:
Mecz ten sędziował słowacki arbiter. Nie ma się co dziwić skoro kilka dni wcześniej nasz kochany prezes Michał Listkiewicz wypowiedział się, że dałby głowę za to, że AŻ 5 polskich sędziów pierwszoligowych jest uczciwych. No, no... kto by pomyślał, że tylu ich znalazł. No ale miałem przecież o meczu. :) Cracovia tym meczem odebrała sobie praktycznie szansę na udział w Pucharze UEFA. Choć nie wiem czy nie jest tak, że jeśli Wisła Kraków zdobędzie Puchar Polski, a będzie w finale grała z Legią lub Groclinem, to kolejna drużyna z ligowej tabeli nie zagra w Pucharze UEFA
(-Albo inaczej Legia, lub Groclin zdobędą puchar grając z Wisłą w finale. Ach ten lokalny patriotyzm ;P - Publo). No ale w takiej sytuacji kibice Pasów będą musieli trzymać kciuki za Białą Gwiazdę, której tak nienawidzą i bluzganie na nią jest ich głównym celem życiowym. Zawodnicy Wisły Płock mieli w pamięci mecz rozegrany jesienią w Krakowie, w którym to polegli 0:4. Był to też jakby nie patrzeć mecz na szczycie w walce o Puchar UEFA (o ile Wisła wygra PP). No i od początku zaatakowali gospodarze. W 18 minucie spotkania mieli dogodną sytuację po rzucie wolnym wykonywanym przez Patryka Rachwała. W 34 minucie groźną kontrę wyprowadziła Cracovia ale strzał Gizy był minimalnie niecelny. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i nic nie wskazywało, że będzie inaczej i w drugiej połowie. W szatni jednak zawodnicy Wisły musieli dostać jakąś motywację od trenera, gdyż wyszli na murawę maksymalnie zmotywowani i rozpoczęli szturm na bramkę Cabaja. Raz po raz dochodzili do dogodnych sytuacji strzeleckich, a w 51 minucie Paweł Sobczak popisał się strzałem z przewrotki. Jednak to Cracovia pierwsza wpakowała piłkę do siatki. Gola jednak nie uznano, gdyż sędzia podyktował faul na bramkarzu. Wisła dostała ostrzeżenie i postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. I tak w 76 minucie bramkę zdobył Paweł Sobczak. Na kolejne miejscowi kibice nie musieli długo czekać, gdyż w ostatnich 15 minutach meczu padły wszystkie 3 bramki. Na listę strzelców wpisał się Sławomir Peszko oraz drugi raz w tym meczu Sobczak. Tak więc Wisła zdołała uratować swój honor wygrywając z Cracovią i doganiając ją w dorobku punktowym w tabeli Idei Ekstraklasy (wiem, że głupia nazwa ale cóż ja biedny zrobię).

:: ZOnk ::


* * * *

pozostałe wyniki:
Wisła Kraków  -  Górnik Zabrze                    2 : 1     
Górnik Łęczna  -  Amica Wronki                   1 : 0
GKS Katowice  -  Odra Wodzisław                1 : 1
Pogoń Szczecin  -  Zagłębie Lubin                0 : 0

 

TABELA PO 24 KOLEJCE

 1. Wisła Kraków  24  66 - 20 59 pkt
 2. Groclin Grodzisk Wlkp.  24  46 - 25 50 pkt
 3. Legia Warszawa  24  40 - 19 43 pkt
 ...      
 13. Odra Wodzisław  24 24 - 37  22 pkt
 14. GKS Katowice  24 23 - 54  14 pkt

 

mistrz Polski

v-ce mistrz Polski

spadek do II ligi


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (