::: 23
KOLEJKA "IDEA" EKSTRAKLASY :::
STATYSTYKI:
bramek: 16
widzów: 29 000
najwięcej widzów w: Warszawie (13 000)
najlepszy strzelec: Tomasz Frankowski (Wisła Kraków - 24)
* * * *
Legia
Warszawa - Wisła Kraków
5 : 1 (3 : 0)
bramki: Sokołowski I (20'), Włodarczyk
(29', 34', 70'), Magiera (60'); Żurawski (85')
widzów: 13 000
sędziował: Tomasz Pacuda (Częstochowa)
opis spotkania:
W niedziele 22 maja w długo oczekiwanym meczu na Łazienkowskiej
zmierzyły się drużyny Legii i Wisły Kraków. Wiślacy pomimo wcześniejszych
zapowiedzi wyszli w najsilniejszym składzie, w składzie Legii zabrakło
Smolińskiego, Rzeźniczka i Vukovicia. Mało kto spodziewał się, że osłabiona
Legia w ogóle zdoła nawiązać walkę z mistrzami Polski. Tymczasem to co się
wydarzyło przerosło najśmielsze oczekiwania warszawskich kibiców. Początek
meczu wcale nie zapowiadał pogromu gości. Gra była wyrównana z lekką
przewagą Legii. W pierwszych minutach dwukrotnie obrońcom Legii uciekał
Tomasz Frankowski. Najpierw dograł do Błaszczykowskiego, który strzelił
wysoko nad bramką, w następnej sytuacji sam posłał piłkę obok słupka.
Stopniowo jednak inicjatywę przejmowali legioniści, czego wyrazem była duża
ilość stałych fragmentów gry. W 20 minucie z wolnego strzelał Włodarczyk,
ale trafił w nogi obrońcy. Po rzucie rożnym strzelał głową Saganowski,
ale świetnie bronił Majdan, faulowany później przez Włodarczyka. Na tym
zakończyły się ostrzeżenia ze strony Legii i minutę później było już
1:0. Nie atakowany przez nikogo Sokołowski przebiegł pomiędzy obrońcami
Wisły i pięknym strzałem z linii pola karnego umieścił piłkę w siatce.
1:0 dla Legii i szał na zapełnionych po brzegi trybunach! Legia jednak nie
spoczęła na laurach i dążyła do zdobycia kolejnego gola. W 24 minucie
Saganowski był sam na sam z bramkarzem, ale zbyt daleko wypuścił sobie piłkę
i nic z tej akcji nie wyszło. Chwilę później po dośrodkowaniu Kłosa
szansę na wyrównanie miał Frankowski, ale nieczysto trafił w piłkę. W 30
minucie było już 2:0 dla Legii, po świetnym dośrodkowaniu Sokołowskiego
bramkę głową strzelił Włodarczyk. Niespełna 5 minut później Wiślacy
byli w jeszcze większym szoku, bo Legia zdobyła trzecią bramkę! Piłkę po
rogu wrzucił Kiełbowicz, Djokovic uderzył głową, a stojący metr przed
bramką Włodarczyk wepchnął piłkę do siatki. Kiedy sędzia zakończył
pierwszą połowę piłkarze Legii schodzili do szatni wśród burzy oklasków.
Efektowna, kombinacyjna gra, dużo ruchu na boisku i walka o każdą piłkę
były kluczem do wysokiego prowadzenia w pierwszej połowie. W drugiej części
gry Legia kontynuowała koncert dobrej gry, a Wiślacy wciąż grali
chaotycznie i poruszali się jakby dwa tempa walonej niż zwykle. Frankowski i
Żurawski byli zupełnie bezradni wobec świetnie grającego Choto. Karwan,
Sokołowski czy Szala swoimi dryblingami dosłownie ośmieszali piłkarzy z
Krakowa. W 60 minucie Legioniści wymienili kilka szybkich podań, wreszcie
Saganowski zagrał prostopadła piłkę do wbiegającego w pole karne Magiery,
a ten mocnym strzałem pokonał Majdana. Przy stanie 4:0 kibice skandowali:
GDZIE TEN MISTRZ?! Mistrz wciąż nie mógł się odnaleźć i jakby tego było
mało stracił zaraz piątą bramkę. Saganowski zgrał głową do Włodarczyka,
a ten strzałem po ziemi podwyższył na 5:0. IDŹCIE DO DOMU, MY NIE POWIEMY
NIKOMU! – skandowali kibice Legii w kierunku przyjezdnych. 5 minut przed końcem
meczu w szeregi gospodarzy wkradło się zdekoncentrowanie, co skrzętnie
wykorzystał Maciej Żurawski. Jednak bramka na 1:5 wcale nie zmieniła obrazu
tego meczu. Tego dnia Legia była drużyną lepszą pod każdym względem. Tym
wysokim, efektownym zwycięstwem Warszawiacy odbili sobie cały nieudany
sezon. Pamięć po pogromie Wisły zostanie jeszcze przez wiele lat. Jeśli
chodzi o Wisłę, to niewątpliwie rozegrała najgorsze spotkanie w tym
sezonie. Wszystko jedną czy przyczyną porażki był zły stan zdrowia niektórych
zawodników, zbyt ciężki trening czy presja psychiczna. Nic nie
usprawiedliwia tak beznadziejnej gry, drużyny, która marzy o Lidze Mistrzów.
konferencja prasowa:
Jacek Zieliński (trener Legii): "Naszym celem było zdobycie
trzech punktów oraz stworzenie pasjonującego widowiska. Nie chcieliśmy aby
jedno wykluczyło drugie i w zupełności nam się to udało. Agresja,
ruchliwość, pomysłowość to były dzisiaj atuty mojej drużyny. Rozumiem,
że trenerowi Liczce trudno było na dzisiejszy mecz zmobilizować drużynę,
bowiem Wisła praktycznie tytuł mistrzowski już zdobyła"
Werner
Liczka (trener Wisły Kraków): "Nam dzisiaj brakowało wszystkiego,
co miała Legia. Moi piłkarze za bardzo głaskali piłkę, rozgrywali ją na
trzy, cztery podania i nic z tego nie wychodziło. Pierwszy kwadrans w naszym
wykonaniu był w miarę udany, potem już było źle. Wynik z pewnością jest
zasłużony i o tym meczu w Krakowie trzeba jak najszybciej zapomnieć"
Tomasz Sokołowski I (Legia): "Wisła przyjechała, żeby postawić
kropkę nad i, ale my zawzięliśmy się, by przerwać ich passę
nieprzegranych meczów. Już w Grodzisku zagraliśmy dobrze, ale głupio
straciliśmy punkty. Ważny był pierwszy gol, padł po świetnej akcji całego
zespołu. To dla syna i żony ten gol. Miałem też asystę przy drugim golu.
Wisła już się nie podniosła. Ale i my jej nie pozwoliliśmy grać w piłkę"
Artur
Boruc (Legia): "Co mogę powiedzieć? Po takim zwycięstwie to mogę
tylko zaśpiewać: "ja kocham Legię". Jestem niesamowicie szczęśliwy,
nie mam słów. Nie chciałbym teraz być w skórze bramkarza Wisły. Od
schylania się po piłkę bolałby mnie kręgosłup. Gdyby ktoś przed meczem
powiedział, że wygramy 5:1, zostałby wyśmiany. Miło utrzeć Wiśle nosa,
nie chcieliśmy, by świętowała u nas zdobycie tytułu. Niech zrobi to w
Krakowie"
Jacek
Magiera (Legia): "Strzeliłem Wiśle już drugiego gola, ale tak
naprawdę patent mam na Amikę - jej strzeliłem już cztery. Rozegraliśmy świetny
mecz. Szkoda trochę, że w końcówce straciliśmy gola, bo chcieliśmy wygrać
do zera. Nie ma jednak co wybrzydzać. Wiem, że jeszcze dużo pracy przed
nami, ale jesteśmy na dobrej drodze, by tak grać nie tylko od święta.
Chciałbym, aby kibice zawsze tak licznie przychodzili na nasz stadion i by
zawsze wychodzili z niego z uśmiechami na twarzach. Z Wisłą to jakoś często
się zdarza. Przegrała na Łazienkowskiej po raz piąty z rzędu"
Tomasz
Kiełbowicz (Legia): "Wygraliśmy zasłużenie. Mogliśmy wygrać
nawet wyżej, bo Wisła w ogóle nam nie zagroziła. Byliśmy bardzo
skoncentrowani. Nie wydaje mi się, aby Wisła zagrała szczególnie słabo.
Już nie pierwszy raz wygrywamy z nią na swoim stadionie. Przed meczem wynik
5:1 wzięlibyśmy w ciemno. Troszeczkę szkoda straconej bramki, bo nokaut byłby
pełen. Ale i tak bardzo się cieszymy"
Radosław
Majdan (Wisła K.): "Wszyscy zagraliśmy źle. Nie można powiedzieć,
że mieliśmy tremę. Z pewnością pewien wpływ na postawę drużyny miały
ostatnie choroby. Przecież parę dni temu kilku naszych piłkarzy miało po
39 stopni gorączki i nie grali w Warszawie na sto procent. Każdy z nas może
mieć pretensje tylko do siebie i po części też... do sędziego"
Tomasz
Frankowski (Wisła K.): "Brudy będziemy prać we własnej szatni.
Mogę oceniać tylko siebie. Zagrałem beznadziejnie, to był mój najgorszy
występ, odkąd jestem w Krakowie. Mówi się, że Choto jest wolny? To ja dziś
przy nim wyglądałem jak maluch przy mercedesie. Moja forma sięgnęła dna,
jest się od czego odbijać. Martwi to, szczególnie przed meczami
reprezentacji"
:: black_grzywa
::
* * * *
Amica
Wronki - Pogoń Szczecin
0 : 0
widzów: 3 000
sędziował: Marek Mikołajewski (Ciechanów)
opis spotkania:
Słabo grająca na wiosnę Amica podejmowała we Wronkach Pogoń Szczecin. Dla gospodarzy była to ostatnia szansa na poprawę gry, w przeciwnym wypadku klubu z Wielkopolski raczej nie zobaczylibyśmy w przyszłorocznym Pucharze UEFA. Wronczanie co i raz zawodzą swoich kibiców, ale tym razem po przeciwnej stronie stanęła także niespecjalnie spisująca się Pogoń. Portowcy mogli być o tyle groźni, że w ćwierćfinałowym spotkaniu o Puchar Polski zostali pokrzywdzeni przez sędziego Roberta Werdera i pałali chęcią udowodnienia swoich umiejętności.
Początki były bardzo niemrawe. Obydwie jedenastki skutecznie broniły dostępu do własnej bramki i nie pozwalały rywalom na stworzenie groźnej sytuacji. Pierwszą ciekawszą akcję przeprowadzili piłkarze Amiki. Po błędzie w wykonywaniu rzutu wolnego, piłkę przejął Rafał Murawski i popędził na bramkę Borisa Peskovicia. Naciskany przez Julcimara pomocnik oddał lekki strzał, z którym żadnych problemów nie miał słowacki golkiper Pogoni. W rewanżu Krzysztof Michalski dobrze dośrodkował do Przemysława Kaźmierczaka, ale ten nie trafił w bramkę Radosława Cierzniaka.
Potem nastąpił okres delikatnej przewagi gospodarzy, jednak nie potrafili oni pokonać Peskovicia. W 26. minucie znakomitą sytuację zmarnował Paweł Skrzypek. Strzał głową niepilnowanego na 6 metrze obrońcy przeleciał nad poprzeczką. Około 30 minuty dwa strzały oddał Zbigniew
Grzybowski, lecz w obydwu przypadkach trudno było mówić o realnym zagrożeniu bramki Pogoni.
Goście próbowali wykorzystać aktywnego Artura Bugaja, jednak podania do napastnika często były niedokładne i padały łupem defensorów Amiki.
Pierwsza część meczu była bardzo nudna i można było mieć tylko nadzieję, że druga połowa będzie lepsza – niestety było tylko niewiele lepiej.
W 54. minucie ładnym uderzeniem z około 20 metrów z rzutu wolnego po faulu na Bugaju popisał się
Edi. Piłka poszybowała tuż, tuż nad poprzeczką. Potem lepiej spisywała się Amica. Najpierw ładną solową akcją popisał się Jaroslav Simr. Czech minął czterech rywali, lecz oddał słaby strzał i Pesković znów nie miał problemu z interwencją. W 70. minucie bliski strzelenia gola był Zbigniew
Grzybowski, który trafił w słupek. Jego dobitka także nie poszybowała w światło bramki. W 77. minucie swoje szczęście sprawdzał jeszcze Marcin Burkhardt wprowadzony po przerwie, ale i on trafił w Słowaka.
Ofensywne zapędy Wronczan zostały przerwane wraz z wydarzeniem z 84. minuty. Wtedy to, czerwoną kartkę otrzymał Dariusz Dudka. Obrońca brutalnie sfaulował Krzysztofa Kaźmierczaka i sędzia Marek Mikołajewski nie musiał długo zastanawiać się nad podjęciem decyzji.
Trzy punkty dla swojej drużyny chciał zapewnić właśnie Kaźmierczak, ale obdarzony silnym uderzeniem z dystansu zawodnik nie potrafił zmusić Cierzniaka do kapitulacji. Najpierw w sukurs bramkarzowi przyszli obrońcy, a za drugim razem pomocnik Portowców nie trafił w bramkę.
Amica była dzisiaj zespołem odrobinę lepszym. Trudno żeby było inaczej gdy występowała w roli gospodarza, a za rywala miała drużynę walczącą o utrzymanie. Jeśli
Wronczanie mieliby w taki sposób reprezentować polskie kluby na arenie międzynarodowej, to chyba dobrze, że z Pucharem UEFA praktycznie mogą się już pożegnać. Po tej porażce Amica spadła na szóstą lokatę.
konferencja prasowa:
Bogusław Pietrzak (trener Pogoni): "Od początku było widać, że
drużyny podchodzą do siebie z dużym respektem. Przewidywałem, że kto
pierwszy strzeli bramkę, ten wygra mecz. Niestety, przespaliśmy pierwszą połowę.
Byliśmy za mało skoncentrowani. Stąd nie wykończyli swoich znakomitych
okazji ani Parzy, ani Kaźmierczak. Mecz był przyzwoity, choć mogłoby być
więcej piłki, a mniej szachów"
Maciej
Skorża (trener Amici): "Pogoń to zespół bardzo dobrze
zorganizowany w defensywie, potrafiący do tego szybko przejść z obrony do
ataku. Nam udało się poprawić grę obronną i nie popełniliśmy takich błędów
jak te, które kosztowały nas utratę goli w Płocku z Wisłą. Dudce brakuje
odpowiedzialności na boisku. Może dlatego, że ma dopiero 21 lat. Mamy
jeszcze teoretyczne szanse na udział w Pucharze UEFA"
:: spoxgreq ::
* * * *
Zagłębie
Lubin - Wisła Płock
0 : 1 (0 : 1)
bramki: Celakovic (30')
widzów: 2 000
sędziował: Jarosław Żyro (Bydgoszcz)
opis spotkania:
Podczas meczu 23. kolejki płoczcanie
okazali się dużo lepsi od lubinian, którzy grali na swoi boisku i przy własnej
publiczności, przegrywając różnicą jednej bramki. Zespół z Płocka wystąpił
w dość zmienionym składzie niż podczas ostatniego meczu, co wyszło im na
dobre. Pomocnicy Wisły Gęsior i Dżikija zdominowali środek pola,
nastawieni byli głównie na kontry. Wśród gospodarzy wyróżniał się
Gerofgyan, który starał się pobudzić do gry kolegów, jednak zbytnio mu się
to nie udało. W okolicach 30. minuty powstało małe zamieszanie pod bramką
w wyniku którego Wojciech Łobodziński sfaulował zawodnika Wisły Płock.
Doprowadziło to do rzutu wolnego, który wykorzystał Marko Calakovic. Piłka
po kopnięciu przeleciała nad murem, ponad bramkarzem, odbiła się od słupka
i triumfalnie wleciała do bramki. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze
mieli okazję wyrównać i to dwukrotnie za sprawą Łukasza Piszczka, jednak
strzał został obroniony, a drugi trafił w poprzeczkę. W następnej części
meczu chorwacki trener Zagłębia próbował
wszelkich roszad na boisku, mających na celu dogonienie Wisły, lecz piłkarze
z Płocka bronili się skutecznie, choć często na pograniczu spalonego. Pod
koniec meczu gospodarze stracili Pawła Strąka, który zszedł z boiska po
drugiej żółtej kartce (pierwsza za niesportowe zachowanie). Mecz był średni,
chwilami zaistniało kilka porywających akcji, jednak nie były one w większości.
Lubinianie zawiedli swoich kibiców, drugą z rzędu porażką w lidze.
konferencja prasowa:
Mirosław Jabłoński (trener Wisły P.): "Wyszedł nam zupełnie
inny mecz niż w Pucharze Polski. Wpływ na to miały zmiany kadrowe i powrót
do zespołu trzech ostatnio kontuzjowanych zawodników. Drużyna pokazała dziś
zupełnie inne oblicze. Zagraliśmy lepiej, stworzyliśmy wiele sytuacji
bramkowych, z których jedną wykorzystaliśmy, a w środę ani jednej. Myślę,
że wygraliśmy zasłużenie, choć Zagłębie nie grało źle - gospodarze
grali ambitnie i do końca. Nam z kolei zabrakło skuteczności przy
kontratakach"
Drażen
Besek (trener Zagłębia): "Zapłaciliśmy dzisiaj cenę za system
gry środa - sobota. Nie wychodzi nam taka gra, gdy trzeba gonić wynik.
Dostaliśmy bramkę po błędzie obrony, ale stworzyliśmy wiele sytuacji, to
co wychodziło w Pucharze Polski, dziś się nie udawało. Jest mi przykro, że
zawiedliśmy kibiców"
:: Rei ::
* * * *
pozostałe wyniki:
Lech Poznań - Górnik Łęczna
3 : 0
Górnik Zabrze - Groclin Grodzisk
Wlkp. 0 : 1
Odra Wodzisław - Polonia
Warszawa 2 : 1
Cracovia - GKS
Katowice
2 : 0
TABELA PO 23 KOLEJCE
| 1. Wisła Kraków |
23 |
64 - 19 |
56 pkt |
| 2. Groclin Grodzisk Wlkp. |
23 |
45 - 25 |
47 pkt |
| 3. Legia Warszawa |
23 |
35 - 19 |
40 pkt |
| ... |
|
|
|
| 13. Odra Wodzisław |
23 |
23 - 36 |
21 pkt |
| 14. GKS Katowice |
23 |
22 - 53 |
13 pkt |
|