::: 22
KOLEJKA "IDEA" EKSTRAKLASY :::
STATYSTYKI:
bramek: 23
widzów: 33 000
najwięcej widzów w: Krakowie (10 000)
najlepszy strzelec: Tomasz Frankowski (Wisła K. - 24)
* * * *
Groclin Grodzisk
Wlkp. - Legia Warszawa 3 : 2
(2 : 2)
bramki: Sikora (38', 45'), Radzewicz
(68'); Saganowski (8', 33')
widzów: 3 000
sędziował: Tomasz Mikulski (Lublin)
opis spotkania:
W 22 kolejce piłkarskiej ekstraklasy naprzeciw siebie stanęły dwa liczące
się w polskiej piłce zespoły. Groclin, który nadal ma szanse na zdobycie
mistrzostwa oraz stołeczna Legia, choć pozbawiona szans na Ligę Mistrzów,
wciąż walcząca o wysoką pozycję w lidze. Mecz zapowiadał się ciekawie i
takim był, a na bramki kibice nie mogli narzekać.
Po 33 minutach i wyraźnym przeważaniu legionistów, stołeczni, dzięki
bramkom Marka Saganowskiego prowadzili 0-2. Obie strzelone zostały po
ewidentnych błędach obrońców z Grodziska. Gospodarze nie dali długo
cieszyć się rywalom z prowadzenia. W ciągu kolejnych 10 minut, po wspaniałych
podaniach Michała Golińskiego, do siatki Boruca trafił dwukrotnie Adrian
Sikora. Po przerwie legioniści przejęli inicjatywę na boisku, ale to
zawodnicy z Grodziska strzelili gola. W 69 minucie Adrian Sikora znalazł się
w dogodnej pozycji do strzału, lecz zagrał do jeszcze lepiej ustawionego
Marcina Radzewicza, który bez wahania ustalił wynik spotkania na 3-2.
Gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa i powiększenia przewagi nad
legionistami do 7 pkt. Zwycięstwo podtrzymało nadzieje na Mistrzostwo
Polski, choć wyprzedzenie Wisły w pogoni o ten tytuł będzie bardzo trudne.
Legioniści przełknęli gorycz porażki i odjechali bez punktu do stolicy, by
w następnej kolejce walczyć z kolejnym pretendentem do mistrzostwa - Białą
Gwiazdą.
konferencja prasowa:
Dusan Radolsky (trener Groclinu): "Drużyna pokazała duży
charakter. W sytuacji kiedy przegrywaliśmy 0:2, a boisko opuściło w ciągu
krótkiego czasu z powodu urazów dwóch graczy z wyjściowego składu nie
straciliśmy wiary w dobry wynik. Mecz rozpoczął się od nowa po dwóch
golach Adriana Sikory. Po przerwie było ciężko pod nasza bramką ale to my
strzeliliśmy trzecią bramkę"
Jacek
Zieliński (trener Legii): "Przykro, że po dobrych meczach nie
zdobywamy punktów, a w tym ciekawym widowisku, ani jednego. Początek ułożył
się dla nas wyśmienicie. Chcieliśmy szybko strzelić bramkę i tak się stało,
a potem drugą. Byliśmy w znakomitej sytuacji ale niestety nie potrafiliśmy
tej przewagi utrzymać do przerwy. Może to przy prowadzeniu 2:0 skutek
dekoncentracji bo prosty błąd popełnił Choto, który cały mecz miał
dobry"
Zbigniew
Drzymała (prezes Groclinu): "Bardzo obawiałem się tego spotkania
bo w tak mocno okrojonym składzie mogliśmy wysoko przegrać. Kiedy Legia
prowadziła 2:0, a sędzia w początkowym okresie gwizdał na korzyść Legii,
sprawdzał się czarny scenariusz. A potem zdarzył się cud. Było na meczu
pięciu duchownych - dwóch księży: nasz kapelan Piotr Loba, kapelan Lecha
Jacek Markowski, który jest proboszczem w kościele w Grodzisku i trzech młodych
braci z Zakonu Oblatów z Obry. Losy spotkania odwróciły się jednak nie za
sprawą sił nadprzyrodzonych ale samych zawodników. Legia opanowała środek
boiska i to ją kusiło aby iść do przodu. Nam to z kolei stwarzało klimat
do kontr i jak się okazało to przyniosło Groclinowi zwycięską bramkę"
:: UlTima
::
* * * *
Wisła Płock
- Amica Wronki
2 : 0 (2 : 0)
bramki: Jeleń (7', 31')
widzów: 3 000
sędziował: Antoni Fijarczyk (Stalowa Wola)
opis spotkania:
Spotkanie zaczęło się obiecująco
dla płockich kibiców. Już w 2. min spotkania Gęsior atakuje bramkę,
niestety nieczysto trafia w piłkę po dośrodkowaniu Patryka Rachwała.
Gąska jednak nie daje za wygraną i
już 5 minut później zawodnicy Wisły Płock prowadzą 1:0 – Gęsior
idealnie podaje do Jelenia, który wymyka się nieudolnym obrońcom Amiki i
doprowadza do sytuacji „sam na sam” z bramkarzem, a nie zwykł marnować
takich okazji. Po stracie gola piłkę przejmują zawodnicy Amiki, ale bez
wymiernych rezultatów, nie udaje im się przełamać defensywy Wiślaków. Ci
natomiast w ciągu 17 minut przeprowadzili kilka sprawnych akcji i Wronczanie
tylko dzięki interwencjom Cierzniaka nie przegrali meczu większą ilością
bramek. W 31 minucie Gęsior ponownie stwarza możliwość strzału Jeleniowi
i Wisła prowadzi 2:0. Do przerwy sytuacja ta pozostaje bez zmian, mimo, iż
Wisła po zdobyciu drugiej bramki cofnęła się do defensywy.
Po przerwie na boisku nadal dominacja gospodarzy, którzy jednak
w sytuacjach podbramkowych zachowywali się niepewnie i chaotycznie. W
64 minucie Wisła miała kolejną szansę na podwyższenie wyniku, ale
Mierzejewski fatalnie spudłował. Chwilę później szansę na gola ma Kryszałowicz,
ale trafia w Kubę Wierzchowskiego. 66 minuta to kolejna szansa na honorowego
gola – rzut wolny z 17 metrów, jednak Burkhardt strzela ponad bramkę.
Ostatnie minuty meczu to obrona Wisły, kontry i ataki gości. Najciekawiej było
w 90 minucie, kiedy Bąk oddał mocny strzał, a piłkę odbitą przez
Wierzchowskiego dobijał Burkhardt. Akcję tę skutecznie udaremnił płocki
bramkarz.
:: Lucyferia ::
* * * *
Wisła Kraków
- Odra Wodzisław
3 : 1 (1 : 1)
bramki: Żurawski (21', 75'), Zieńczuk
(57'); Myszor (16')
widzów: 9 000
sędziował: Mirosław Ryszka (Warszawa)
opis spotkania:
Jak wiadomo Wisła cały
czas śrubuje rekordy dotyczący kolejnych meczów bez porażki czy to u
siebie, czy w ogóle w naszej lidze, która od niedawna nazywa się Idea
Ekstraklasa. Przed meczem było to 37 meczów w lidze bez porażki i 48 meczów
na własnym stadionie. Krakowianie przystąpili do tego spotkania bez pauzującego
za kartki Sobolewskiego. A jako, że Kwiek doznał kontuzji pleców, zastąpić
go miał Martins Ekwueme. Gdy zobaczyłem go w wyjściowym składzie aż złapałem
się za głowę. Nie wiem co ten zawodnik robi w tej drużynie, a na dodatek w
pierwszej jedenastce. Cóż Werner Liczka wielkim trenerem jest! Wystawił go
już w poprzednim meczu Pucharu Polski (tym razem nazwa bez sponsora ;p) na
lewej stronie i nie zrobił nic za co by go można było choć trochę
pochwalić. Nie wywalczył chyba żadnej piłki. No ale cóż, Werner Liczka
wielkim trenerem jest i wie komu można zaufać i na kogo stawiać. Przed
rozpoczęciem meczu piłkarze wiedzieli już, że zwycięstwem z Odrą nie
zapewnią sobie tytułu Mistrza Polski, gdyż Groclin wygrał z Legią w
Grodzisku Wielkopolskim 3:2. Nie wiem jak to na nich podziałało, ale zaczęli
mecz ospale. Skutek tego taki, że w 16 minucie zaskoczył ich Myszor strzelając
bramkę głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Dopiero wtedy drużyna Białej
Gwiazdy wzięła się do roboty. Kilka minut później był już remis. Po dośrodkowaniu
Marka Zieńczuka strzałem z kilku metrów trafił do bramki niezawodny Maciek
Żurawski. Niestety już "Franek" nie miał tyle szczęścia co
"Żuraw", bo po chwili spudłował z 3 metrów. Widać, że nie jest
w formie i ma problemy z nogą. Wg mnie powinno się dać szansę dłużej
pograć Brożkowi. Do wyróżniających się zawodników należy zaliczyć
jeszcze młodego Błaszczykowskiego, który w każdym meczu wkłada wiele
serca w walkę o piłkę. Po przerwie asystą odwdzięczył się za
poprzedniego gola Żuraw Zieńczukowi, który po dośrodkowaniu strzelił głową
do siatki. Przy okazji zademonstrował koszulkę z napisami: Wisła Kraków i
Lechia Gdańsk, przypominając kibicom skąd pochodzi i tym samym zdobywając
sobie ich sympatię. Niestety takie mamy prawo, że za zdejmowanie koszulki
grozi żółta kartka. Po tej bramce Wisła uspokoiła grę, a Odra nie kwapiła
się zbytnio do wielkich ataków, co prawda miała kilka akcji ale zostawały
one szybko zakończone przez obrońców Wisły. W 76 minucie znów trafił do
siatki Żuraw. Majdan wykopał piłkę z "piątki", przedłużył ją
głową Zieńczuk, trafiła do Franka a ten podał ją Żurawiowi, który
sprzed linii pola karnego pokonał Pawełka świetnym strzałem. Do końca
meczu wynik nie uległ zmianie, a Wisła kontrolowała przebieg gry. Po tym
meczu Wisła ma dwa nowe rekordy ligi: 38 meczów w ogóle i 49 meczów u
siebie bez porażki. Kolejnym sprawdzianem będzie spotkanie na Łazienkowskiej
z Legią, która nienajlepiej spisuje się w tym sezonie. Czy będzie 50 meczów
bez porażki? Ja jestem o tym święcie przekonany, a wywalczenie mistrzostwa
na terenie odwiecznego wroga to jest coś ;)
konferencja prasowa:
Radosław Majdan (Wisła): "Panowie, tak nie można... Ta moja żółta
kartka. Przecież to było to samo, co na jesieni w Wodzisławiu. Rocki rżnie
cwaniaka, a później biegnie do PZPN jak jakiś konfident. Tak nie można.
Rozumiem, twarda, męska walka. Ale Rocki podbiegł do mnie i uderzył mnie w
plecy, gdy piłka była już w powietrzu. Sędzia udał, że nic nie widzi.
Zwracamy już któryś raz z rzędu na to uwagę, ale sędziowie nie reagują.
Dziś było podobnie. Dopiero po pewnym czasie pan Ryszka zaczął na to
zwracać uwagę. Jeśli ktoś coś robi, to niech później nie płacze i nie
leci na skargę do PZPN–u czy gdzieś indziej. To jest nie fair. Na jesieni
za takie same rzeczy zapłaciłem 5000 zł. Możemy grać ostro, ale nie w
taki sposób. W szatni poprosiłem kolegów, żeby się sprężyli szczególnie,
bo bardzo zależało mi na zwycięstwie, bo generalnie nie przepadam za Odrą.
Rok temu było podobnie, gdy graliśmy o mistrzostwo. Oni grali można
powiedzieć o pietruszkę, bo utrzymanie mieli zapewnione, ale po meczu okazało
się, że grali dla kogoś, dlatego bardzo się cieszę, że dziś wygraliśmy
z nimi. Nie chcę rozmawiać z Rockim ani dziś, ani nigdy w życiu. Nie lubię
takich ludzi. W walce trzeba mieć charakter, a nie zachowywać się jak baba
i lecieć na skargę do PZPN–u, bo zawodnik drużyny przeciwnej stanął mu
lekko na nogę"
Werner
Liczka (trener Wisły K.): "Miał to być ciężki mecz i był. W
pierwszych piętnastu minutach mieliśmy problem z wejściem w mecz. Jeszcze
ciężej zrobiło się po bramce dla Odry. Graliśmy czwarty mecz w przeciągu
dwunastu dni, były podróże pociągami - miało to wpływ na brak optymalnej
gry. Brakowało nam szybkości i świeżości. Dwóch-trzech zawodników nie
było przygotowanych na 100 procent. Myślę, że trzy punkty są zasłużone,
po przerwie były piękne akcje. Zagraliśmy solidny mecz. W przerwie czułem
zdenerwowanie, zawodnicy czuli, że im nie wychodzi. Sytuacja Frankowskiego
rzeczywiście była ważna, mogło już nie być remisu. Ale on nam to jeszcze
wróci kilka razy"
Franciszek
Smuda (trener Odry): "Uważam, że było to dobre spotkanie,
prowadzone w dobrym tempie. Wisła strzeliła dwie bramki więcej i wygrała.
Szkoda, bo rozegraliśmy dobre spotkanie. Liczą się jednak "piłeczki w
siateczce". Na pewno cieszy mnie, że Wisła pobiła rekord i oby wyśrubowała
go jeszcze wyżej, życzę Wiśle tego z całego serca. Jestem mieszkańcem
Krakowa, czemu miałby pobić ten rekord ktoś inny jak nie Wisła? Nie
spekuluję, czy w barażach będzie Lech, Zagłębie, Polonia czy my. Trzeba
wygrać ostatnie cztery mecze. Jeżeli nie wygramy z Polonią, to trzeba myśleć
o barażach"
Tomasz
Frankowski (Wisła): "Piłka była zagrana idealnie po ziemi,
niestety trochę za plecy i nie udało mi się skierować jej do bramki. Nie
mam jednak poczucia dyskomfortu, bardziej martwi mnie uraz, który nie daje mi
spokoju, dlatego dzisiejszy mecz nie był w moim wykonaniu najlepszy. Lewa
noga nie funkcjonuje jednak jak należy. Od dwóch tygodni nie czuję pełnego
komfortu gry. Nie jestem skuteczny tak jakbym chciał, mam z tym lekkie
problemy. Mam nadzieję, że już za tydzień w Warszawie się to zmieni"
:: ZOnk ::
* * * *
pozostałe wyniki:
Lech Poznań - Górnik
Zabrze
2 : 1
GKS Katowice - Zagłębie
Lubin
2 : 0
Górnik Łęczna - Pogoń
Szczecin
1 : 1
Polonia Warszawa -
Cracovia
2 : 3
TABELA PO 22 KOLEJCE
| 1. Wisła Kraków |
22 |
63 - 14 |
56 pkt |
| 2. Groclin Grodzisk Wlkp. |
22 |
44 - 25 |
44 pkt |
| 3. Legia Warszawa |
22 |
30 - 18 |
37 pkt |
| ... |
|
|
|
| 13. Odra Wodzisław |
22 |
21 - 25 |
18 pkt |
| 14. GKS Katowice |
22 |
22 - 51 |
13 pkt |
|