.

<<< Słowem wstępu : Wasze wiersze : Wiersze wieszczów : Śpiewnik : Inne : Linki : Na do widzenia : AM >>>

.


<<<
Baranek: "Świat Nowej Fali" >>>


Nowa Fala to pokolenie pisarzy, którzy urodzili się w drugiej połowie lat czterdziestych, a ich debiuty przypadły na koniec lat sześćdziesiątych. Główni przedstawiciele pokolenia pochodzili: z Poznania: Stanisław Barańczak, Ryszard Krynicki; z Krakowa: Julian Kornhauser, Adam Zagajewski. Ponadto z grupą związani byli pochodzący także z innych ośrodków, jak na przykład Ewa Lipska, Krzysztof Karasek czy Jacek Bierezin. Lata, w których tworzyli, to lata cenzury, propagandy, socjalistycznej nowomowy. To, co zastali na początku w literaturze, wydało im się skostniałe, oderwane od rzeczywistości, od problemów społeczeństwa i jednostki. Zaproponowano zatem powrót do językowego eksperymentu, do społecznego konkretu, do wypowiadania prawdy o stanie świadomości społecznej. Literatura miała stać się formą światopoglądowej aktywności, miała być moralnie zaangażowana, krytyczna wobec zastanego świata. Pokoleniu zależało na odejściu od „poetyzacji rzeczywistości”, brać odpowiedzialność za rzeczywistość, przedstawić jej rzetelny opis, bez przemilczeń. W jednym z wywiadów Tadeusz Nyczek, jeden z czołowych krytyków literackich  tego pokolenia, mówi: „Postawa realistyczna miała służyć przede wszystkim do prawdziwego (w znaczeniu nie zakłamanego) opisu otaczającego świata, czyli jedynej realności”. Poezję cechowała aktualność, codzienność, biograficzność, ścisły związek z doświadczeniami pokolenia, demaskowanie wszelkich zafałszowań przekazów o świecie w języku oficjalnym- propagandy, nowomowy oraz w języku kultury masowej. Abstrakcji i uogólnieniom przeciwstawiano konkret i przeciętność, rzeczywistość nieupiększoną, wyraźnie turpistyczną. 

Przeżyciem, które zjednoczyło najwybitniejszych twórców generacji były wydarzenia marcowe 1968 roku, kiedy to nastąpił zakaz wystawiania Dziadów w reżyserii Kazimierza Dejmka wydany przez Gomułkę z powodu protestu ambasady radzieckiej przeciwko rzekomo antyrosyjskiej wymowie dramatu. Wydarzenie to stało się pretekstem do licznych, głównie studenckich, manifestacji ludzi niezadowolonych z braku swobód obywatelskich i politycznych. Wystąpienia te zostały brutalnie stłumione przez milicję i ORMO, przeprowadzono czystkę wśród niepokornej kadry uniwersyteckiej i rozpętano nagonkę antysemicką, by zrzucić winę za owe wydarzenia na intelektualistów żydowskiego pochodzenia. Jeden z głównych przedstawicieli pokolenia, Julian Kornhauser, powiedział w wywiadzie: „Koniec lat 60., po Marcu`68, to był okres bardzo trudny w życiu każdego z nas, epoka fałszu. Stąd kwestia prawdy i fałszu, która pojawiła się w naszej literaturze, była dla nas najważniejsza”. W grudniu 1970 roku doszło do kolejnego protestu, wystąpień robotników przeciwko podwyżkom cen. Krwawe wydarzenia w Gdańsku doprowadziły do odejścia Gomułki i przejęcia władzy przez ekipę Gierka. Po krótkotrwałej, kolejnej zresztą „odwilży” rozpoczął się okres tzw. Propagandy sukcesu. Pozorne polepszenie sytuacji ekonomicznej kraju i podniesienie stopy życiowej społeczeństwa okupione zostało gigantycznym zadłużeniem Polski na Zachodzie i ogromnym uzależnieniem polityczno-gospodarczym od ZSRR. W czasie, gdy w oficjalnych środkach masowego przekazu informowano o sukcesach gospodarczych, ekonomicznych i ciągłym rozwoju, coraz mocniejsze stawały się cenzura i PZPR. 

Inną wspólną cechą pokoleniową był podobny życiorys- wszyscy młodzi twórcy nie pamiętali już wojny. Niestety młodym ludziom tego pokolenia nie żyło się wcale lepiej niż ich starszym kolegom, a to ze względu na totalitarne rządy PRL, wszechobecną cenzurę i groteskowe czasy gomułkowskiej „małej stabilizacji”. Dlatego też twórcy podejrzliwi wobec zakłamanej rzeczywistości, starali się dociec prawdy, wyrazić swoją niezgodę na porządek rzeczy, na upadek kultury. Zarówno twórczość Stanisława Barańczaka, jak i Ryszarda Krynickiego możemy zaliczyć do nurtu lingwistycznego poezji skupionego na samym języku, na odkrywaniu jego mechanizmów, na demaskowaniu przeróżnych gier językowych, manipulacji, nadużyć. Już od dzieciństwa wiedzieli, że poeta powinien traktować język "nieufnie" i "podejrzliwie". Mówiąc „język” mam na myśli jego moce poznawcze, pułapki znaczeniowe, polisemię, paradoksy ekonomii "wydatku słownego" i tak dalej. Teraz wszakże ta uwrażliwiająca wyobraźnię wiedza ulegała konfrontacji z doświadczeniem mowy wysoce wyspecjalizowanej i zrutynizowanej w swoich zadaniach: pozostającej na służbie metodycznego kłamstwa i dezinformacji, manipulatorskiej, obrażającej bezkarnie poczucie zdrowego rozsądku, insynuacyjnej, ogłupiającej. W jaki sposób można odsłonić i pokazać działanie jej mechanizmu? Co do tego nie mieli wątpliwości. Należało mowę tę uczynić tworzywem poetyckiej obróbki, uprzedmiotowić ją w obrębie mowy własnej (lirycznej) i niejako wtórnie zutylizować w obcym jej kontekście. Tak właśnie, nad podziw jasno, zadanie swe widzieli młodzi poeci poznańscy, których usiłowania stanowiły próbę skutecznej samoobrony przed językową agresją komunistycznych mass mediów. Za językiem polityki stał świat polityki. Rozbijanie języka było równoznaczne z podważaniem podstaw tego świata. Świat wykreowany w poezji Stanisława Barańczaka jest dotknięty skazą totalitaryzmu. Pragnieniem pokolenia była chęć normalnego życia, chęć wolności i prawa do wyrażania swoich poglądów. Innymi słowy, była to tęsknota za normalnością, której ówczesny system był zaprzeczeniem. Poezja Nowej Fali nastawiona była na sprawy aktualne, obserwowała bacznie współczesność, stąd jej przedstawiciele widzieli swego poprzednika w Tadeuszu Peiperze, przedwojennym awangardziście, który głosił, że poezja winna być „w uścisku z teraźniejszością”. Poeci stawiali na żywy kontakt z odbiorcami, często stosowali strategię mówienia wprost, pisali o codzienności, by odzwierciedlić szarzyznę i brzydotę otoczenia, brak nadziei i zniechęcenie ówczesnego społeczeństwa. Odeszli od popularnej w latach 60. wizji człowieka- everymana i uczynili swym bohaterem człowieka konkretnego, mieszkającego tu i teraz. Zwykle w ich wierszach pojawiało się sporo akcentów autobiograficznych.

Pierwszy obraz świata, o którym chciałabym powiedzieć wyłania się z wiersza Ewy Lipskiej, Pt. „Egzamin”. Jest to świat, w którym manipuluje się człowiekiem. Sam tytuł utworu – Egzamin na króla, ukazuje nam sytuację absurdalną. Co więcej, z wiersza wynika, że to nie król został wybrany dla ludu, lecz to lud został wybrany dla króla. Świadczą o tym dwie ostatnie strofy- król został wybrany i powinien pokazać się społeczeństwu. Jednak to przewodniczący komisji egzaminacyjnej pobiegł po naród, aby go wręczyć władcy. Koniec wiersza wyjątkowo absurdalny, odsłania grozę sytuacji. Naród został tu uprzedmiotowiony- oprawiony w skórę, co sugeruje zniewolenie, król będzie nim zarządzał.  Wiersz ten stanowi relację z egzaminu. Całość zbudowana jest z krótkich, najczęściej dwuwersowych strof, co wskazuje na niezwykłą lapidarność sprawozdania. Stwierdzenie: „Królem wybrano pewnego króla, który miał zostać królem” ukazuje nam absurd przeprowadzanego egzaminu. Słowo „kandydat” występujące wers wcześniej jest jakby zapożyczony z PRL-owskiej nowomowy. Kolejne strofy portretują króla. Osoba mówiąca wymienia jego cechy, które zdecydowały o wyborze. Można tu zwrócić uwagę na niektóre określenia, jak np. „uśmiech ujmujący” (ale za szyję) oparte na przeredagowaniu frazeologizmów i utartych zwrotów, charakterystyczne dla poetów „Nowej Fali”. Po przeanalizowaniu argumentów obserwator jest pewien, mówi: „Tak, to na pewno był król” -strofa ta jest podsumowaniem poprzednich. W wierszu wyczuwamy ironię, co każe traktować „egzamin na króla” jako satyrę na społeczno-polityczną rzeczywistość PRL, gdzie tyrania i ubezwłasnowolnienie społeczeństwa są na porządku dziennym. Tekst ten demaskuje polską rzeczywistość lat 70-tych XXw. W dużej mierze stanowi wyraz niezgody na świat, w którym manipuluje się człowiekiem. 

Kolejny obraz świata wykreowany został przez Adama Zagajewskiego w wierszu, Pt. „Sklepy mięsne”. Świat przedstawiony w wierszu poprzez zakłamanie dąży do autodestrukcji. Wiersz mówi o stworzeniu świata łagodniejszego, ale zakłamanego. Chodziło o to, by ukryć to, co złe, poprzez nie mówienie prawdy. W tym celu tworzy się nowomowę, przez którą fałszuje się rzeczywistość. Osoba mówiąca w wierszu, to człowiek stojący na pograniczu dawnej prawdy i nowej prawdy kreowanej przez system. Prawda o świecie dostosowuje się do potrzeb ją produkujących. Dawniej mówiono o świecie w sposób prosty i dosadny. Dzisiaj dostosowuje się ją do systemu, stąd nowa prawda o Murzynach. Gdyby przyjrzeć się uważnie rzeczywistości otaczającej osobę mówiącą w wierszu, to możnaby zauważyć, że jest ona wykreowana przez nową prawdę. Stąd nowa prawda o sklepach mięsnych i rzeźnikach. W czasach niedostatku sklep staje się jak muzeum do zwiedzania, a słowo „rzeźnik” wyszło z użycia. Tak samo złagodzono inne prawdy- o hyclu, o krwi. Człowiek powinien żyć w nowej rzeczywistości- złagodzonej, niewiele myśleć o prawdzie. Dawniej fakty niewygodne przemilczano. Współcześnie należy posługiwać się kłamstwem, aby je łagodzić. Mówi o tym fragment: „ moje usta wyścielono tekturą, którą dawniej nazywano milczeniem”. 

Trzeci obraz świata, o którym chciałabym wspomnieć wykreowany został przez Juliana Kornhausera w wierszu, Pt. „ Zjadacze kartofli”. Wiersz ukazuje marność życia przeciętnego człowieka. Cała uwaga skierowana jest bowiem na spożywanie jedzenia. To właśnie dzięki niemu człowiek odzyskuje siły i może dalej funkcjonować w społeczeństwie. Należałoby zwrócić tu uwagę na jakość, a także na ilość tego jedzenia. Można powiedzieć, że jest go dokładnie tyle, żeby każdy mógł zabić głód. Do swej dyspozycji mieli jedynie kartofle i smalec, co jak nie trudno zauważyć- do wykwintnych dań nie należy. Podmiot liryczny ukazuje nam, że życie nie rozpieszcza społeczeństwa, a mimo to ono nie buntuje się, jest zadowolone z tego, co ma. W wierszu wyczuwamy jednak ironię. Ludność nie buntuje się, bo boi się, że utraci całkiem wszystko. Została tu użyta personifikacja. Tytułowe kartofle śmieją się do matki „złośliwymi oczkami”. Może ona wyżywić rodzinę kartoflami i smalcem. Nigdy jednak nie będzie w stanie zapewnić im nic lepszego. Społeczeństwo wszelkie czynności wykonuje machinalnie. Życie na tym świecie jest wyjątkowo trudne i byle jakie.

Kolejny obraz świata wykreowany został przez Stanisława Barańczaka w wierszu, pt. „Braki, odrzuty, produkty zastępcze”. Ta wizja świata również nie wygląda zbyt optymistycznie. Jest to bowiem świat groteskowej gospodarki i nieudolnej produkcji, który bynajmniej życia ludziom nie ułatwia. W każdej z czterech strof zawarte są pytania retoryczne. Paralelnie zbudowane strofy podkreślają beznadziejność zaistniałej sytuacji. Mamy tu do czynienia z liryką pośrednią. Biorąc pod uwagę lata, w których wiersz powstał możemy się domyślać, że podmiot liryczny jest obywatelem Polski w czasach PRL-u. „Więc to już zawsze, tak, jak zawsze. Zamiast ostatecznej jasności i pierwszej jakości przed oczami wciąż będą paczące się drzwi z obluzowaną klamką, a nie rajskie wrota”. Zdaje on sobie sprawę, że żyje w czasach, kiedy wszystko jest i będzie   n-tej klasy, kiedy nie można zbyt wiele oczekiwać od życia. Żyć normalnie oznacza tu tyle, co przymykanie oczu na niedoskonałości świata. Utwór ukazuje jak atmosfera bytowania w takim świecie ogarnia całe życie psychiczne człowieka, jak zaczyna określać jego sferę przeżyć metafizyczno- egzystencjalnych, jak cała ta niewydarzoność staje się „figurą” ludzkiego losu w tej części świata. Fragment „(…)nie nastanie świat świetny, świetlisty i świeży” świadczy o tym, że mamy tu do czynienia ze światem niedoskonałym, ponurym i niezdrowym, w którym ciężko normalnie egzystować.

Piąty obraz świata, o którym chciałabym powiedzieć wyłania się z wiersza Stanisława Barańczaka, pt. „Widokówka z tego świata”. Każda strofa tego utworu zaczyna się od stwierdzenia: „Szkoda, że Cię tu nie ma”. Słowa te mogą kojarzyć nam się z początkiem listu bądź tak jak w tym przypadku- widokówki przesyłanej do kogoś bliskiego czy znajomego. Słowa te mogą też wprost wyrażać ubolewanie podmiotu lirycznego z faktu, że w świecie, w którym żyje nie ma Boga, a raczej nie odczuwa się jego obecności. Utwór napisany jest w formie monologu. Jest ciągiem wypowiedzi i pytań retorycznych zadawanych Bogu. Podmiot liryczny opowiada Mu o swoim życiu na ziemi, problemach, przemyśleniach dotyczących sensu ludzkiego istnienia, zmagania się z losem. Powracają pytania: „Powiedz, co u Ciebie słychać, co można widzieć, gdy się jest Tobą”. W wierszu dochodzi do swoistej syntezy istnień Boga i człowieka. Bogu zadaje się pytania takie, jak człowiekowi, bo odczuwa po ludzku. Człowiek boli Boga, obydwa istnienia są nierozerwalnie związane: „Mów, jak Ty się czujesz z moim bólem- jak boli Ciebie Twój człowiek”. Bóg jednak milczy, nie odpowiada na zadane Mu pytania, wydaje się być gdzieś bardzo daleko stąd, jest obojętny na los człowieka. Podmiot liryczny odczuwa brak obecności Boga w stworzonym przez Niego Wszechświecie. Świat, pomimo tego, że nie ma  nim Boga, wciąż istnieje, jest stały i niezmienny. Życie ludzi współczesnych niczym się nie różni od życia tych, którzy istnieli przed nimi. Człowiek jest przechodniem, który przebywa na ziemi tylko chwilowo. W każdym czasie historycznym ludzka egzystencji zmierza ku śmierci, która jest nieuchronna.

Ostatni obraz świata, o którym chcę powiedzieć wyłania się z wiersza Stanisława Barańczaka, pt. „ U końca wojny dwudziestodwuletniej”. Jest on swoistym obrazem mechanizmów władzy komunistycznej. Liczba zamieszczona w tytule wiersza to wiek poety, który w 1968roku ukończył 22lata. Rok 1968 stanowi szczególną datę powojennej historii Polski, kojarzy się z wydarzeniami marcowymi- zdjęciem Dziadów ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie, demonstracjami studentów i wystąpieniami antysemickimi. Władza komunistyczna przedstawiana w utworze chce rozciągnąć swoją kontrolę nad ciałem i umysłem człowieka, ograniczyć jego wolność, swobodę myśli i sądów. Znaki systemu totalitarnego w utworze, to: przesłuchania, szczucie psami, terror i zastraszanie, wszechobecna propaganda i ideologia: „Zapomniałeś nazwisk i adresów, oświecony lampą biurka prosto w oczy…”. Człowiek w takim ustroju musi ciągle uciekać, kryć się ze swymi poglądami i myślami, zapominać nazwiska i adresy ludzi. W tym świecie nie jest się pewnym jutra, nie ma przyszłości, w każdej chwili można zaginąć, zostać aresztowanym lub zabitym: „…liczyłeś zaginionych, zmarłych i zabitych(…)…grzebałeś zaginionych, zmarłych i zabitych…”. Podmiot liryczny jest nie tylko obserwatorem zdarzeń, to wszystko, czego jest świadkiem dzieje się także w nim samym, w jego świadomości.

Świat odmalowany w wierszach przedstawicieli pokolenia „Nowej Fali” jest zimny, okrutny, szary. Jest miejscem, w którym człowiek cierpi, żyjąc. Człowiek egzystuje w przesyconym złem świecie. To świat zimny, lodowaty, paradoksalnie pozbawiony życia. Ludzie w nim bytujący cierpią z powodu samotności, która jest przekleństwem współczesności. Życie kontrolowane jest przez władze, które mają dostęp do każdej jego dziedziny. Egzystencja jest tu bardzo trudna. Każdego dnia trzeba uważać na to, co się mówi i komu. Ludzie żyją byle jak, wszystko z czym mają styczność jest podejrzanej jakości. Jednak nikt jawnie się nie zbuntuje, gdyż naraziłby przez to siebie i swoją rodzinę. Nawet wiara w Boga była źle widziana przez władze, które uważały się za zbyt nowoczesne, by w cokolwiek wierzyć. Cała ta beznadziejność sytuacji doprowadziła do tego, że społeczeństwo przestało odczuwać w swym życiu Boga. Człowiek w wykreowanym przez twórców „Nowej Fali” świecie jest zniewolony przez totalitarny system. Walczy o prawdę, zmagając się jednocześnie z ciężką egzystencją w komunistycznym państwie.

Poezja przedstawicieli „Nowej Fali” uświadomiła literatom, że ich nadmiernie nowatorska twórczość jest wygodna dla władzy, gdyż oderwana od realności. Ponadto uwrażliwiła etycznie pisarzy, przypomniała im o społecznych zobowiązaniach literatury. Wchłonęła doświadczenia poezji kontestacyjnej( Rafał Wojaczek, Andrzej Bursa), by cały impet buntowników skierować przeciw manipulującej społeczeństwem władzy i jej propagandzie. Nic dziwnego, że w II połowie lat siedemdziesiątych poeci „Nowej Fali” stworzyli tzw. Drugi obieg, czyli podziemny, pozacenzuralny świat literacki.

 

.

<<< Periodyk Poetycki, numer 20, czerwiec 2005 : periodyk-poetycki@epf.pl : on-line >>>