<<
UnionJack: "O Bzikowie" >>
Tyran Jerzy ze wsi Bzików
bił swą żonę mimo krzyków.
Swoją pannę,
trzaskał w garnek.
Mówią na to 'zimny wychów'.
Panna (!) Jola ze wsi Bzików
wyczytała w swym senniku,
że jej mąż
może wciąż.
Kryj się, Pietrzak Fryderyku!
Młody farmer ze wsi Bzików
ryćka żonę swą w kurniku.
Kury, jak widzę,
żrą kukurydzę.
Treść pointy więźnie mi w przełyku.
Szewc Jan, także ze wsi Bzików,
zbił swą żonę (z pantałyku).
Teraz kobita
chodzi jak zbita.
Rozwód kroi się po cichu.
Dużo piszę o Bzikowie.
Władzę także streszczę słowem:
sołtys wsi Józef
psa puszcza luzem.
Pies jest ojcem w liczbie mnogiej.
Proboszcz, znany mi z Bzikowa
pod poduszkę Biblię chowa.
Przyjeżdżają biskupi,
trzeba w łaski się wkupić.
Wkuwa kapłan treść Bożego Słowa.
Na pastwisku pod Bzikowem
krowy głowią się nad Bogiem.
Trwają debaty
czy Bóg ma łaty
i czy mleko daje kolorowe.
|