<<
Smutny Wędrowiec: "Ul. xxxxxxx 29" >>
U progu dorosłości
Niezdecydowany
Wiszę między absurdem a słowami
Między cieniami
Przeszłości
Jak przystało na romantyka
Umieram
Trzy raz dziennie
Raz na śniadanie by przerazić sąsiadów
Potem jest cisza
Melancholia
Przy obiedzie raz jeszcze
Umrzeć mi przyjdzie
A potem fajeczkę zapalić
I przeanalizować zagadnienia śmieci
Po pierwsze: nigdy już nie umierać...
Potem zaś w głębokiej depresji
Umrę szumnie i głośno
Pokazowo to zrobię
Niech pospólstwo ma uciechę
A ja pijąc kawę
Popatrzę, próżność ucieszę
Wśród mesjaszy pospolitych
Jestem człowiekiem zwykłym...
23 (chyba) kwiecień
|