<<
Jacek Piotrowski: "Deszczowy lipiec" >>
czyli wakacyjny wierszyk turpistyczny
Płynnie w rynnie deszcz ohyda
bluzga w bryzgach, plaszcze, rzyga,
rzeką wloką jakieś flaki,
smrodem rodem jak z kloaki.
Nudno, brudno, pełno śmieci,
plaża w smarze pustką świeci,
chłód chód czyni dość niemrawym,
od wilgoci puchną stawy.
Góry w chmurach piekłotyczne,
drzewa krzywe, rachityczne,
psy przydrożne szczerzą zęby,
telewizor śnieży z gęby.
Ktoś biesiadne wyje pieśni,
chleb porasta sierścią pleśni,
pościel sprośnie czuć rybami;
do bani z tymi wczasami.
|