<<
Alter Net: "...oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci" >>
Sam wchodzisz do wanny
godzinę. Czekam. Piąty papieros
to kiepskie alibi - w końcu i tak
przyjdę, a Ty
spuścisz oczy. Bo takiego dotyku każdy by się wstydził.
Nie musisz. Jestem. Od dawna na złe. Mogę robić Ci wszystko.
Spocony wstydem liczysz plamy
na suficie, przyjaciół, co już i mój czas
stracony.