np. Teraz Rock The House Of Blue Light | 11.03.2005r

 

TERAZ ROCK & Phillips

Music Extreme Life THE HOUSE OF BLUE LIGHT
--------------------------------------------------

 

Pierwsza płytka jedynego polskiego magazynu rockowego, "Light My Fire" była bardzo nierówna. Z jednej strony mieliśmy doskonałe kawałki, jak "Unholy Warcry" Rhapsody (co jest moim zdaniem wyjątkiem u tych powermetalowców), "King Of Fools" Edguy czy "Set Me Free" Velvet Revolver, a z drugiej fatalne "Safe Home" Anthraxu czy "Way To Mandalay" Blackmore's Night. Ogólnie jednak płytka trzymała zadowalający poziom i w moim mniemaniu było to na szóstkę. W dziesięciostopniowej skali.

Panowie z Teraz Rocka, widząc, iż wydanie z CD sprzedaje się bardzo dobrze, poszli za ciosem i wydali reedycję numeru z "Light My Fire", a następnie kolejna płytkę, również nazwaną bardzo "klasycznie" - "The  House Of Blue Light".

Pierwsze, co się rzuca w oczy, a raczej uszy to obecność gigantów - artystów już uznanych, szanowanych i w pewnym sensie już klasycznych. Niestety, o ile Megadeth, Saxon, Motörhead zagrali na zadowalającym i niezłym poziomie, to na utworach Judas Priest, Steve'a Vai i Blaze'a nieźle się zawiodłem. Judasom brakuje świeżości i oryginalności, co widać po ich najnowszej płycie, nie zbierającej najlepszych recenzji. Steve Vai... to co on wykonał nie bardzo wpisuje się w kanon rocka, a raczej muzyki elektronicznej, :) (jak można tak operować gitarą!) choć utwór jeszcze nie taki najgorszy. Natomiast Blaze... gdzie się podział świetnie śpiewający facet, potrafiący przekazać emocje i nastrój podczas śpiewau, jak za czasów "The X-Factor" Iron Maiden? "Ten Seconds" jest nudne, kiepsko zagrane i bez pomysłu.

Świetnie wypadł kawałek Lemmy'ego i spółki - "Life's A Bitch" jest przebojowy, wesoły i bez kompleksów. Widać, że panowie grają nie od dziś i wciąż ich te granie bawi. Zarówno Saxon i Megadeth zagrali swoje - nic ponadto, ot, standard. Świetnie brzmi Masterplan, w którym to maczali palce muzycy z Helloween. "Crimson Rider" to utwór zaskakujący i świeży - nawet jak na power metal. Nienajgorzej wypadł "slipknotowy" nieco Soliwork, wciąż ciekawy Glenn Hughes i "lajtowy" kawałek The Kills. Bardzo przypadł mi do gustu "Scream" Billy'ego Idola - luźny i wpadający w ucho. Nieźle wypada też rockowo-elektroniczny "Reason Is The Treason" Kasabian.

Reszta kapel nie zaprezentowała nic, co by zwróciło moją uwagę - przeleciały sobie jak typowe "zapchajdziury" mające dodatkowo wypromować owe zespoły. Jest to tylko moje zdanie, bo albumik jest tak zróżnicowany, iż praktycznie każdy będzie miał taką opinię jak ja - ale inne utwory będą dla niego powyżej przeciętnej, a inne nie warte przesłuchania. I jest to plus, bo "Teraz Rocka" czyta bardzo różna rzesza ludzi, od wielbicieli Marcina Rozynka do słuchaczy Behemoth. 

Teraz Rock & Philips - Music Extreme Life "The House Of Blue Light"

2005r / 47'36''

1. Billy Idol - Scream (4:48) 2. Judas Priest - Demonizer (4:43)
3. Megadeth - Back In The Day (3:31) 4. Steve Vai - Glourious (4:39) 5. Kasabian - Reason Is Treason (3:46) 6. The Kills - The Good Ones (3:30) 7. Feeder - Bitter Glass (4:38) 8. Soulwax - Any Minute Now (3:11) 9. Kino - Room For Two (3:48) 10. Adrian Belew - Writing On The Wall (3:58) 11. Asia - What About Love (5:28) 12. Glenn Hughes - Orion (4:24) 13. John Norum - Chase Down The Moon (3:54) 14. Blaze - Ten Seconds (4:33) 15. Masterplan - Crimson Rider (4:02) 16. Saxon - Man Machine (3:32) 17. Motörhead - Life's A Bitch (4:17) 18. Soilwork - The Crestfallen (3:47)

+ Sporo słuchania, różnorodność

- Starzy pewniacy zawiedli


Ocena: 6/10

                   

Generalnie dobry, w miarę równy album, może bez wielu przebłysków (Motoöhead), ale na szczęście pozbawiony żenujących wpadek. Na pewno trudno mu nie zarzucać spójności, ale w przypadku składanek to raczej reguła. Moim zdaniem warto mieć, bo 10 złotych za najnowsze single znanych grup to dobra cena. Z drugiej jednak strony, "Light My Fire" było lepsze.

 

© G3T g3t@muzyka-am.prv.pl