MOSTLY AUTUMN
"For All We Shared"
Zespół Mostly Autumn słynie z tego, że wydaje mnóstwo płyt koncertowych. Można więc śmiało stwierdzić, że wydali więcej koncertówek, niż płyt studyjnych. Jednak mieli w ciągu tych siedmiu lat parę płyt studyjnych, o których warto wspomnieć. Wiec po kolei, zespół Mostly Autumn zadebiutował w 1998 roku płytą "For All We Shared" i o tej właśnie płycie zamierzam wspomnieć. A jest o czym. Do zakupu tej płyty zachęca chociażby fakt, iż te dziesięć utworów to prawie godzina słuchania. Jeśli to nie wystarcza, to muszę wspomnieć o wokaliście, gitarzyście i liderze grupy. Bryan Josh , bo to o nim mowa jest świetnym muzykiem i liderem, wokalnie jest też nienajgorszy. Jeśli to nie wystarcza, żeby kupić tą płytę, to muszę wspomnieć Heather Findlay, wokalistce Mostly Autumn. Wprawdzie to Josh ma większe pole do popisu, a Findlay jest zwykle tylko chórkiem, ale czasem Findlay ma okazję zaprezentować swoje możliwości wokalne w pięknych balladach. A jeśli to nie wystarcza, to należy się bliżej zapoznać z twórczością Mostly Autumn. Czyli przede wszystkim z pierwszą studyjną płyta "For All We Shared...".
A na niej oprócz utworów z wokalem Bryana i Heather, są świetne utwory instrumentalne : "Folklore", "Shenaigans" i "Out Of The Inn" ( ten ostatni ma kapitalny wstęp). W tych utworach musze pochwalić partie zagrane na flecie. Ale nie tylko samymi instrumentami człowiek żyje, jest też wokal. Josh świetnie zaśpiewał utwory: The Last Climb", "Boundless ocean" i "The Night Sky". Są dobre, szkoda tylko, że Findlay jest tylko chórkiem w tych utworach. "Nowhere To Hide" i "Porcupine Rain" są dobrym dowodem na to, że utwór nie musi być radiowym przebojem, żeby chciało się go nucić i często słuchać. Głównie śpiewa je Josh, czasem słychać gdzieś Findlay ( w tym drugim zaśpiewała nawet: "I never thought that these dark clouds would pass over me...", a to już sukces:-). Niewielki udział Heather nie zmienia jednak faktu, iż utwory te są świetne. Bryan Josh świetnie zaśpiewał przepiękną balladę "Heroes Never Die" ( wspominałam już, że to mój ulubiony utwór Mostly Autumn?). Jednak Heather Findlay też ma swoją balladę - "Steal Away", świetnie zaśpiewaną jej pięknym głosem. To dwa najlepsze utwory z tej płyty, najbardziej mi się podobają i są najambitniejsze. Jeśli już wspomniałam o ambicjach, to Mostly Autumn gra świetną muzykę (sporo rocka plus trochę specyficznego folku). Z muzycznego punktu widzenia są bardzo dobrzy, dobrze wykorzystują skrzypce i flet. Jeśli spojrzeć na to od strony wokalnej, to jest średnio. Wokalista jest dobry, a wokalistka świetna, a kto więcej śpiewa? Oczywiście wokalista. Josh nie jest zły, ale szkoda mi Findlay, która rzadko ma jakiekolwiek pole do popisu, często będąc tylko chórkiem, gdzieś w tle. A szkoda mi jej, to naprawdę zdolna kobitka. To chyba jedyny zarzut, reszta jest w porządku. Do Bryana nie mam nic, po prostu jest wielu wokalistów z podobnym głosem, z podobną chrypką. A takich wokalistek jak Heather jest dość niewiele, a nawet jeśli jest takich wokalistek sporo to znaczy, że nie potrafią dobrze wykorzystać swoich możliwości wokalnych ( a to dość poważny zarzut). Jednak Heather to nie dotyczy, jest świetna pomimo faktu, że na "For All We Shared..." nie m właściwie możliwości zaprezentowania tego, jak świetnie potrafi zaśpiewać ( na następnych płytach Mostly Autumn Heather ma większe pole do popisu). Żeby bliżej poznać możliwości wokalne Heather, należy zapoznać się z płytą "The Human Equation", o której wspomniałam już z tysiąc razy, ale naprawdę warto! Ale pora wrócić na ziemię, bo trochę odleciałam od dzisiejszego tematu, czyli od debiutu płytowego zespołu Mostly Autumn. Teraz powinny pojawić się rozważania na temat "czy im się uda?". Ale ja wiem, że im się uda, znam ich twórczość dość dobrze. I wiem, ze na szczęście każda następna płyta Mostly Autumn, jest lepsza od poprzedniej. A więc nie mam żadnych obaw, co do przyszłości zespołu.
Podsumowując, ten debiut płytowy zespołu Mostly Autumn jest bardzo dobry. Muzycznie pokazali się z jak najlepszej strony. Wokalnie zaś, Bryan Josh jest bardzo dobry, a Heather Findlay świetna. Większych zarzutów nie mam, a ocena jest trochę niższa dlatego, że znam już następne płyty Mostly Autumn i wiem, że zespół potrafi być jeszcze lepszy .
Ocena: +7/10
PS. Jeśli już wspomniałam o zespole Ayreon Arjena Lucassena, to muszę błagać o przebaczenie. Bowiem pisząc reckę płyty "The Human Equation" popełniłam drobny, lecz dość znaczący błąd. Oczywiście w rolę gniewu na tej płycie "wcielił" się Devin Townsend, a nie jakiś Dervin, który nie wiem skąd pojawił się w tej recenzji. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że pisząc odczuwałam jakieś przesilenie przedwiosenne, albo pisał to mój sobowtór, albo to zemsta mojego brata za to, że wepchałam się do jego Kącika Muzycznego. Któraś z tych wyżej wymienionych opcji jest zapewne tą właściwą, ale za to nie ręczę. W każdym bądź razie, jeszcze raz przepraszam i o wybaczenie błagam. Przy okazji pozdrówka braciszku i wy tam wszyscy w KMie :-).