Sytuejszyn na rynku hiphopowym jest grim. Wykonawce nagrywajo wciąż to nowe kawauki, ale pałera ani niczego takiego w nich nie ma a być powinien. Tylko po nastojaszczy jakieś fristajlaki chcą system obalać, żeby było do czego ryms pyms ryms. Skrętozwały, zjebawka na polucyjniaków, prawdziwe horrorszoł! A teraz jakieś hiphipisy z uma szedłszy wojenkować chcą. Toteż i ja z uma wychodzę i przyprawię im gęby, żeby się tak fajnie horrorszoł przymknęli. Ale na więcej hipkogadulstwa nie liczajcie - splagiatowałem się starcząco. Let the koncept łyn!
=KONCEPT ALBUM - MOJE MAŁE ŁOTERLU=DAY 3: DER IS NOŁ SPUN - ONLY OBCĘGI
[Obywatel]
Kam bek tu świat żywych, łeklam cały świat
bez pieprzonych zalet z masą tępych wad
i z licznikiem pełnym zapomnianych dat
wita was Obywatel - trzaska jego bat!
Party to niezwykłe, party osobliwe
zaraz będzie śmierdzieć tu podziemnym piwem
undergruond ma rację, uderground ma przyczyny
to co nie nasze to szablą wywalczymy
a wy, towarzysze marnej nic-nie-troski
czyście wyciągnęli z rymów moich wnioski?
Jesteście za ciency nawet do zamiatania wioski
wybiję was obydwu, zdmuchnę niczym włoski
hiszpański, niemiecki, czy, co za różnica?
mogę przygnieść was slangiem i mową Staszica
mogę równie dobrze na części pokroić
wasze dusze zmarniałe, co im strach się boić
gotuj się na batalię, jak Brutus z Cezarem
kto wygra, kto przegra, kto poniesie karę
tego jeszcze nie znamy - ten nam się wyłoni
wyjdzie spośród tych łosiów, ze stada wałkoni!
DAY 11: RYMOTECHNIKA
[Obywatel]
Czek dys nał, futuring, ja tu gościa mam
on was zaraz zgasi, rozpierdoli kram
w trzy dupy, pełne zupy, co nawet do szalupy
nie potrafią się wpakować choćby po zakupy!
[Druga Jaźnia]
Heyah miękki gumofilcu
to do Ciebie dziś ta mowa
Ty się z pierdolnictwem swoim
Trzysta em pod glebę schowaj
Nadchodzi nowa era, miłość do hiphopu szczera
tylko to mnie jara jak czek nowy milardera
to szacunek dla kramera, buty nowe dla mera
ekstrawagancyckie, jasne jak cholera
kiedy mówię - coś mnie jara, jaram się tym na maksa
to nie dymanie panienek, picie browców na wagsach
wznieść się ponad syf, codzienna ma ambicja
szczera jak tajfun zelda, zmienna jak koalicja
tylko to się liczy co dla świata zrobię
choć część moich plonów mogę oddać Tobie
zmachasz się
blądź we mgle
tylko na to
stać dziś Cię
[Obywatel]
eMCi ten niegodzien naszego uważania
teraz kurwa uważaj, bo nadchodzi Wania
król baunsu ulicznego
stróż dziedzictwa kulturalnego
Powiem Ci coś, gie trzy te, o naszej technice
niebanalnej jak odlane z betonu trzy cyce
zajebiście łątwa do szczajenia
do skserowania i pomylenia
bierę dyktafon w łapę i se fristajluję
czytam Twe wpociny i wenę tak czuję
że zmuszam się woli mimo do wyrzutu treści
łącznie z arszenikiem spojonym z boleści
ale słowo słowem - choć niezapisane
ma wartości pełno, niczym zarzygane
na przewskroś gówno, chodniki zalane
usyfione, ukurwione, nieumyte, pokrzywione
[Druga Jaźnia]
Prosto z mika z dykty, na dysk zapisuję
rajt on czajnik stary, mordę sobie pruję
zdzieram gardziel abyś bardziej był świadomy
że z każdą chwilą płyną ze mnie słów miliony
zapisać je - fraszka, gdy już są gotowe
tylko do roboty trza pobudzić głowę
wraz z głową klawierę i tak się spisuje
to o czym ukochany eMCi wasz dziś truje
DAY 16: KLASYKA
[Druga Jaźnia]
Ja to nie ja, wam pokażę
jak to prosto być kuglarzem
patrzeć sobie z góry na usyfioną ziemię
czuć na sobie ciążące jej brzemię
z każdą chwilą, sekundą i każdym oddechem
każdy rym mój powoli się odbija echem
od ściany płaczu, co nie jest bezdechem
po coś żyje, po coś czuje, po coś komuś dupę truje
ziomuś, mi już nie zalezy, grzać te zupki dla szermierzy
robić wielki czit jak komiwojażerzy
zadissuję Cię na śmierć, Twoich zwłok zostanie ćwierć
Miałem wczoraj sen, HWDP przesłanie
ukazały się litery te na białej ścianie
i mknąc czysto i skromnie po zielonej polanie
wyciągnęły w mą stronę woreczek z bakaniem
A ja na to jak na lato, zioło bunkruję przed tatą
co by go nie znalazł przed ostatnią kurwa ratą!
You can't kill the revolution!
A ja na to jak na lato, nie inaczej prawił Katon
wsadź se pięć winogron w dupę i nie grzebaj tam swą łapą!
You can't kill the revolution!
Loser!
DAY 19: BRAK POMYSŁU NA TYTUŁ
[Obywatel]
To, co widzieliście
to co słyszeliście
to, co mieliście
i to, co ruchaliście
wszystko to, co macie
wszystko, co ruchacie
choć fristajlujecie
to i tak przegracie
wasze ciepłe gacie
w ciekłym sublimacie
popękane przy szwie
tej na nowej łacie
to, co w waszym sercu
to, co w waszych rózgach
zarazi nas kultem
w pierdolonych mózgach waszych jest ok
ale kurwa mać, skończył się klej...
[Druga Jaźnia]
Ciekawe czy nie przerywam szpitalnego spokoju
bo chciałbym wylądować gdzieś na kupie gnoju
może macie tam taką? Oo, wygląda wporzo
zaraz się wezmą za to ci, co mnie tu wożą
Bo to jest fristajl nieprzyjemny dla oka
przecież metal to kurwa podgatunek rocka!
Gie trzy te, nie bajdurzaj, teoriów nie stwarzaj
Ty się lepiej tam trzymaj i na plery zważaj
Ty się nie przekamarzaj, Ty się kurwa nie obrażaj
ja to z czystego serca
i dla przypomnienia
hiphop nie dla wymoczków
co nie mają grzebienia
godni potępienia
synowie pohańbienia
psy niewierme, wredne, wstętne niczym ciotka Gienia...
Joł
(Odgłos pierdolnięcia mikrofonem o scenę)
Po cichutku dodam że płytę dedykuję KaRieRowiczom. A inspirował mnie dziś Pat Metheny - Imaginary Day