WITCHMASTER "Masochistic Devil Worship"

ROK WYDANIA: 2002
WYTWÓRNIA: Pagan Records
SKŁAD: Bastis - wokal; Geryon - gitara, wokal; Shymon - bas; Inferno - gary
GATUNEK: Black / Thrash / Death Metal


Pamiętam, jak po raz pierwszy zetknąłem się z nazwą Witchmaster. Płytę tej kapeli recenzował w zamierzchłej przeszłości Książę Palownik, a po nim ktoś inny, nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć kto. We wspomnianej recenzji roiło się od intrygujących sformułowań w stylu "metalowy porno tajfun" itp. Przyznam, że wtedy nie miałem jeszcze zbyt szerokiego pojęcia o różnych odmianach muzyki prawdziwie ekstremalnej, toteż byłem ciekaw, jak ten Witchmaster gra. Nie mogłem jednak znaleźć albumu w sklepach (raz ktoś wykupił mi go prawie sprzed nosa), toteż z lekka sobie zapomniałem o ekipie kilku obleśnych metalowych buldożerów. Niedawno jednak do mojego ulubionego sklepu przyszła dostawa, toteż korzystając z okazji, zaopatrzyłem się w dwie kasety Witchmaster.
Pamiętacie zachwyty Księcia? No to myślę, że mogę się pod nimi podpisać, choć może nie z tak wielkim entuzjazmem, gdy mówimy o "Masochistic Devil Worship", ale obiema rękami jak chodzi o "Witchmaster". Faktycznie kilku kolesi w koszulkach Venom, którzy swojej ulubionej kapeli nasłuchali się trochę zbyt dużo, sieje zamęt i zniszczenie w brutalny i obleśny sposób, z dużą dozą perwersji i szaleństwa. Gdy uwzględnić, oprócz gustów muzyków, kapele, w jakich oni grają poza Witchmaster, to otrzymujemy kanonadę pił łańcuchowych tnących kości czaszki, czachę tą zalewając wodospadem rzygowin. Witchmaster to chora i perwersyjna machina łomocząca na najwyższych obrotach, która swoją muzyką potrafi opętać. Wiele może o fantazjach muzyków powiedzieć intro do "Pain In Progress", w którym słyszymy jęki gwałconych, przerażonych kobiet, smaganych biczami. No comments. Zresztą motyw płaczu niewieściego oraz biczy przewija się jeszcze kilkakrotnie przez cały album. Utwory utrzymane są w konwencji "szybko i do przodu", zawierają maksymalną dawkę czadu i rzezi. Genialne połączenie stanowią brudny i charkotliwy wokal Bastisa wraz z wtórującym mu Geryonem. Inferno na garach wyprawia niesamowite po prostu rzeczy, a Shymon po prostu gwałci bas. Z kolejnych utworów chciałbym jeszcze wyróżnić "Blood Bondage Flagellation", "Masochistic Devil Worship", "Fuck Off & Die" z fajnym tekstem :) oraz genialny "Goathorn Witchfuck". Reszta utworów trzyma przyzwoity poziom, lecz ponad pewną granicę nie wzlatuje. Na koniec zostały jeszcze dwa covery: "Satanic Lust" Sarcofago i "Blasphemer" z pierwszej EPki Sodom. Oba wypadły świetnie, a "Blasphemera" na szczęście nie spieprzono, bo to jeden z moich ulubionych utworów Sodom (zresztą ciężko taki prymitywny utwór spieprzyć:)).
"Masochistic Devil Worship" spodoba się maniakom ekstremy oraz starych metalowych hord. Mimo, że na każdym kroku bombardowani jesteśmy falami śmiertelnego łomotu, mającego w sobie trochę przebojowości, to prawdziwy armageddon nadejdzie dopiero na "Witchmaster"... Aha, to na okładce to nie malowidło czy coś, tylko zdjęcie autorstwa Geryona :))

Moja ocena: +8/10
WITCHMASTER / PAGAN RECORDS

© MORT