|
ROK WYDANIA: 2000 WYTWÓRNIA: MMP SKŁAD: Peter - axe, screams; Mauser - scythe; Shambo - buldozer; Doc - drumstorm GATUNEK: Def Metal |
Wiem, wiem, że Vader stał się parę miesięcy temu kapelą pozerską i recenzja ich płyty świadczy tylko o jednym, ale ja słucham muzyki dla własnej przyjemności, a nie dla podniet wynikających z bycia true. Nie twierdzę, że Vader mnie powala, nie jestem fanem kapeli z Olsztyna, nie wyzywam ich od sprzedajnych szmat, a po prostu mam szacunek do Petera i spółki, bo dla polskiego metalu zrobili wiele, czego nikt nie może zanegować. Najlepsze czasy (De Profundis) Vader ma już dość dawno za sobą, a ostatnią płytą, którą mogę nazwać w pełni kopiącą jest wydana w 2000 roku "Litany". Mimo, że będzie to wyjątkowo pozerskie, postaram się w miarę obiektywnie ocenić "Litany", bez porównań do Throneum, Pyrexia ani Possessed. Rozpoczyna się dobrym "Wings", w którym uraczeni jesteśmy wspaniałą jazdą Doca po stopach (jak zresztą na całym albumie). Od samego początku Vader serwuje chwytliwe (jak na death metal) riffy, dobrze współgrające z ciekawym wokalem Petera, który nie jest do końca growlem, ani do końca krzykiem. Utwory na "Litany" są na ogół szybkie, żywiołowe i krótkie, jak np. "The One Made Of Dreams", następujący po "Wings", czy też "Cold Demons", zapewne znane wszystkim, bo wszyscy sobie już dawno ściągneli klip z netu. Ponadto, płyta jest utrzymana w tempach, jakie nawet lubię, czyli w szybkich (naprawdę lubię ekstremalnie szybkie :)). Wrażenie robi, jak już na początku wspomniałem, szalenie szybka perkusja Docenta, bez której album nie byłby taki dziki. Ciekawie prezentują się "The Calling" i "Xeper", z czego ten drugi prezentuje się bardzo ciekawie, wszyscy wiedzą, o co mi chodzi, bo wszyscy mają to na mp3. Do najlepszych utworów można śmiało zaliczyć wspomniane "Wings", "Xeper", "Cold Demons", "Litany", świetny "Forwards To Die!!!" oraz "North". Ogólnie to wszystkie trzymają dość wysoki poziom, ale wymieniłem te, których osobiście słucham najczęściej. Jedynie nie za bardzo wyszło wieńczące płytkę "The Final Massacre", lecz, czego można się dowiedzieć z wywiadów na CD, jest to jakiś remiks pierwotnej szaleńczej wersji, nagrany dla Japońców. No wybaczcie, ale jak kawałek nazywa się "The Final Massacre", to powinna to być prawdziwa, ekstremalnie szybka masakra, a nie średnio-wolne brzdąkanie. Chciałbym w tym miejscu wspomnieć o nieco komicznej sytuacji w warstwie tekstowej albumu. Otóż większośc tekstów jest autorstwa Pawła Frelika (oprócz tego dwa Petera Wiwczarka i jeden Pawła Wasilewskiego) i są one dość wymyślne, zawierające wiele odniesień i symboli. Uśmiech wkracza na mordkę, gdy obok takich liryków, jak "North" i "A World Of Hurt" czytamy tekst Petera do "Forwards To Die!!!". Jeśli znacie liryk, a znacie, bo w folderze z mp3 był, jak go przez kaze ściągneliście, to wiecie, o co mi chodzi. Podsumowując, "Litany" to jedno z lepszych dzieł Vader. 30 minut łomotu na przyzwoitym poziomie, ładnie wydane i brzmiące dobrze. Myślę, że spodoba się przede wszystkim tym, którzy nie słyszeli jeszcze Pyrexii, Death, Throneum i Witchmaster, a chcieliby zacząć przygodę z death metalem. Pseudokultowcy na 100% (a, co ja piszę, na 666%) nie kupią "Litany", bo już mają całą dyskografię Vader, Mayhem, Burzum i Darkthrone na mp3.
W miarę obiektywna ocena: +8/10