TSA "Live '98"

ROK WYDANIA: 1998
WYTWÓRNIA: Wea / Warner
SKŁAD: Marek Piekarczyk - wokal; Andrzej Nowak - gitara, wokal; Antoni Degutis - gitara; Paweł Mąciwoda - bas; Duane Cleveland - gary
GATUNEK: Heavy Metal


Swego czasu powrót wielkiej legendy polskiego heavy metalu był ogromnym wydarzeniem. I bynajmniej nie chodzi mi tu o ostatnie miesiące, które przyniosły nam płytę "Proceder", lecz o rok 1998 i dwa koncerty w nowym składzie TSA. Jeden z tych koncertów, bodajże ten z Warszawy (drugi odbył się w Sopocie) zarejestrowano i wydano na albumie pod mega-orgyginalnym tytułem "Live '98".
Trzymam właśnie w łapkach tą płytę i nie wiem, co o niej myśleć. Chciałoby się weteranom dać chociaż z 8, ale, niestety, zawartość krążka mi na to nie pozwala. Niby wszystko fajnie: bardzo fajny set koncertowy, 73 minuty żywej muzyki rockowej, zespół legenda... Ale brakuje tu czegoś. Po pierwsze - żywiołowości. Rozumiem, po 16 latach od wydania pierwszej koncertówki, zespół może trochę nie wyrabiać i trochę mniej szaleństwa w muzykę wkładać, ale z drugiej strony, takie stare dziady z Motorhead, czy choćby Metallica, czadzą na koncertach, jak czadziły 20 lat temu. Przyczepiłbym się też do składu. Wbrew pozorom TSA to nie tylko Piekarczyk i Nowak + muzycy sesyjni. W składzie z pierwszej płyty to pełnowartościowy, tryskający energią zespół. Na "Live '98" może męczyć gra perkusisty, czasem trochę ospała, a także nie do końca dobre zgranie gitarzystów. No i sprawa chyba najważniejsza - wokal. Całościowo nie ma potrzeby się czepiać Piekarczyka, ale za to są takie pojedyncze momenty, które biją na kilometr komizmem raczej niezamierzonym (np. "nasz heavy metal krzyk" w "Heavy Metal World" - zwala z nóg!:)). Żeby nie było, że się tylko czepiać potrafię, to muszę przyznać, że Piekarczyk łapie świetny kontakt z publicznością, a mniej żywiołowe kawałki ("51", "Trzy Zapałki"), potrafi nawet nieźle zaśpiewać. Cieszą także stojące, jak zwykle, na wysokim poziomie solówki Andrzeja Nowaka. No i plus za set, z którego wymienię choćby "Mass Media", "Chodzą Ludzie", "Wpadkę", "TSA Rock", "Heavy Metal World" czy też "51". Mimo, że chłopaki chcieli dobrze, to wyszło im tak średnio. Naprawdę polecam pierwszą koncertówkę "Live", gdyż "Live '98" będzie raczej uzupełnieniem dyskografii na półce fana, niż wizytówką grupy. Niewątpliwie, choć dalej wyczuwalny, trochę osłabł już żywy duch muzyki granej pod wdzięcznym hasłem Heavy Metal Rock. Polecam raczej starsze nagrania TSA, jak "Spunk", "Live" czy "Heavy Metal Świat", gdyż na nich zawarte jest najwięcej energii i radości z grania. TSA z 1998 nie prezentuje się już tak okazale, choć przyznaję, ciężar minionej sławy niełatwo było udźwignąć wydając "Live '98". Dobrze, że ta płyta stoi na chociaż przyzwoitym poziomie, i oszczędzono mi totalnego rozczarowania.

Moja ocena: +6/10
© MORT