|
ROK WYDANIA: 1999 WYTWÓRNIA: Candlelight / Mystic SKŁAD: Ihsahn - gitara, wokal, bas, klawisze; Samoth - gitara; Trym - gary GATUNEK: Black Metal |
Miałem nie recenzować albumów znanych wszystkim, ale jakoś tak ostatnio
mnie wzięło i znów zacząłem "IX Equilibrium" katować, by pamięć odświeżyć i
czachą pomachać. Przy okazji także recenzję skrobnę, bo album przed sobą mam
nieprzeciętny, toteż pozanudzam was moimi zachwytami.
Emperora zna i kocha
każdy, a kto jeszcze nie poznał i nie pokochał, to ma się czym zająć w
najbliższym czasie. "IX Equilibrium" było pierwszym albumem Norwegów, który
zakupiłem (wcześniej miałem pożyczone "Anthems To The Welkin At Dusk", dziś już
na mej półce stojące) a zarazem pierwszym którego słuchałem kiedyś przez miesiąc
bez przerwy. Na korzyść zespołu zaliczyć wypada fakt, że po bezustannym
katowaniu tejże kasetki, nigdy mi się ona nie znudziła. W ostatnim czasie
słucham Emperora trochę mniej, a to za sprawą kilku fajnych zespołów, które
odkryłem, jednakże szacunek do Ihsahna i spółki mam ogromny. Emperor był w
trudnej sytuacji nagrywając "IX Equilibrium", ponieważ genialnym poprzednim
albumem poprzeczkę ustawił sobie niesamowicie wysoko. Na szczęście kolejny album
potwierdził klasę zespołu i stał się kultowy :). Muzyka na "IX Equilibrium" jest
bardziej przejrzysta i symfoniczna w porównaniu do takich "Anthems..." czy
"Prometheusa" (każdy album Emperor jest bardziej przejrzysty od "Prometheusa").
Jest zarazem bardzo ekstremalna i zagrana z pomysłem. Kompozytorski duet
Ihsahn/Samoth raczy nas black metalem najwyższych lotów, choć słychać trochę, że
mózgiem zespołu piszącym cały materiał staje się Ihsahn. Album rozpoczyna
brutalny "Curse You All Men!", który wprowadza nas w klimat całego albumu. Od
samego początku Trym dokonuje rzeczy niesamowitych za pomocą pałeczek, nóg i
zestawu perkusyjnego, robiąc niesamowite przejścia albo grając jak karabin.
Bardzo miłym jest fakt, że w każdym, oprócz "The Warriors Of Modern Death",
utworze słyszymy choćby fragment zaśpiewany tym wspaniałym czystym głosem
Ihsahna. Następny utwór, besztany przez wielu "Decrystalizing Reason" mi się
osobiście podoba (szczególnie ostatnia łupanina zmuszająca do headbangu).
Niesamowity killer stanowi trzeci utwór, czyli "An Elegy Of Icaros", który jest
tak piękny, jak i ekstremalny, czyli bardzo. Kolejny "The Source Of Icon E" jest
zaskakujący w paru fragmentach, a także opatrzony świetnym tekstem (jak i reszta
utworów). W zasadzie obojętnie przejść można tylko obok "Sworn", który na tle
reszty utworów wypada średnio przekonywująco. Najmocniejszym punktem albumu jest
"Nonus Aequilibrium". Utwór, którego mogę słuchać w nieskończoność, piękny, z
czystym wokalem, pogięty i monumentalny. Brak słów. Przedostatni "The Warriors
Of Modern Death" to kawałek w średnich tempach, mający takie heavy metalowe (!)
zacięcie, trzymający bardzo wysoki poziom. Ostantni "Of Blindness &
Subsequent Seers" stanowi bardzo udane zamknięcie płyty, w postaci
pokombinowanego utworu, z zakręconymi partiami gitarowymi, brutalnymi
fragmentami oraz świetnym dźwiękiem na końcu. Słów jeszcze kilka o muzykach.
Ihsahn, człowiek-orkiestra, będący ponadto autorem większości materiału,
wokalistą jest genialnym, raczącym nas świetnym skrzekiem (można rozróżniać
słowa! :)) oraz potężnym czystym głosem, który zwala z nóg. Gitary na albumie
chodzą sprawnie, często mamy okazję słuchać świetnych riffów ("The Source Of
Icon E", "The Warriors Of Modern Death"). Bas w zasadzie nie jest zbyt
słyszalny, ale nie odczuwa się tego faktu jakoś znacząco. Klawisze to
majstersztyk - w końcu obsługuje je Ihsahn - i tworzą klimat albo podniosły,
albo też czuć obłęd i szaleństwo. Co do perkusji nie będę się wypowiadał, bo
Trym jako jeden z nielicznych, wyłamuje się z barier tradycyjnego oceniania gry
na garach.
Podsumowując: "IX Equilibrium" to album bardzo solidny,
zawierający zarówno coś dla miłośników ekstremy, jak i dla fanów klimatycznego
blacku. Jeśli ktoś chce poznać Emperor, to polecam zakup recenzowanego przeze
mnie krążka, lub genialnych "Hymnów ku Niebiosom o Zmierzchu". Mimo, że na
początku muzyka Emperora wydaje się niezrozumiała, to po kilku przesłuchaniach
zaczyna się nie tylko z nią oswajać, ale i odkrywać dźwięki i elementy, które
wcześniej były, zdawałoby się, ukryte przed słuchaczem. Po prostu sztuka.