Żeby było bardziej true, zacytuję wkładkę:
Dani -
desires better unsung
Stuart -
requiems of war and foe
Damien -
orchestral manoeuvers in the dark
Robin -
nocturnal pulse
Nicholas -
hammer of the gods
Gian -
ravening black massacre
Horror szoł. Jak widać - mrok pełen. Czemu się dziwić, to dopiero druga płyta Kredek z prawdziwego zdarzenia(pomijając wszystkie total faking darknessy i orgiastic pleżury i uznając vempajer za EPkę). Pierwsza, która przyniosła im uznanie, nagrana dla Music For Nations. W okolicach 1996 roku. Epatująca mrokiem jak zresztą wszystkie wydawnictwa tej grupy.
Dusk And Her Embrace to monolit. Twardy, zwarty monolit, przeznaczony do słuchania w całości (choć wyrywanie fragmentów z kontekstu grzechem nie jest) - i tylko tak należy go traktować. Rozwodzenie się nad kolejnymi utworami nie ma tu zbytniego sensu - ich zróżnicowanie stylistyczne nie jest aż tak szerokie. Każdy z nich pachnie smakowicie black metalem, z dużą przewagą elementów gotyckich.
Uwidoczniona fascynacja zespołu wamipryzmem, mrokiem i magią, znajduje swoje odbicie w muzyce. Symfoniczne motywy dają tło gitarowym pasażom, łomot perkusyjny - w porywach nawet szesnastkowy - pomaga wydobyć z muzyki niezbędny czad. Choć tutejszy "czad" jest wykorzystywany dość rzadko, w co podnioślejszych chwilach. Generalnie mamy do czynienia z dość klasycznymi patentami. Melodyjne motywy leniwie rozciągnięte między szybkimi partiami bębnów, częste zmiany tempa i jednoczesne zachowanie nastroju. Dość ciekawie i przystępnie zaaranżowane motywy, a tych na płycie multum i jeszcze trochę.
Wokal Daniego, a właściwie jednostajny, monotonny skrzek, przechodzący odświętnie w growl, sprowadzony jest tu raczej do roli instrumentu. I to z bardzo wąskim zakresem dźwięków. Choć po części zadziwiające są odgłosy, jakie potrafi wydobywać z paszczy. Na płycie wspomaga go stałą współpracowniczka Kredek - Sarah Jezebel Deva. Zapewne w celu wyrównania proporcji. A te wyrównane są z niesamowitym wręcz smakiem - gdy posłuchać płyty zgodnie z moim zaleceniem, ciężko jest odczuć znudzenie poszczególnymi utworami, mimo ich niesamowitego podobieństwa.
Cradle Of Fitlh nie dbają o klimat - tego również im nie zarzucę. Choć całość zalatuje lekkim dołerstwem, więcej tu odniesień do fascynacji Daniego i kolegów. Przestrzeń między jednym a drugim gładkim motywem niejednokrotnie wypełniają ogdłosy typu szum wiatru, bądź skrzek nietoperza. Brrr... prawie jak w okładkowej scenerii, pośród konarów drzew które zdają się tworzyć istną klatkę. Gdy wytężyć oczy wyobraźni, z pewnością pod osłoną mgły dostrzeżemy jakiegoś milutkiego wampirka, który zaprowadzi nas w swe objęcia... Oczywiście jeśli odpowiada nam tego typu nastroj. Konstrukcja tekstów zaś, zdaje się sprzeciwiać tej zasadzie proporcjonalności. Mówiąc prościej - Dani nie potrafi się streszczać, choć liryki są poniekąd ciekawe. Niezbyt głębokie, aczkolwiek dobrze oddające atmosferę albumu mroczne opowieści.
Płyta charakteryzuje się dość gładkim brzmieniem(gorzej z perkusją, brzmi za płasko po prostu), co z pewnością czyni ją przystepną - i ładną. Bo tak w istocie jest,
Dusk... to płytka bardzo, ale to bardzo ładna. Nie powiem, że wpada w ucho - ale po kilkunastu przesłuchaniach słysząc jeden utwór po drugim, automatycznie przypominają nam się poszczególne motywy. Jej spójność podkreślają jeszcze króciutkie przerwy między utworami, wręcz niezauważalne. Prawie jak u Floydów. Wyróżnić można mimo wszystko
A Gothic Romance ze świetnym smyczkowym intrem. W
Beauty Slept In Sodom, Sarah ciekawie wtóruje Daniemu, a utwór tytułowy posiada wyrazistość, której innym troszkę brakuje. I świetny gitarowy motyw, ale to swoją drogą. Czadowanie i kolejne bajeczne intro z opery rodem mamy w końcowym
Haunted Shores - choć przyznam, że ta płyta zasługuje na lepszy epilog.
Ładne, ciekawe, klimatyczne i nic poza tym. Bardzo przyjemnie się tego słucha, zwłaszcza wieczorem lub w nocy. Kredki dopiero pokażą klasę, chwile glorii nadejdą później. Płyty nie ma co polecać fanowi mrocznego metalu - powinien ją posiadać. Z perspektywy obiektywnej jednak stawiam taką a nie inną ocenę. Horror szoł.
Ocena:
7/10