ACID DRINKERS "Fishdick"

ROK WYDANIA: 1994
WYTWÓRNIA: Loud Out Records
SKŁAD: Titus - wokal, bas; Litza - gitara, wokal; Popcorn - gitara, wokal; Ślimak - bębny
GATUNEK: Rokendrol


Hey ho! Dziś recenzuję pozycję nietypową, ale maksymalnie odjechaną i naprawdę wartą nabycia. Czemu wartą? Wyobraźcie sobie kilka rockowych standardów i hiciorów lat 70-tych i 80-tych. Łapiecie? Dobra, teraz wyobraźcie sobie czwórkę metalowych maniaxów z instrumentami, poczuciem humoru i hektolitrami alkoholu, czyli w skrócie Acid Drinkers. W 1994 roku Acid to był zespół uosabiający wręcz pewne popularne rockowe hasło cośtam, cośtam & cośtam. Ci czterej weseli kolesie zanim nagrali genialne "Infernal Connection" postanowili dorzucić do swojej dyskografii płytkę z coverami, którą właśnie recenzuję. Wszystkie utwory zostały oczywiście wykonane z jajem i to jajem rozmiarów arbuza, ale o tym dokładniej za chwilę... "Fishdicka" rozpoczyna "Ace Of Spades", czyli najlepszy kawałek, jaki kiedykolwiek słyszałem. Jeśli ktoś nie zna pierwotnego wykonawcy, to nie wiem co powinien zrobić, bo wszyscy znają Motorhead. Acid Drinkers trochę zmienili strukturę piosenki, a także dodali grane w wysokich rejestrach solówki, a w końcówce dziki okrzyk "YYYEEEAAAHHH!!!". Yeah, po takim początku należy spodziewać się niesamowitej rockowej orgii, która oczywiście ma miejsce. Jako drugi idzie "Oh No! Bruno" NoMeansNo. Kawałek ze świetnym riffem, a tytułem jeszcze lepszym :). Gwarantuję, "Oh No! Bruno" zmusi do skakania i machania czachą nawet wielbicieli Krzysztofa Krawczyka albo J-Popu, o fanach metalu nie mówiąc. Trzeci utwór to "Deuce" jednego z ulubionych zespołów Popcorna, czyli Kiss. Co tu dużo mówić? Po prostu rock w klinicznej formie. Dalej mamy sztandarowy numer znanego tu i tam Black Sabbath, czyli "N.I.B.". Taa, utwór ten znalazł się na "Fishdick" w dwóch wersjach: normalnej i ocenzurowanej. Muzycznie nie różnią się, ale w normalnej słychać komentarze mocno pijanych zapewne Acids w stylu "Śpiewaj ch**u!" albo "Tańcz ku**o!". Oprócz tego bekanie, okrzyki "Solo!", albo pytania "Słyszałeś to?", głupkowate śmiechy i cały utwór w ogóle się rozjeżdża. Po prostu rządzi :). Kolejny utwór nagrany był w 100% na trzeźwo, przy czym Robertowi nie chciało się go uczyć, tak więc słyszymy tylko gitary Darka. Utwór ten to kompletna zmiana nastroju - o ile przed chwilą było pijacko, teraz jest klimatycznie. Oto "Another Brick In The Wall"! Utwór dobrze wszystkim znany i lubiany. W acid-wersji na początku jest wyciszony, a Titus świetnie wpasowuje się głosowo, by później wybuchnąć energią. Posłuchajcie solówki Darka, a potem puście sobie solówkę w wykonaniu Gilmoura. Słychać różnicę? Szóstym utworem jest genialnie wykonany genialny kawałek, mianowicie "Whole Lotta Rosie" Wcale-Nie-Ace-piorun-dece. Najlepszy jest Titus, który nie umie śpiewać, ale postanowił się tym nie przejmować, i możemy posłuchać jego przepięknego (ekhm...) wydzierania się a'la Bon Scott. W następnej kolejności pojawia się "Run Run Away" Slade. Zawsze gdy słucham tego numeru, przychodzi mi na myśl amerykańskie liceum i irlandzki pub. Nie pytajcie czemu, bo nie wiem, ale kilku innym osobom przychodziły do głowy podobne skojarzenia. "Fuckin' The Tiger" jest jedną z dwóch acid-kompozycji na "Fishdick" (oprócz tego album zamyka "Balada"). Titus śpiewa tu szybko jak Jello Biafra w "Drug Me" (no, prawie), a wyje do wtóru niewiele tylko szybszej muzyki. Poza tym mamy jeszcze cover "Highway Star" Deep Purple, który wypadł tak jak i inne zawarte na tej płycie, czyli świetnie. Aha, na albumie miała się jeszcze znaleźć piosenka Metalliki "The Thing That Should Not Be" z solówą "Fade To Black" i wokalem Litzy, ale jednak nie została nagrana. Podsumowując, warto mieć "Fishdicka" nie tylko ze względu na potężną dawkę pijackiego rokendrola, jaką płyta zawiera, ale też ze względu na okładkę, jeśli ktoś ma wydanie Loud Out z 1994 :). Fishdick into your asses.

Moja ocena: 9/10
ACID DRINKERS

© MORT