"STAR WARS EPISODE III SITH REVENGE"
Soundtrack


Jak zapewne wielu z Was także ja byłem na nocnej premierze filmu. W kinie do którego poszedłem przed projekcją odbyła się prezentacja płyty DVD dołączonej do soundtracka SW III. Następnego dnia szybko pobiegłem do Empiku by przesłuchać tą płytkę. Zaprawdę powiadam Wam, jest jak zawsze genialna. Utworów jest dużo i są długie. Ogólnie John Williams tworzy muzykę będącą połączeniem wielkich klasyków i początku dwudziestego wieku. O wiele więcej jest śpiewu chóru, czego brakowało w dotychczasowych częściach. Utwory są bardzo podniosłe i doskonale podkreślają atmosferę filmu. Słuchając tej muzyki czuje się tragizm związany z głównym tematem filmu. Momentami przechodzą wręcz ciarki po plecach i robi się zimno. Muzyka ta potrafi przerazić, a następnie otulić i przywrócić spokój. Pełno tu niezwykłych dźwięków, które atakują znienacka, co wywołuje wspomniane dreszcze. Szczególnie utkwił mi w pamięci utwór witający Generała Drievousa czy jak mu tam było. Partia chóralna w tym utworze po prostu powala na kolana. Długo mozna by pisać o samej muzyce, a należy też wspomnieć o bonusowej płycie DVD, na której znajdują się teledyski do różnych utworów ze wszystkich części sagi. Same teledyski nie wnoszą w sumie nic odkrywczego, bo wykorzystują po prostu sceny z filmów, choć czasami ujrzymy na nich Johna piszącego nuty, lub dyrygującego London Symphonic Orchestra, oraz Georga konsultującego z nim różne wątpliwości.

Muzyka Johna Williamsa nie wiedzieć dlaczego, jest zwykle pomijana podczas gal oskarowych. Jednak jeśli tym razem nie dostanie Oskara, to będzie to bolesny cios nie tylko dla niego, lecz dla milionów fanów. Jest to na prawdę płyta doskonała i godna swej ceny.


© Kijek <kijj@wp.pl>